Z samego rana byłam bardzo zadowolona ponieważ dzisiaj szłam na randkę z Markiem. Cieszyłam się na nią strasznie. Miał mnie zabrać do jakieś restauracji tak więc już rano wybrałam w co się ubiorę i miałam w głowie cały obraz tego jak będę wyglądać. Przerwał mi dzwoniący telefon, byłam pewna, że to Adam, Marek lub znowu Kamil i Sonia mnie męczą jednak dostrzegłem napis 'mama' szczęśliwa jak nigdy odebrałam
-Córeczko jak tam.? Przepraszam, że nie dzwoniłam ale ojciec jest na ciebie obrażony za wyjazd i zabronił mi. Dzisiaj w końcu skończył mu się urlop i mam jak zadzwonić. - Nie miałam jej tego za złe chociaż powinnam.
-Mamo tu jest cudownie. Poznałam Adama. Pani Ewa jest cudowna i Cie pozdrawia. - Moja rodzicielka się zaśmiała.
-Też ja pozdrów. A jakie masz plany na dzisiaj?
-idę na randkę
-A co z Kamilem?
-Długa historia. - Zrobiło mnie się żal na sam dźwięk jego imienia.
-Znowu cie zdradził? - A jednak coś się interesuje moim życiem.!
-Sto punktów dla ciebie.
-Kochanie, nie przejmuj się. Z Adamem idziesz? - Wybuchnęłam śmiechem
-Mamo błagam cie. Z takim Markiem. Bardzo fajny chłopak. Tylko nie mów ojcu.
-Chcesz żeby zabił nas obie? - wybuchnęłyśmy śmiechem. Pogadałyśmy jeszcze może z dwie godziny i rozłączyłam się z nią gdy przyszedł Adam. Mama kazała go pozdrowić a on ją chociaż nie pamiętał jej. No niby jak miał jak był taki tyci.
-Widzę ,że jesteś szczęśliwa. - Położył się na moim łóżku. Nie no ten to nowsze musi mi łóżko zajmować.
-Ona się mną interesuje tylko boi się jego.
-Ucieknijcie . - powiedział.
-Kusząca propozycja ale on nas zabije. Dosłownie.
-Więc my was obronimy. - my?
-Czyli kto?
-Moja rodzina, chłopaki. Elena nie możesz całe życie być zastraszana.
-Adam ale się nie da.
-Okey, może lepiej zakończy ten temat. - i miał rację bo zbliżaliśmy się do kłótni a tego nie chciałam.
-jest już siedemnasta wiec ja się muszę szykować. Powiedz mi jak wyglądam. - Najpierw zaczęłam się malować a Adam siedział u mnie na laptopie i odpowiadał na pytania na asku, na Facebooku i słuchaliśmy muzyki. Boże jak ja się cieszę, że my serio mamy ten sam gust co do muzyki bo bym padła z czymś czego nienawidzę.
Pół godziny później mój makijaż jak i fryzura były gotowe.
-I jak? - spytałam go. On przez chwile patrzył na mnie z otwartymi ustami i nic nie mówił co wywołało u mnie napad śmiechu.
-Pięknie, - powiedział po czasie.
-Idę się szybko przebrać bo zaraz powinien tutaj być. - Na twarzy Adama widziałam smutek. Wiem czym on był wywołany. Tym ,że on nikogo nie ma, źle się czuje z tym, że ja gdzieś idę i go zostawiam. Ukradkiem napisałam do Krexia smsa żeby wpadł do mnie natychmiast rozchmurzyć Adasia. Poszłam do łazienki się przebrać a gdy tylko wróciłam nasz kolega siedział na podłodze.
-O łaska a ty gdzie się wybierasz?
-Na randkę. - Powiedział Adam takim troszkę dziwnym głosem. Łukasz spojrzał na niego po czym na mnie. . Usiadłam obok nich chociaż nie powiem żeby było mi za wygodnie w tej sukience. Na szczęście po kilku minutach przyszedł dziadek.
-Elena jakiś koleś do ciebie. - chłopcy wstali i wraz ze mną wyszli Marek już wchodził na górę po schodach.
-To udanej randki - Powiedział mój przyjaciel.
-o Adam nie wiedziałem, że tu jesteś. - Marek podszedł do nas. Przywitał się z Naruciakem a potem z Krexsiem.
-Jestem jej sąsiadem. - Powiedział chłopak stojący obok mnie.
-Nie wiedziałem, że Adam to twój sąsiad. - mówił gdy byliśmy już w Windzie.
-A tam to chyba nie jest tak ważne. - ucałowałam go w policzek.
