Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 27 września 2015

Rozdział 15. Wiec ty jesteś dziewczyna Naruciaka?

Boże te kilka dni bez Adama to koszmar.  Nie wiem jak ja wytrzymałam.  Nudziłam  się jak nie wiem co ,no dobra wyszłam raz z Karoliną czy tam dwa razy potem siedziałam z dziadkami i nudy.  Na szczęście już za niedługo powinien być on i Karolek i jedziemy do Stu.  Szczerze już się za chłopakami stęskniłam,  serio pokochałam ich wszystkich jako kumpli oczywiście.  

Stałam już przed blokiem i czekałam dobre pięć minut a mieli być dosłownie zaraz.  No tak ich to słuchać,  w końcu dostrzegłam samochód należący do mojego kolegi.  Jak tylko samochód zatrzymał się przede mną wysiadł z niego Adam który cały był uśmiechnięty i gdy tylko do mnie podbiegł wziął i przerzucił mnie sobie przez ramię w szczęściu a ja  zaczęłam się śmiać.

-Dobra postaw ją chuderlaku bo jeszcze zaraz padniecie oboje.  Wybuchnęłam śmiechem a oni gapili się na mnie jak na idiotkę.
-Dzięki Karol no dzięki.  - Adam mnie postawił a ja podeszłam do drugiego wielkoluda i go przytuliłam na przywitanie.
-Dawno żeśmy się nie widzieli.  - Powiedział po czym całą trójka wsiedliśmy do samochodu.  Adam siedział z przodu a ja z tyłu sama.  Miałam cały tył dla siebie ale nie na długo bo po drodze mieliśmy wstąpić jeszcze po kogoś.
W lusterku dostrzegłem ze Adam jak i Karol co chwile mnie się przyglądają.  Troszkę mnie to chwilami wkurzało bo robili to tak perfidnie.  W końcu wybuchłam.
-Możecie  przestać się gapić bo zaraz któremuś przywalę a ze względu, że chce żyć to będziesz ty Adam.  - znowu  się zaśmiali po czym zaczęli coś między sobą gadać.
-Mówiłem ,że wybuchnie po godzinie.  - Adam powiedział.
Czy oni się zakładali o to kiedy ja się wkurzę?  O nie teraz to im się tak  oberwie, że się nie pozbierają.
-Jak mogliście się o coś takiego założyć?
-Wygrałem pięć dych - Adam zacieszał z wygranej i przegrany wyciągnął kasę i zaczął dawać drugiemu. 
-Ja to przejmuje. - i wzięłam je do ręki po czym schowałam 
-Wygrałem uczciwie.  - Parsknęłam  śmiechem.
-Zmuś  mnie żebym ci oddala.  -  powiedziałam.  Tak na serio to i tak i tak mu je zaraz oddam ale teraz ja chcę zobaczyć jak on się wkurza.
-Sam se wyciągnę.  - jaki pewny siebie.
-No dawaj.  - wytrzeszczył na mnie oczy.  Wiedziałam, że tak będzie bo przecież Adam nie złapie mnie za cycki nie ma opcji.
-Może później.
-Cipaaa z ciebie i tyle
-Naprawdę chcesz abym cie macał po cyckach ? - Zrobił to swoje coś z brwiami przez co wybuchnęłam śmiechem.
-Aż tak nisko nie upadłam. - Wyciągnęłam co jego ze stanika i mu oddałam.
-Grzeczna dziewczynka.  - Ja go kiedyś zabije przysięgam.

Przez resztę drogi cala trójką się droczyliśmy a później z Blowem i jego dziewczyną Olą których właśnie poznałam.  Dziewczyna była troszkę cicha, ale po jakimś czasie zaczęliśmy gadać i przyznam że serio nieźle się dogaduje z dziewczynami youtuberów co jest dla mnie komiczne ale patrząc na moich wszystkich przyjaciół w Polsce to tylko Marek nie jest youtuberem a tak to reszta nimi jest a dziewczyny no cóż są ich dziewczynami lub siostrami.


Po jakiś sześciu,  tak szczęściu męczących godzinach w małym samochodzie w końcu byliśmy w Katowicach.  Karolek podjechał pod blok Stu, wysadził nas i potem poszedł zaparkować do garażu.  Adam wziął mój plecak jak i swój i pojechaliśmy windą na górę.  Drzwi otworzył nam nikt inny jak Stuart.  Obok niego stała dziewczyna która dobrze znałam z filmów.  Była to Justyna.  Uśmiechała się do mnie miło jak i do Oli którą jak właśnie się dowiedziałam poznała.


Justyna stwierdziła że nie obchodzi ja to ze jesteśmy zmęczone droga i zmusiła nas na małą przechadzki po Katowicach.  Odświeżyłyśmy  się i poszliśmy zostawiając chłopaków samych.


Ola bez chłopaków zrobiła się bardziej otwarta i nie dziwie jej się.  Na samym początku też taka byłam.

-Wiec ty jesteś dziewczyna Naruciaka? - zapytał Ola.  Wybuchnęłam  śmiechem no nie ja nie mogę.  Po chwili już zaczęłam dławić  się  własną ślina a one patrzymy na mnie jak na idiotkę.
-Ja i Adam jesteśmy tylko przyjaciółmi.  Zabawia mnie bo jestem tu tylko i wyłącznie na wakacje.  - powiedziałam  po tym jak tylko się uspokoiłam.  Mój napad śmiechu sprawił  że one też się śmiały ale znacznie mniej niż ja.
-To gdzie ty mieszkasz?  - spytała Justyna.
-Jestem  francuska,  no w połowie.
-A ja myślałam, że Twoi rodzice po prostu lubią zagraniczne imiona.  - wszystkie trzy ponownie wpadliśmy w napad śmiechu.

Popijałyśmy  koktajle i spacerkiem wróciliśmy do domu Stuarta  bo już się ściemniało.

-Nareszcie.  - Usłyszałam zniecierpliwionego Blowa. Od razu jak tylko weszliśmy to on podszedł do Oli i ja zaczął przytulać.   Boże jakie z nich słodziaki.  Aż sama chciałabym mieć takiego kochanego chłopaka.  Boże szkoda tylko że Adam i Marek nie mieszkają we Francji.  Nagle mój telefon zaczął dzwonić.  Byłam pewna, że jest to Matek bo miał dzwonić dzisiaj ale kiedy odebrałam nie patrząc wcześniej na to kto dziwni zorientowałam się, że jest to Kamil.
-Elena.  Nareszcie odebrałaś.  - jak tylko usłyszałam jego głos wszystko zaczęło do mnie wracać.  Nie no nie może tak być.
-Kamil czego chcesz?
-Pogadać,  przeprosić.  Popełniłem błąd proszę Cię wybacz mi
-Nie  zauważyłeś Kamil ze to nie jest pierwszy raz jak mnie zdradziłeś?  - Każdy spojrzał na mnie.  Dostrzegłem smutne oczy Adama.
-Musze  kończyć jestem ze znajomymi i nie mam czasu na ciebie.  - Nie czekając na to co on odpowie rozłączyłam  się.
-Koniec przedstawiania możecie wrócić do tego co robiliście.  - powiedziałam do tych którzy wciąż się na mnie gapili jakbym była jakimś zwierzakiem w zoo.  Każdy z nich po tym zdaniu zaczął się czymś zajmować tylko Adam został taki jaki był
-Ej  słuchajcie, jak dzielimy spanie?  - spytał Stuart.
-Wiadomo,  że  Ola i Blow  powinni mieć pokój oddzielnie.  - Powiedział Karolek.
-Wiec weźmiecie mój gabinet. 
W pokoju obok  będzie spać Martyna i Remek  A w trzecim Elena i Naruciak.
-Co za ulga.  Jakoś nie chciałam spać z całą masą chłopaków.  O nie to nie dla mnie.
-A my?  - spytał Karol.
-Tu w salonie,  dojdzie jeszcze Multi to będzie nas trzech a reszta gości to z tą albo sami sobie jakoś  załatwiają nocleg.

Skoro pokoje zostały rozdzielone ja postanowiłam pójść pod prysznic i się położyć spać bo podałam.  Reszta miała podobny  plan.  Sześć godzin drogi  to jednak jest męczące.

Wiedziałam że każdy będzie chciał się wykąpać wiec mój prysznic nie trwał nawet dziesięć minut i po tym założyłam na siebie moja piżama i szybko przemknęłam się do naszego tymczasowego pokoju.
Łóżko na którym miałam spać było już rozłożone a na podłodze leżał już koc.
-Czy ty chcesz spać na podłodze?
-No a co?
-Jesteś głupi.  Jakbyśmy nigdy nie spali w jednym łóżku.  - zaczęłam się z niego śmiać a on tylko poszedł pod ten prysznic a ja szybko położyłam się do łóżka.  Było wygodne ale nie tak bardzo jak moje czy Adama.  O jego to dopiero jest wygodne.

***
No i mamy kolejny rozdział. 
Jeśli są jakieś błędy to bardzo przepraszam,
ale rozdział był poprawiany 
w połowie na komputerze i 
w połowie na telefonie. 
Mam nadzieję ,że wam się podoba 
i do kolejnego :) 

czwartek, 24 września 2015

Rozdział 14. Poczułem, że mam właśnie w ramionach cały mój świat.

Gdyby nie to, że jesteśmy tylko przyjaciółmi i ona spotyka się z innym chłopakiem uznałbym to za randkę ale nie jest to randka.  Tak bardzo chciałbym jej wszystko powiedzieć ale się boję.
Elena leżała właśnie na moim torsie i mnie tuliła patrząc w telewizor, oglądała film a ja ją głaskałem po głowie.  Ona nagle podniosła głowę do góry i spojrzała na mnie.
-O czym tak myślisz?
-Myślę co nagrać jutro.  - Znowu kłamałem.
-Pewnie jakiś challenge.  Każdy to uwielbia.
-Ale jaka grai jaki challenge?
-To twój odcinek ty decydujesz.  - No zabić to za mało.  Elena zaczęła się śmiać.
-Dzieciaki kolacja.  - Moja mama weszła z tacą żarcia do pokoju i postawiła ją na stoliku i zaczęła się na nas gapić.
-Mamo coś jeszcze? - Spytałem.
-Nie  chcę być jeszcze babcią. - Zatkało mnie.
-My nie jesteśmy razem.  - Powiedziała moja przyjaciółka chociaż serio może to tak wyglądać leżymy razem w łóżku i się przytulamy przecież tak robią pary.  Ona nawet mnie pocałowała co sprawiło ,że zmiękłem.  Zrobiła to nieświadomie widać to ciągle , ale przynajmniej ja wciąż czuje jej słodkie usta na moich.
-Jasne a ja mam na imię Hubert. - Dominika tez musiała się przysłuchiwać, przysięgam to dziecko już mnie wkurza.  Rzuciłem w nią poduszką.
-Spokój. - Krzyknęła moja mama i wraz siostrą wyszły.
-Przypał do końca życia.  Co za wiocha.  - schowała głowę pod kołdrę tak abym nie wiedział jej rumieńców.  Zacząłem się z niej śmiać i odkrywać ją ale ona się nie dawała i wyszła z tego mała bitwa kończąca się na gilgotaniu. Po jakimś czasie nasza zabawa a raczej jak ona to nazwała ' gwałcenie ' się skończyło. Aż dziwie się, że nikt nie wszedł do mojego pokoju w celu uciszenia nas jak to zawsze moja mama robi jak nagrywam. 
-Mam dość . - Powiedziała do mnie. 
-I ja też. - Zaśmiałem się patrząc na nią. Patrzyłem jej tak ciągle w oczy a ona w moje. Widziałem to  jak jest przy mnie szczęśliwa i nawet nie zdawała ona sobie z tego sprawy , że za ten widok oddałbym wszystko. 
-Znowu gapisz się na mnie jak pedofil.- Powiedziała. 
-I co zabronisz mi ? -Spytałem. 
-Zawszę mogę iść z tym na policję. - Powiedziała śmiejąc się wciąż ze mnie. 
-Proszę Cię bardzo -Nie mogłem opanować śmiechu. 
-E tam. - Odpowiedziała mi i znowu się we mnie wtuliła jak wcześniej. Poczułem, że mam właśnie w ramionach cały mój świat. 

Obudziłem się rano a ona wciąż leżała kolo mnie.  Uśmiechnąłem się na jej widok i ucałowałem ja w głowę.  Może nie powinienem tego robić ale co mi szkodzi i tak na co dzień to robię.
-Dzień dobry.  - Przywitała mnie z uśmiechem.  Po chwili wstała i poszła do siebie a ja zacząłem się pakować bo za godzinę miałem pociąg i musiałem jechać. Elena przed samym moim wyjściem przyszła się jeszcze ze mną pożegnać i miałem jej nie widzieć przez kilka dni.  No ale odpocznie ode mnie.  Oby tylko nie zaczęło coś więcej dziać się między nią a tym Markiem.  Spoko koleś ale nie trawie go bo startuje do niej.

W pociągu miałem znudzić się na śmierć,  pewnie dlatego, że tyle godzin mam w nim spędzić,  koszmar.  Na sam początek słuchałem sobie muzyki i pisałem smsy z Eleną.  Z tego co się dowiedziałem to ona się dzisiaj z nim nie spotyka.  I dobrze bo na samą myśl o nim aż mi niedobrze jest.