-Będę zazdrosny. - Zaśmiał się. - A tak w ogóle to wyglądasz cudownie.
-Dziękuję. - otworzył mi drzwi od samochodu po czym sam wsiadł i odjechaliśmy. Po jakimś czasie byliśmy już pod restauracją. W środku było pięknie. Same złote i srebrne kolory i wszędzie kwiaty. Pełno kwiatów. Coś dla mnie. Usiedliśmy do stolika i złożyliśmy zamówienia.
-i jak po powrocie do domu? - Spytał.
-Miło. W końcu nie muszę patrzeć na te wkurzające plastiki. - Marek się zaśmiał.
-mnie też one dobijały. - No tak jak tylko się zorientowały, że ja i Marek ze sobą kręcimy od razu zaczęły się do niego przystawiać, jednak o dziwiło nie wkurzyło mnie to tak bardzo jak przystawiały się one do Adama.
Nasze zamówienia przyszły a my jedliśmy w ciszy. Jakoś tak już dziwnie wyczerpały nam się tematy. Pomimo tego bawiłam się świetnie bo po zjedzeniu rozmawialiśmy o Polsce i o tym, że chce tu mieszkać. Po zjedzonym deserze pojechaliśmy do parku, który postanowiliśmy obejść. Było w nim pięknie. Marek co chwila osypywał mnie komplementami i w końcu czułam się cudownie. Kamil nigdy taki nie był, musiałam sama się prosić o jakikolwiek komplement a potem i tak i tak się ze mną droczył.
-Może uda Ci się tu jakoś zamieszkać? - spytał z nadzieją.
-Nie sądzę.
-Ale dlaczego?
-Przepraszam Marek ale mam po prostu problemy rodzinne o których nie chce rozmawiać. - chłopak to uszanował i bardzo szybko zmienił temat. O dwudziestej drugiej odwiózł mnie do domu.
-Myślałam, że będziesz później. - babcia się zdziwiła. No cóż co mieliśmy dalej robić? To przecież pierwsza randka.
-Babciu to pierwsza randka.
-A szczerze to nawet i lepiej. - Zaśmiałam się i ucałowałam ją na dobranoc i poszłam się wykąpać. O tak relaksująca kąpiel też mi się przyda. Siedząc w wanie dostałam telefon od Wiktorii.
-No hej i jak tam randka?
-Normalnie, kolacja w drogiej restauracji, spacer po parku.
. - Na bogato widzę. Ile ja bym dała za taką randkę. - zaśmiała się.
-Ja tam wole zwykłą kolację w na przykład w burger King niż takie coś i film na laptopie.
-Jesteś dziwna. - Powiedziała
-Wcale nie, ale z moimi rodzicami często mamy kolacje na mieście i miałam kiedyś samych chłopaków takich sztywnych co tylko randki w restauracji.- Dziewczyna cały czas się ze mnie śmiała no ja nie wiem co jej zrobiłam. Pogadam z nią jeszcze trochę i się rozłączyłyśmy. Wyszyłam z wanny i przebrałam się w moją piżamę po czym wyszyłam ba balkon sprawdzić co robi Adam. Zapukałam do okna widząc ze świeci się lekko światło od monitorów. Adam od razu otworzył mi drzwi balkonowe i już byłam w jego pokoju.
-Jak randka?
-normalnie. Co porabiasz?
-Na Asku siedzę. - Wzięłam i lekko go odsunęłam z krzesłem od biurka i usiadłam mu na kolanach.
-Nie za wygodnie ci? - Ucałowałam go w czoło
-Bywało lepiej. - siedziałam tak przez chwile po czym mnie zrzucił i przenieśliśmy się na jego łóżko.
Obudziłam się wtulona do mojego przyjaciela, no cudownie, spojrzałam na jego telefon i dochodziła trzecia nad ranem. Pięknie, jeśli babcia była w moim pokoju to jest po mnie. Cicho wyszłam z jego pokoju przez balkon i weszłam do siebie i położyłam się do łóżka. Babcia przeważnie nie wchodzi do mnie do pokoju ale kto wie może tym razem weszła?
Rano wstałam i poszłam do kuchni, zauważyłam uśmiechniętą babcię więc jednak nie była u mnie w pokoju.
-Pani Ewa była u mnie godzinę temu. - Nie wiedziałam po co mi to mówi.
-To fajnie.
-Mówiła ze w nocy poszła sprawdzić do Adama a wy tak słodko razem spaliście ,że nie miała serca was budzić. - o mój Boże zrobiłam się czerwona. Jest gorzej jak myślałam pani Ewa nas widziała. Babcia się zaczęła ze mnie śmiać.