Teraz miałem bardzo dużo czasu na przemyślenie tego co ja do niej czuje.  To wszystko było dziwne bo to moja przyjaciółka i jak mogłem się w niej zakochać?  Tak, teraz uważam, że się w niej zakochałem.  Nigdy tak się jeszcze nie czułem a spotykałem się z dziewczynami,  może i żadnej nie miałem ale do żadnej tyle nie czułem co do Eleny.

Po iluś tam męczących godzinach wysiadłem i zobaczyłem Karola.  Podszedł do mnie i mnie uściskał no wiadomo tak jak facet z facetem a nie jak baby.  Żeby nie było my to nie pedały chociaż każdy ciągle coś tam stara nam się wmówić.

-Dobrze cie widzieć.  - Powiedziałem,  po chwili już staliśmy koło jego samochodu.
-Ciebie też, a teraz opowiadaj czy są jakieś postępy z Eleną.-  Zacząłem   od razu  mówić o tym co czuję no bo to  przecież mój przyjaciel i dobrze jest mieć z kim pogadać na takie tematy i jeszcze dostać poradę.  Sam ma dziewczynę wiec wie co i jak.
-Nie wiem. - Powiedziałem po chwili- Wyjawiła  mi swoją tajemnice i z tego co wiem to jestem pierwszą osobą której odważyła się o tym powiedzieć na pocieszenie kupiłem jej ulubione róże przy pomocy jej babci i misia tak na smutki i nieświadomie mnie pocałował tak tylko w usta.  - Gadałem tak szybko , że dziwie się, że on cokolwiek z tego zrozumiał.
-Jak to nieświadomie?
-No bo się nie zestresowała tylko tak na luzach i już.
-Leci na Ciebie. - Ale Marek?!
-Leci na tego Marka.  Chociaż wczoraj odmówiła mu spotkania i była ze mną.  - Opowiedziałem  mu wszystko dokładnie co się dzieje między nami i on uważa, że coś jest.  Jednak ja uważam, że to po prostu po przyjacielsku  ona czuje się przy mnie miło, to wszystko.  W  domu Karolka przywitałem  się z jego mamą jak i siostra i później przyjechała Asia jego dziewczyna.
-Adam coś jednak jest między wami.  Ona może tego tak nie dostrzega ale mogę się założyć, że sama to zauważyła. - Asia mówiła z sensem.

Zostawiliśmy temat Eleny i zabraliśmy się za nagrywanie.  Asia tez się do nas dołączyła i było bardzo fajnie, ale już mi jej brakowało.  Na szczęście to tylko kilka dni i już niedługo pojedziemy po nią i jedziemy do Stu na imprezę.  Może tam powiem jej co czuje. 

-Nie myśl tyle bo twój mózg zaraz pęknie.- Powiedział mój przyjaciel. 
-Mówiłeś coś ?- Spytałem go , jedyne co widziałem to ,to , że jego usta się ruszały a jakoś nie słyszałem co mówił. 
-Ty idź się może leczyć.  -Cały Karolek. 
-Może powinienem. - Powiedziałem do niego. Chłopak przekręcił oczami i już nic nie mówił. Asia wciąż się do mnie uśmiechała miło. Wiedziałem co jej chodzi po głowie. Wiem ,że obmyśla plan tego jak ma mnie namówić do powiedzenia Elenie prawdy o moich uczuciach do niej. Może u Stu się nachleję i wtedy jej powiem ?!

poniedziałek, 21 września 2015

Rozdział 13 . 'Obyś tylko nie musiała się więcej smucić, mam nadzieję, że humor ci poprawiłem. Adam '

Leżałam w łóżku i zastanawiałam się nad jednym.  Jak to się stało, że ja mu tak zaufałam.  Sonia jak i Kamil nigdy nie wiedzieli o tym a przecież jestem z nim od niedaleko roku,  znaczy byłam.  Ciągle się zapominam.  Co Adam ma w sobie takiego? Uśmiechnęłam się sama do siebie na myśl o nim.  To jest naprawdę wspaniały przyjaciel.

Z samego rana byłam bardzo zadowolona ponieważ dzisiaj szłam na randkę z Markiem.  Cieszyłam się na nią strasznie.  Miał mnie zabrać do jakieś restauracji tak więc już rano wybrałam w co się ubiorę i miałam w głowie cały obraz tego jak będę wyglądać.  Przerwał mi dzwoniący telefon,  byłam pewna, że to Adam,  Marek lub znowu Kamil i Sonia mnie męczą jednak dostrzegłem napis 'mama'  szczęśliwa jak nigdy odebrałam
-Córeczko jak tam.? Przepraszam, że nie dzwoniłam ale ojciec jest na ciebie obrażony za wyjazd i zabronił mi.  Dzisiaj w końcu skończył mu się urlop i mam jak zadzwonić.  - Nie miałam jej tego za złe chociaż powinnam.
-Mamo tu jest cudownie.  Poznałam Adama.  Pani Ewa jest cudowna i Cie pozdrawia.  - Moja rodzicielka się zaśmiała.
-Też ja pozdrów.  A jakie masz plany na dzisiaj?
-idę na randkę
-A co z Kamilem?
-Długa historia. - Zrobiło mnie się żal na sam dźwięk jego imienia.
-Znowu cie zdradził?  - A jednak coś się interesuje moim życiem.!
-Sto punktów dla ciebie.
-Kochanie,  nie przejmuj się.  Z Adamem idziesz? - Wybuchnęłam śmiechem
-Mamo błagam cie.  Z takim Markiem.  Bardzo fajny chłopak.  Tylko nie mów ojcu.
-Chcesz żeby zabił nas obie?  - wybuchnęłyśmy śmiechem.  Pogadałyśmy jeszcze może z dwie godziny i rozłączyłam się z nią gdy przyszedł Adam.  Mama kazała go pozdrowić a on ją chociaż nie pamiętał jej.  No niby jak miał jak był taki tyci.
-Widzę ,że jesteś szczęśliwa.  - Położył się na moim łóżku.  Nie no ten to nowsze musi mi łóżko zajmować.
-Ona się mną interesuje tylko boi się jego.
-Ucieknijcie .  - powiedział.
-Kusząca propozycja ale on nas zabije.  Dosłownie.
-Więc my was obronimy.  - my?
-Czyli kto?
-Moja rodzina,  chłopaki.  Elena nie możesz całe życie być zastraszana.
-Adam ale się nie da.
-Okey, może lepiej zakończy ten temat.  - i miał rację bo zbliżaliśmy się do kłótni a tego nie chciałam.
-jest już siedemnasta wiec ja się muszę szykować.  Powiedz mi jak wyglądam. - Najpierw zaczęłam się malować a Adam siedział u mnie na laptopie i odpowiadał na pytania na asku,  na Facebooku i słuchaliśmy muzyki.  Boże jak ja się cieszę, że my serio mamy ten sam gust co do muzyki bo bym padła z czymś czego nienawidzę.

Pół godziny później mój makijaż jak i fryzura były gotowe.
-I jak?  - spytałam go.  On przez chwile patrzył na mnie z otwartymi ustami i nic nie mówił co wywołało u mnie napad śmiechu.
-Pięknie, - powiedział po czasie.
-Idę się szybko przebrać bo zaraz powinien  tutaj być.  - Na twarzy Adama widziałam smutek.  Wiem czym on był wywołany.  Tym ,że on nikogo nie ma,  źle się czuje z tym, że ja gdzieś idę i go zostawiam.  Ukradkiem napisałam do Krexia smsa żeby wpadł do mnie natychmiast rozchmurzyć Adasia. Poszłam do łazienki się przebrać a gdy tylko wróciłam nasz kolega siedział na podłodze.
-O łaska a ty gdzie się wybierasz?
-Na randkę. - Powiedział Adam takim troszkę dziwnym głosem.  Łukasz spojrzał na niego po czym na mnie. .  Usiadłam obok nich chociaż nie powiem żeby było mi za wygodnie w tej sukience.  Na szczęście po kilku minutach przyszedł dziadek.
-Elena jakiś koleś do ciebie.  - chłopcy wstali i wraz ze mną wyszli Marek już wchodził na górę po schodach.
-To udanej randki - Powiedział mój przyjaciel.
-o Adam nie wiedziałem, że tu jesteś.  - Marek podszedł do nas.  Przywitał się z Naruciakem a potem z Krexsiem.
-Jestem jej sąsiadem. - Powiedział chłopak stojący obok mnie. 

-Nie wiedziałem, że Adam to twój sąsiad.  - mówił gdy byliśmy już w Windzie.
-A tam to chyba nie jest tak ważne. - ucałowałam go w policzek.
-Będę zazdrosny.  - Zaśmiał się.  - A tak w ogóle to wyglądasz cudownie.
-Dziękuję.  - otworzył mi drzwi od samochodu po czym sam wsiadł i odjechaliśmy.  Po jakimś czasie byliśmy już pod restauracją.  W środku było pięknie.  Same złote i srebrne kolory i wszędzie kwiaty.  Pełno kwiatów.  Coś dla mnie.  Usiedliśmy do stolika i złożyliśmy zamówienia.
-i jak po powrocie do domu?  - Spytał.
-Miło.  W końcu nie muszę patrzeć na te wkurzające plastiki.  - Marek się zaśmiał.
-mnie też one dobijały.  - No tak jak tylko się zorientowały, że ja i Marek ze sobą kręcimy od razu zaczęły się do niego przystawiać,  jednak o dziwiło nie wkurzyło mnie to tak bardzo jak przystawiały się one do Adama.

Nasze zamówienia przyszły a my jedliśmy w ciszy.  Jakoś tak już dziwnie wyczerpały nam się tematy.  Pomimo tego bawiłam się świetnie bo po zjedzeniu rozmawialiśmy o Polsce i o tym, że chce tu mieszkać.  Po zjedzonym deserze pojechaliśmy do parku, który postanowiliśmy obejść.  Było w nim pięknie.  Marek co chwila osypywał mnie komplementami i w końcu czułam się cudownie.  Kamil nigdy taki nie był,  musiałam sama się prosić o jakikolwiek komplement a potem i tak i tak się ze mną droczył.
-Może uda Ci się tu jakoś zamieszkać? - spytał z nadzieją.
-Nie sądzę.
-Ale dlaczego?
-Przepraszam Marek ale mam po prostu problemy rodzinne o których nie  chce rozmawiać.  - chłopak to uszanował i bardzo szybko zmienił temat.  O dwudziestej drugiej odwiózł mnie do domu.
-Myślałam, że będziesz później.  - babcia się zdziwiła. No cóż co mieliśmy dalej robić?  To przecież pierwsza randka.
-Babciu to pierwsza randka.
-A szczerze to nawet i lepiej.  - Zaśmiałam się i ucałowałam ją na dobranoc i poszłam się wykąpać.  O tak relaksująca kąpiel też mi się przyda.  Siedząc w wanie dostałam telefon od Wiktorii.
-No hej i jak tam randka?
-Normalnie,  kolacja w drogiej restauracji, spacer po parku.
. - Na bogato widzę.  Ile ja bym dała za taką randkę.  - zaśmiała się.
-Ja tam wole zwykłą kolację w na przykład w burger King niż takie coś i film na laptopie.
-Jesteś dziwna.  - Powiedziała
-Wcale nie,  ale z moimi rodzicami często mamy kolacje na mieście i miałam kiedyś samych chłopaków takich sztywnych co tylko randki w restauracji.- Dziewczyna cały czas się ze mnie śmiała no ja nie wiem co jej zrobiłam.  Pogadam z nią jeszcze trochę i się rozłączyłyśmy.  Wyszyłam z wanny i przebrałam się w moją piżamę po czym wyszyłam ba balkon sprawdzić co robi Adam.  Zapukałam do okna widząc ze świeci się lekko światło od monitorów.  Adam od razu otworzył mi drzwi balkonowe i już byłam w jego pokoju.
-Jak randka?
-normalnie.   Co porabiasz?
-Na Asku siedzę.  - Wzięłam i lekko go odsunęłam z krzesłem od biurka i usiadłam mu na kolanach.
-Nie za wygodnie ci?  - Ucałowałam go w czoło
-Bywało lepiej.  - siedziałam tak przez chwile po czym mnie zrzucił i przenieśliśmy się na jego łóżko.  

Obudziłam się wtulona do mojego przyjaciela,  no cudownie,  spojrzałam na jego telefon i dochodziła trzecia nad ranem.  Pięknie,  jeśli babcia była w moim pokoju to jest po mnie.  Cicho wyszłam z jego pokoju przez balkon i weszłam do siebie i położyłam się do łóżka.  Babcia przeważnie nie wchodzi do mnie do pokoju ale kto wie może tym razem weszła?
Rano wstałam i poszłam do kuchni,  zauważyłam uśmiechniętą babcię więc jednak nie była u mnie w pokoju.
-Pani Ewa była u mnie godzinę temu.  - Nie wiedziałam po co mi to mówi.
-To fajnie.
-Mówiła ze w nocy poszła sprawdzić do Adama a wy tak słodko razem spaliście ,że nie miała serca was budzić. - o mój Boże zrobiłam się czerwona.  Jest gorzej jak myślałam pani Ewa nas widziała.  Babcia się zaczęła ze mnie śmiać.
-I po co ty chodzisz na randki z tym całym Markiem skoro masz tu Adama.  -  wytrzeszczyłam na nią oczy.
-Babciu czy ty chcesz zeswatać mnie z Adamem?
-Ja tylko głośno myślę.  - zaczęła wymachiwać łopatką do mieszania.
-No to babciu proszę nie myśl już nigdy na głos.  - zaśmiała się jak podeszła do mnie bliżej i zaczęła mnie okładać tą jej drewnianą łyżką.
-Ania mogłabyś przestać wyżywać się na naszej wnusi.  - dziadek wszedł do kuchni.  Poczułam się cudownie,  dziadek zawsze tak mnie nazywał i kochałam to i to strasznie. Dziadek pocałował mnie w czoło j na przywitanie i na stole babcia zaczęła stawiać jedzenie.  Cała nasza trójka zabrała się za jedzenie.