-I po co ty chodzisz na randki z tym całym Markiem skoro masz tu Adama. - wytrzeszczyłam na nią oczy.
-Babciu czy ty chcesz zeswatać mnie z Adamem?
-Ja tylko głośno myślę. - zaczęła wymachiwać łopatką do mieszania.
-No to babciu proszę nie myśl już nigdy na głos. - zaśmiała się jak podeszła do mnie bliżej i zaczęła mnie okładać tą jej drewnianą łyżką.
-Ania mogłabyś przestać wyżywać się na naszej wnusi. - dziadek wszedł do kuchni. Poczułam się cudownie, dziadek zawsze tak mnie nazywał i kochałam to i to strasznie. Dziadek pocałował mnie w czoło j na przywitanie i na stole babcia zaczęła stawiać jedzenie. Cała nasza trójka zabrała się za jedzenie.
Dzisiejszy dzień miałam spędzić z Karoliną, dziewczyną Łukasza i dobrze bo nie będę ciągle siedziała z samymi facetami a niestety Wiki jest dosyć daleko. I to bardzo jakieś sześć czy ileś tam godzin drogi. Zgroza.
-Jak dobrze jest iść w końcu na zakupy z jakąś dziewczyna. - Karolina się zaśmiała. Weszliśmy do wielkiego centrum handlowego i zaczęliśmy chodzić po sklepach. Postanowiłam kupić sobie wszystko co mnie się podoba. W pierwszych kilku sklepach kupiłam sobie jedynie kosmetyki, Karolina to samo. Dopiero dalej się rozkręciłyśmy i kupiłam sobie kilka koszulek, sukienek i jakieś buty na obcasie, biżuteria tez jest zakupiona. Kupiłam Dziadkowi trochę słodyczy a babci jakieś kwiatki w doniczce które uwielbia. Miałyśmy już wychodzić a tu nagle na wystawie dostrzegłem świetną koszulkę którą musiałam kupić ,weszłam do sklepu Szybko znalazłam rozmiar który wydawał mnie się odpowiedni i poszłam zapłacić. Najszybciej wydana kasa ever.
-Nie widziałam, że gustujesz w takich ciuchach do tego nie uważasz, że jest troszkę za duża na ciebie. - Karolina się śmiała ze mnie.
-Bo nie gustuje. To dla Adama.
-Czekaj co?
-No dla Adama.
-Myślałam, że Ty kręcić z Markiem
-Bo tak jest.
-A Adamowi za co kupiłaś koszulkę?
-No to mój przyjaciel? - pytałam z sarkazm
-I ty nic do niego nie czujesz? - No chyba jebnę, znowu? Co oni się tak dzisiaj na niego uparli?
-Błagam tylko nie ty.
-Ktoś jeszcze coś ci gada o Adamie? - zaśmiała się jednak ja nie miałam powodu do śmiania się.
Przed blokiem pożegnałyśmy się , Boże z sześć godzin byłyśmy na mieście aż mnie wszystko boli bo jestem cała załadowana rzeczami. Najpierw w domu dałam dziadkowi słodycze babci kwiatka i weszłam do mojego pokoju aby zanieść rzeczy. Od razu jak weszłam dostrzegłam wazon na stole w którym stał ogromny bukiet z róż, było ich tak w środku pełno były białe, żółte, różowe oraz czerwone i to jak zostały połączone sprawiło, że wyglądały niesamowicie. Obok nich oparty o wazon stał mały misiu trzymający w łapce kartkę. Podeszłam do niego i wzięłam ją do ręki i otworzyłam.
'Obyś tylko nie musiała się więcej smucić, mam nadzieję, że humor ci poprawiłem. Adam '
Kiedy tylko skończyłam czytać poczułam, że ktoś mnie obejmuje od tyłu i wiedziałam że to on. Odwróciłam się do niego przodem i już wiedziałam, że mam całe mokre policzki od łez. Oczywiście szczęścia. Wtuliłam się w niego mocno i wszystko działo się tak szybko, że nieprzemyślane musnęłam jego usta. Adam mocno mnie przytulił.
-Dziękuję, ale nie musiałeś. - wycierałam swoje policzki wciąż patrząc na to co od niego dostałam.
-Ale chciałem. - Pocałował mnie w czoło.
Teraz w tym momencie poczułam ukucie serca, poczułam, że Adam jest dla mnie kimś bardzo ważnym. Nikt inny nigdy czegoś takiego dla mnie nie zrobił. Nawet nie marzyłam o takim przyjacielu jak on.Wciąż stałam w jego ramionach i czułam się cudownie. Kochałam go, ale jak przyjaciela .