Dzisiejszy dzień miałam spędzić z Karoliną,  dziewczyną Łukasza i dobrze bo nie będę ciągle siedziała z samymi facetami a niestety Wiki jest dosyć daleko.  I to bardzo jakieś sześć czy ileś tam godzin drogi.  Zgroza.
-Jak dobrze jest iść w końcu na zakupy z jakąś dziewczyna.  - Karolina się zaśmiała.  Weszliśmy do wielkiego centrum handlowego i zaczęliśmy chodzić po sklepach.  Postanowiłam kupić sobie wszystko co mnie się podoba.  W pierwszych kilku sklepach kupiłam sobie jedynie kosmetyki,  Karolina to samo.  Dopiero dalej się rozkręciłyśmy i kupiłam sobie kilka koszulek,  sukienek i jakieś buty na obcasie,  biżuteria tez jest zakupiona.  Kupiłam Dziadkowi trochę słodyczy a babci jakieś kwiatki w doniczce które uwielbia.  Miałyśmy już wychodzić a tu nagle na wystawie dostrzegłem świetną koszulkę którą musiałam kupić ,weszłam do sklepu   Szybko znalazłam rozmiar który wydawał mnie się odpowiedni i poszłam zapłacić.  Najszybciej wydana kasa ever. 
-Nie widziałam,  że gustujesz  w takich ciuchach do tego nie uważasz, że jest troszkę za duża na ciebie.  - Karolina się śmiała ze mnie.
-Bo nie gustuje.  To dla Adama.
-Czekaj co?
-No dla Adama.
-Myślałam, że Ty kręcić z Markiem
-Bo tak jest.
-A Adamowi za co kupiłaś koszulkę?
-No to mój przyjaciel? - pytałam z sarkazm
-I ty nic do niego nie czujesz? - No chyba jebnę, znowu?  Co oni się tak dzisiaj na niego uparli?
-Błagam tylko nie ty.
-Ktoś jeszcze coś ci gada o Adamie?  - zaśmiała się jednak ja nie miałam powodu do śmiania się.

Przed blokiem pożegnałyśmy  się ,  Boże z sześć godzin byłyśmy na mieście aż mnie wszystko boli bo jestem cała załadowana rzeczami.  Najpierw w domu dałam dziadkowi słodycze babci kwiatka i weszłam do mojego pokoju aby zanieść rzeczy.  Od razu jak weszłam dostrzegłam wazon na stole w którym stał ogromny bukiet z róż,  było ich tak w środku pełno były białe,  żółte,  różowe oraz czerwone i to jak zostały połączone sprawiło, że wyglądały niesamowicie.  Obok nich oparty o wazon stał mały misiu trzymający w łapce kartkę.  Podeszłam do niego i wzięłam ją do ręki i otworzyłam.

'Obyś tylko nie musiała się więcej smucić,  mam nadzieję, że humor ci poprawiłem.  Adam '

Kiedy tylko skończyłam czytać poczułam, że ktoś mnie obejmuje od tyłu i wiedziałam  że to on.  Odwróciłam się do niego przodem i już wiedziałam, że mam całe mokre policzki od łez.  Oczywiście szczęścia.  Wtuliłam się w niego mocno i wszystko działo się tak szybko, że nieprzemyślane musnęłam jego usta.  Adam mocno mnie przytulił.
-Dziękuję,  ale nie musiałeś. - wycierałam swoje policzki wciąż patrząc na to co od niego dostałam.
-Ale chciałem.  - Pocałował mnie w czoło.
Teraz w tym momencie poczułam ukucie serca,  poczułam, że Adam jest dla mnie kimś bardzo ważnym.  Nikt inny nigdy czegoś takiego dla mnie nie zrobił.  Nawet nie marzyłam o takim przyjacielu jak on.Wciąż stałam w jego ramionach i czułam się cudownie.  Kochałam go, ale jak przyjaciela .
-Jak byłam na mieście to też coś dla ciebie znalazłam,  ale to nie przebije ciebie. - zaśmiał się i podałam mu worek w którym była koszulka z której poprzednio zerwałam cenę.
-Nie gadaj.  - Na jego twarzy dostrzegłem śmiech.  Od razu wziął koszulkę i założył ją na siebie.  Pasowała idealnie i wyglądał w niej świetnie.
-I Haribo. - krzyknął szczęśliwy wyjmuje gigantyczną paczkę swoich ulubionych żelków. Zaczęłam się śmiać bo bałam się ze mu się to nie spodoba.
-Widzę, że oboje myślimy podobnie.  - Parsknęłam śmiechem.
-Elena jutro jadę do Karola nagrać odcinków kilka,  jedziesz ze mną?  - spytał.
-Chętnie ale dam Ci czas żebyś pobył ze swoim przyjacielem a nie ciągle ja gdzieś z wami. - Puściłam mu oczko.
-Ale w piątek masz być gotowa bo przyjeżdżam po ciebie i jedziemy do Stu na imprezę.  I tu nie masz nic do gadania.
-No dobra dobra.
-To jak w ramach tego, że nie  będzie mnie dwa dni pójdziemy gdzieś? - spytał.  Szczerze,  gdyby Adam nie był moim przyjacielem to bym uznała, że on mnie podrywa.
-Chętnie.  - Zaczęliśmy wychodzić.

Adam zaprosił mnie do kina na jakiś horror, aż się dziwię bo przeważnie on się ich boi i to bardzo.  No Adam robisz postępy nie ma co.  Usiedliśmy na samym końcu,  ludzi było mało ale i tak nasz rząd był pusty.  Poszliśmy na ouija. (uwaga spoiler)  horror był o dzieciakach których przyjaciółka nagle się powiesiła i okazuje się ze wszystko jest przez tablicę do wywoływania duchów i oczywiście to jest wiadome, że to horror i te głupie dzieciaki będą je wywoływać i to jeszcze w domu w którym się powiedziała przyjaciółka.

Adam był bardzo wciągnięty a ja jakoś nie mogłam się skupić.  W głowie miałam ciągle ten dzień.  Ten prezent to jak Adam się przy mnie zachowuje,  może on serio mnie podrywa?  Nie no to jest nie możliwe przecież on to robi bo jest moim przyjacielem i już.  Spojrzałam na chłopaka a on na mnie.  Jego oczy patrzyły tylko na mnie i czułam się miło.  Chłopak lekko mnie przytulił tak abym się nie bała ale to pewnie miało być na odwrót, że to on ma się nie bać.
-Słucham? - Odebrałam telefon wychodząc z kina.
-Witaj piękna,  właśnie się okazało ze jutro muszę wyjechać i nie będzie mnie tydzień może jakoś się spotkamy dzisiaj? - spytał Marek.  Spojrzałam na Adama.
-Przepraszam ale dzisiaj nie mogę.  - Adam spojrzał na mnie.
-Rozumiem to jak wrócę.  - i się rozłączyliśmy.
-Możesz iść ja cie nie zatrzymuje.  - widziałam jak Adamowi się świecą oczy.  Nie chciałam dzisiaj się spotykać z Markiem a do tego widać to było po nim, że on nie chce abym dzisiaj gdziekolwiek szła.
-Wole zostać z Tobą dzisiaj.  - Adam się uśmiechnął i poszliśmy jeszcze na jakieś lody.  Po drodze cały czas rozmawialiśmy a raczej się śmialiśmy.  Adam cały czas opowiadał mi o jakiś śmiesznych wiadomościach od Ciuraków czy nawet i o fotkach które czasem dostaje od fanek.  Nie było momentu kiedy nie mieliśmy tematu.  Dosłownie jadaczki nam się nie zamykany.

***
Może i nie wbiliście tych 
trzech lub ilu komentarzy chciałam 
ale i tak daje wam rozdział bo chcę ruszyć dalej. 
Coraz bliżej jesteśmy czegoś . 
Ale czego to się dowiecie komentując 
bo tylko tak będę szybko dodawać rozdziały. 
Tak w ogóle to będę na blogu dopiero 
w niedzielę z przyczyn prywatnych , ale możliwe 
, że w między czasie coś dodam , ale nie obiecuję 
tego :) Miłego czytania i mam nadzieję, że 
tym razem więcej osób napisze komentarz :) 

środa, 16 września 2015

Rozdział 12. Brawo , jesteś ostatnim który się o tym dowiedział

3 komentarze=kolejny rozdział 

Salem  kolo drzew i widziałem co się stało.  Elena to tylko moja koleżanka jednak coś mnie skręciło w żołądku jak tylko dostrzegłem że pocałowała tego chłopaka.  Coś do niego musiała czuć.  Z tego co wiedziałem  to on mieszka  w Elblągu wiec będzie miała go na co dzień.  Dlaczego jednak mnie to się nie podoba?  Dlaczego w mojej głowie jest to, że chciałbym mieć ją tylko i wyłącznie dla siebie.  Jestem samolubem .  Spojrzałem na dziewczynę siedząca  na trawie i gapiła się przed siebie.  Była młodsza i jest dla mnie tylko widzem,  usiadłem kolo dziewczyny a ona się do mnie uśmiechnęła.  Słońce zaczęło zachodzić a ja rozmawiałem z Kingą.  Miła,  fajna dziewczyna.  Spędziłem z nią cudownie wieczór ale dlaczego mam w głowie to, że wolałbym być bliżej Eleny i to właśnie z nią tam być.  Westchnąłem ciężko co nie umknęło mojej towarzyszce.
-Coś się stało?  - spytała.
-Szczerze  to nie mam zielonego pojęcia co się ostatnio ze mną dzieje.
-Chodzi o dziewczynę? - Jej uśmiech był bardzo ładny i przyznam, że miło  mnie się z nią rozmawiało.
-Czy to zawsze musi chodzić o dziewczyny?!  Niestety chyba tak. - parsknąłem śmiechem.
-Może jakoś ci pomogę?
-Nie wiem co się ze mną dzieje,  to tylko przyjaciółka,  ciągle chce o nią dbać i pragnę aby czuła się przy mnie bezpieczna i gdy tylko przypadkowo się dotkniemy dostaje dziwnych dreszczy.  - zacząłem swój monolog a Kinga słuchała uważnie.  - Jak widzę ją z innym dostaje świra,  nie wiem co się ze mną dzieje.
-Lubisz ją.
-No tak,  to moja przyjaciółka. - poprawiłem nerwowo swoją grzywkę.
-Chodzi mi o to, że czujesz coś więcej do niej. - Parsknąłem śmiechem.  To nie może być prawda.
-Wydaje ci się.  - teraz to ona miała ze mnie bekę
- Adam widać, że nigdy nie byłeś zakochany.  Ja szczerze tez bo mam dopiero czternaście lat ale ogląda się te wszystkie romanse to się wie.
-Ale ja nie mogę czegoś do niej czuć.  Pod koniec wakacji wyjedzie do domu i tyle ja widziałem.
-Wiec to Elena! - zapowiedziała podekscytowana
-Tylko nie mów nikomu.
-pinky promise. - Wystawiła swojego paluszka a ja zrobiłem to samo.
-Chyba pora wracać.  - Powiedziałem widząc, że się ściemnia.  Wstałem i dostrzegłem,  że Elena siedzi przytulna  z tym kolesiem.  Bylem zazdrosny,  ale to było dla mnie  chore.
-Prędzej  czy później będzie Twoja.  - Kinga patrzyła w to samo miejsce co ja.  Troszkę mnie boli patrząc na Elenę  w ramionach Marka.
-Wracamy?  - spytała.  Pokiwałem głową i wsiedliśmy na quada.  Odpaliłem silnik i wtedy Elena jak i on odwrócili się w naszą stronę a ona mi pomachała  i zaczęliśmy odjeżdżać.

Szybko znaleźliśmy się w ośrodku gdzie pożegnałem się z Kingą,  podziękowałem za rozmowę i wróciłem zmęczony do mojego pokoju gdzie siedział już mój przyjaciel
-I jak wycieczka? - zapytał Karolek siedząc na podłodze
-Chyba coś czuje do Eleny.  - No pięknie musiałem to powiedzieć w chili kiedy do pokoju weszła reszta wraz z Wiki.  Walnąłem  się z otwartej dłoni w czoło no brawo Naruciak.  No brawo.
-Brawo , jesteś ostatnim który się o tym dowiedział  - podeszła do mnie jedyna dziewczyna w pokoju.Byłem troszkę zakłopotany tym,  że weszli w takim momencie.
-Daj jej trochę czasu i powiedz co czujesz.  - Remigiusz Poklepał mnie po ramieniu.
-Kojarzysz tego Marka? - Spytałem,  reszta tylko pokiwała głowami.
-Oni coś ze sobą kręcą,  nie będę wpierdalał się tam gdzie mnie nie chcą.