-Jak byłam na mieście to też coś dla ciebie znalazłam, ale to nie przebije ciebie. - zaśmiał się i podałam mu worek w którym była koszulka z której poprzednio zerwałam cenę.
-Nie gadaj. - Na jego twarzy dostrzegłem śmiech. Od razu wziął koszulkę i założył ją na siebie. Pasowała idealnie i wyglądał w niej świetnie.
-I Haribo. - krzyknął szczęśliwy wyjmuje gigantyczną paczkę swoich ulubionych żelków. Zaczęłam się śmiać bo bałam się ze mu się to nie spodoba.
-Widzę, że oboje myślimy podobnie. - Parsknęłam śmiechem.
-Elena jutro jadę do Karola nagrać odcinków kilka, jedziesz ze mną? - spytał.
-Chętnie ale dam Ci czas żebyś pobył ze swoim przyjacielem a nie ciągle ja gdzieś z wami. - Puściłam mu oczko.
-Ale w piątek masz być gotowa bo przyjeżdżam po ciebie i jedziemy do Stu na imprezę. I tu nie masz nic do gadania.
-No dobra dobra.
-To jak w ramach tego, że nie będzie mnie dwa dni pójdziemy gdzieś? - spytał. Szczerze, gdyby Adam nie był moim przyjacielem to bym uznała, że on mnie podrywa.
-Chętnie. - Zaczęliśmy wychodzić.
Adam zaprosił mnie do kina na jakiś horror, aż się dziwię bo przeważnie on się ich boi i to bardzo. No Adam robisz postępy nie ma co. Usiedliśmy na samym końcu, ludzi było mało ale i tak nasz rząd był pusty. Poszliśmy na ouija. (uwaga spoiler) horror był o dzieciakach których przyjaciółka nagle się powiesiła i okazuje się ze wszystko jest przez tablicę do wywoływania duchów i oczywiście to jest wiadome, że to horror i te głupie dzieciaki będą je wywoływać i to jeszcze w domu w którym się powiedziała przyjaciółka.
Adam był bardzo wciągnięty a ja jakoś nie mogłam się skupić. W głowie miałam ciągle ten dzień. Ten prezent to jak Adam się przy mnie zachowuje, może on serio mnie podrywa? Nie no to jest nie możliwe przecież on to robi bo jest moim przyjacielem i już. Spojrzałam na chłopaka a on na mnie. Jego oczy patrzyły tylko na mnie i czułam się miło. Chłopak lekko mnie przytulił tak abym się nie bała ale to pewnie miało być na odwrót, że to on ma się nie bać.
-Słucham? - Odebrałam telefon wychodząc z kina.
-Witaj piękna, właśnie się okazało ze jutro muszę wyjechać i nie będzie mnie tydzień może jakoś się spotkamy dzisiaj? - spytał Marek. Spojrzałam na Adama.
-Przepraszam ale dzisiaj nie mogę. - Adam spojrzał na mnie.
-Rozumiem to jak wrócę. - i się rozłączyliśmy.
-Możesz iść ja cie nie zatrzymuje. - widziałam jak Adamowi się świecą oczy. Nie chciałam dzisiaj się spotykać z Markiem a do tego widać to było po nim, że on nie chce abym dzisiaj gdziekolwiek szła.
-Wole zostać z Tobą dzisiaj. - Adam się uśmiechnął i poszliśmy jeszcze na jakieś lody. Po drodze cały czas rozmawialiśmy a raczej się śmialiśmy. Adam cały czas opowiadał mi o jakiś śmiesznych wiadomościach od Ciuraków czy nawet i o fotkach które czasem dostaje od fanek. Nie było momentu kiedy nie mieliśmy tematu. Dosłownie jadaczki nam się nie zamykany.
***
Może i nie wbiliście tych
trzech lub ilu komentarzy chciałam
ale i tak daje wam rozdział bo chcę ruszyć dalej.
Coraz bliżej jesteśmy czegoś .
Ale czego to się dowiecie komentując
bo tylko tak będę szybko dodawać rozdziały.
Tak w ogóle to będę na blogu dopiero
w niedzielę z przyczyn prywatnych , ale możliwe
, że w między czasie coś dodam , ale nie obiecuję
tego :) Miłego czytania i mam nadzieję, że
tym razem więcej osób napisze komentarz :)
Kuźwa!!! Dawać mi następny rozdział!!! Poza tym to super rozdział i pędzę na jeszcze jeden twój blog, przeczytać rozdział!! Czekam na next!
OdpowiedzUsuńNo następny!
OdpowiedzUsuńKoffam bloga, a Elena ma sobie uświadomić w tempie ekspresowym, że kocha Adama i najlepiej niech jedzie z nim do Karolka