Minął tydzień od zerwania Eleny i Kamila,  który z reszta wiecznie do niej wydzwania i nie dziwię mu się bo jest wspaniała.  Adam przestań!  Staram się jakoś o niej nie myśleć bo jak to robię to nie mogę wytrzymać.  Nie wiem co się stało,  od rozmowy z Kingą coś we mnie pękło i zdałem sobie sprawę z tego,  że pragnąłem alby Elena kiedyś ze mną była ale to przecież jest nie możliwe.
Po pierwsze : traktuje mnie jak kumpla.
Po drugie : pewnie by jej przeszkadzało ze jest trzy lata starsza.
I po trzecie : Marek
Niby nie są razem,  ale widziałem ich mały pocałunek w lesie który  nie był przyjacielski bo to przecież ja jestem jej przyjacielem i mnie nie całuje,  no może jedynie raz czy tam dwa razy pocałowała mnie w policzek i to tyle.  Albo już nie jestem jej przyjacielem bo jakoś tak ostatnio coraz to mniej spędzamy ze sobą czasu.  No ale co się dziwić,  wszędzie pełno Ciuraków i za każdym razem jak chcieliśmy pogadać to ktoś nam przerywał.  Ale ona mnie nie olewa,  to raczej ja jestem tym który nie ma czasu ale to się musi zmienić no i dzisiaj wracamy do domu.  Karolek zaproponował ,że odwiezie nas do domu tak jak i Remka i Wiki a Stu jakoś ledwo się zmieścił.  Serio zazdroszczę Remkowi tego ,że siedział z przodu bo nie musiał się gnieść.  Przez całą drogę za to siedziałem obok mojej przyjaciółki,  która wpatrywała się w krajobraz za oknem.  Słuchała muzyki i doskonale słyszałem co ona słucha i były to same moje ulubione piosenki.  Może i ona tego nie dostrzega ale ja widzę ile mamy ze sobą wspólnego.  I to właśnie dlatego tak bardzo dobrze się dogadujemy.
-Stuart przesuń się trochę bo mnie gnieciesz.  - Wiktoria zaczęła się wkurzać.  Nie dziwię jej się bo chłopak serio strasznie się rozpoczął.
-No właśnie rusz ten gruby tyłek - Elena wyjęła słuchawki z uszu i przyłączyła się do opierdzielania Stuarta.
-Jeszcze będziecie chciały mnie przy sobie.  - Na to co powiedział wybuchnęły śmiechem.
Zacząłem się wpatrywać w te jej piękne oczy a ona jedynie się do mnie uśmiechnęła.
-Na co tak patrzysz?  - spytała szepcząc mi do ucha.
-A co nie wolno mi?  - Spytałem.
-Oczywiście, że możesz.  - po tej wypowiedzi położyłem lekko głowę na jej ramieniu i odpłynąłem.

-Adam nie ślin mnie i wstawaj.  - Ktoś zaczął mnie szturchać.  Była to Elena podniosłem głowę do góry.
-Nie śliniłem Cię.  -  wybuchnąłem śmiechem
-Pewnie też nie chrapiesz . - zawołał  Karolek.
-No i Chuj.  - serio,  co ich tak bawiło?
-Dobra dzieciaki wysiadamy.  - No nareszcie mogę wyprostować nogi.
-Jesteśmy w tym samym wieku. - Elena walnęła w razie mojego przyjaciela.
-Więc jesteś stara lepiej?!  - Wystawiła mu język a ja zacząłem się śmiać.  Pożegnaliśmy się wszyscy i pojechali a my w końcu zostaliśmy całkiem sami przed blokiem.
-I jak podobało ci się? - Spytałem ja.
-i to jeszcze jak. - przytuliła mnie do siebie. - Dziękuję,  jesteś cudowny.  - Ucałowała mnie w policzek a ja czułem, że miękkie.  Pragnąłem więcej,  chciałem w tym momencie objąć ją mocno i wbić się w jej piękne usta,  ale wiedziałem, że nie mogę tego zrobić.  Wziąłem jej torbę i weszliśmy do budynku,  windą wyjechaliśmy na górę i przed stanęliśmy przed drzwiami.
-Później przyjdę się przywitać z twoimi dziadkami.  - I weszła do siebie ponownie obdarzyła mnie tym uśmiechem.  Wszedłem do pustego mieszkania,  no prawie.  Figuś mnie przywitał i poszedłem do swojego pokoju.  Padłem na łóżko i nie wiedziałem co teraz mam zrobić.  Może chłopaki mają rację i powinienem jej powiedzieć co czuje?  Ale ewidentnie coś jest między nią a Markiem i jak jej powiem to się wszystko popsuje,  cała ta nasza przyjaźń to wszystko. Jednak zostanę za tym żeby jej nic nie mówić.  Wole mieć ją przy sobie jako tylko przyjaciółkę niż stracić ja na dobre przez moją głupotę.  Wstałem z łóżka i poszedłem szybko pod prysznic.  Bylem cały spocony,  jeszcze ten tłok w samochodzie,  który był nie do wytrzymania.  Wlazłem pod prysznic,  szybko się umyłem i jak zwykle w samym ręczniku poszedłem do mojego pokoju,  tam się ubrałem i i wyszedłem z domu.  Zapukałem do drzwi obok i otworzył mi dziadek.
-Adam jak miło Cię w końcu widzieć.  - Uścisnął mi rękę na przywitanie.  Wszedłem do środka i od razu poszedłem do kuchni gdzie jak się spodziewałem zastałem babcie,  która na mój widok zostawiła wszystko i podeszła do mnie i mocno mnie do siebie przytuliła.  Tęskniłem za nimi i to bardzo.
-Schudłeś.  Siadaj zjesz coś.
-Dziękuję,  ale nie jestem głodny. Nie rób sobie więcej roboty babciu - tak kazali mi tak ich nazywać.
-Przestań gadać głupoty.  Schudłeś i coś zjesz.  - Babcia była kochana.  Ucałowała mnie w głowę i kazała mi usiąść do stołu.  Nagle usłyszałem jak ktoś schodzi po schodach i śpiewa piosenki.  Od razu było wiadome, że to Elena bo kto niby inny miał by to być.  Nigdy wcześniej nie słyszałem jakoś śpiewa i przyznam,  że jej głos był niesamowity.  Weszła do kuchni i od razu mnie zauważyła.
-O już jesteś.  I widzę że miałeś ten sam plan co ja.  - zaśmiała się siadając do stołu.  No tak miała mokre włosy tak samo jak i ja.  Uśmiechnęła się do mnie miło i po chwili oboje już jedliśmy obiad.

Szybko posprzątaliśmy  ze stołu i udaliśmy się do jej pokoju.  Od razu padliśmy na jej łóżko i gapiliśmy się w sufit.
-Jak z Markiem?  - Spytałem przerywając ciszę,  chociaż wiedziałem, że nie chce słuchać czegokolwiek o tym chłopaku.
-Super,  jutro się z nim spotykam.  Idziemy na taką prawdziwą randkę.  - Była szczęśliwa. Teraz już bylem całkowicie pewny, że nie chce psuć jej tego szczęścia.
-To świetnie.  - Bardzo widać, że kłamałem?
-Ej co ty taki nagle nie w sosie?  - spytała mnie.  Spojrzałem znowu na nią.  Dlaczego ona mi to robi?  Czemu on ciągle wgapia mi się tak w oczy?  To mnie dobija.
-Po prostu też bym chciał spotkać kogoś fajnego.  - Nie kłamałem.  Może troszeczkę,  bo już przecież spotkałem.  Elena złapała mnie za rękę i znowu poczułem to samo.
-Ej no poznasz.  Poznasz w swoim czasie.  - Usiadła,  wzięła do rąk swojego laptopa.  Weszła na Facebooka i dostrzegłem, że całego ma po francusku.
-Niestety w domu muszę używać tylko I wyłącznie francuski a ojciec lubi pożyczać mojego laptopa.  - skrzywiła się mówiąc o nim.
-Elena,  wiem, że nie powinienem,  ale jak ty wytrzymuje z ojcem? Jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj.  - byłem ciekawy najbardziej tego czy ona mi odpowie.  Jeśli tak to znaczy, że mi ufa całkowicie a jeśli nie to mówi się trudno,  poczekam.
-Ledwo daje radę.  Chce się wyprowadzić gdzieś daleko ale on mi na to nie pozwala.  Jest prawnikiem i na dużo haczyków na mnie. - widać posmutniała.
-Nie musimy o tym rozmawiać.
-Adam,  ale ja chce.  Jesteś pierwszą osobą która o tym wie.  Muszę w końcu się komuś wygadać bo inaczej zeświruje.  - Czyli jednak wygrałem.
Elena się do mnie przytuliła i zaczęła opowiadać.
-On mnie przeraża.  Zawsze mówi,  że ma wobec mnie jakieś plany i, że muszę być posłuszna.  Ciągle gada, że mnie wydziedziczy, ale to mam gdzieś i tak uciekłam, ale przed nim nie da się uciec znalazł mnie i chyba się domyśliłeś  co zrobił.  - w jej oczach były łzy.  Zaczęła płakać.
-Skarbie nie płacz.  - wymsknęło mnie się, ale ona jedynie na to zdanie bardziej się we mnie wtuliła.  Mocno ja tuliłem a ona cicho płakała mi w tors.
-Najgorsze jednak jest to, że moja matka nie robi z tym dosłownie nic.  Pozwala mu na to a ten jeszcze bezczelnie ja zdradza.  Ona nie postawi mu się bo skończy gorzej ode mnie.  - Teraz to wyła.  Nie wiedziałem, że jest z nią aż tak źle.  Jej życie było straszne pomimo tego, że miała dużo kasy.  To ja nie obchodziło.

niedziela, 13 września 2015

Rozdział 11. Będę czekał tyle ile trzeba będzie.

W pokoju nikogo nie było.  I dobrze,  musiałam zadzwonić do Kamila.  Strasznie się bałam ale jakoś trzeba było to zrobić.  Z trzęsącymi się rękoma wzięłam swój telefon i wykręciłam do niego.
-Cześć kochanie. - Odezwał się od razu,  aż mi się nie dobrze zrobiło na samą myśl o tym co zrobił do tego z moją przyjaciółką.
-Masz mi coś do powiedzenia? - Poczułam jak łzy napływają do moich oczu.  Nie chciałam płakać,  wmawiałam to sobie ,ale łzy same wychodziły mi z oczu.  Nie wiedziałam co się dzieje.
-Elena co się stało? - Powiedział niby przejęty mój chłopak,  raczej już mój były chłopak. Otarłam swoje łzy i postanowiłam nie beczeć jak mała dziewczynka.
-Wiem o wszystkim.  Zdradziłeś mnie z Sonią.  - Cisza była powalająca,  zatkało go,  jedyne co słyszałam to jego przyspieszający oddech.
-Elena,  to pomyłka,  nie wiem jak to się wydarzyło.  - Od razu zaczął się tłumaczyć.  Przynajmniej to robił,  gorzej bym się poczuła gdyby powiedział, że jest mu z tym dobrze i, że cieszy się z tego co się stało.
-Pomyłką byłeś ty Kamil.  - Po wypowiedzeniu tego zdania rozłączyłam się.  Poczułam satysfakcję z tego.  Powinnam była zadzwonić jeszcze do niej,  ale na to musiałam się mentalnie przygotować.  Sonia zawsze była dla mnie ważna  ważniejsza od Kamila wiec to logiczne, że bardziej zabolało mnie to co ona zrobiła.  Niestety jednak cały czas oszukuje samą siebie mówiąc, że nie rusza mnie Kamil,  bo jednak za każdym razem jak o nim pomyślę chce mi się płakać.  Otarłam już któryś raz  swoje łzy i odłożyłam  telefon na szafkę nocną.  Położyłam się na łóżku i tak po prostu gapiłam się w sufit.  Po kilku minutach weszły plastiki.  Jeszcze ich mi tu brakowało.
-Och kto tu się pojawił.  - Powiedziała jedna z nich.
-Nie dzisiaj.  - powiedziałam  bez życia.

Z samego rana nie miałam ochoty wstawać z łóżka tak więc powiedziałam Wiki tylko tyle aby powiedziała opiekunom, że źle się czuje i leżę w łóżku.  Oczywiście to przeszło bo mówiąc tak szczerze czułam się strasznie.  Tym bardziej wmawiałam sobie, że Kamil mnie nie obchodzi tym bardziej mnie to boli.  Jasne,  chce mnie odzyskać,  te ciągle smsy i próby przeproszenia może zadziałają,  ale kiedyś.  Mam całe wakacje na zastanowienie się czy mu wybaczę, czy nie.

Kiedy każdy poszedł na śniadanie ja postanowiłam zostać w łóżku całkiem sama.  Podkuliłam  nogi i tak po prostu leżałam słuchając smutnej muzyki.  O tak aby dobić się jeszcze raz, a jak.
Nagle poczułam, że ktoś delikatnie odkrywa kołdrę ze mnie.  Spojrzała na tego osobnika który zakłóca mój spokój i dostrzegłem mojego przyjaciela.  Spojrzałam na niego jednym okiem a on podał mi  do ręki kubek zapewne z herbatką, która tak uwielbiałam.  Wzięłam od niego kubek i wcale się nie myliłem.  Do tego była jeszcze z mięta.  Taka jaka kochałam najbardziej.  Posłałam mu najlepszy uśmiech na jaki było mnie stać a on odwdzięczył się tym samym.  Patrzył tak na mnie przez krótki czas po czym usiadł na brzegu łóżka.  Ja trzymałam w dłoniach gorący napój który ogrzewał całe moje ciało.  Po kilku sekundach odstawiłam je a on podał mi tace z kanapkami,  było to słodkie co on robi.  Nie byłam głodna ale aby go nie urazić zjadłam jedna kropkę.
-A ty co nagle dieta? - parsknęłam śmiechem.  Odstawiłam tace i tak po prostu spojrzałam na niego i dostrzegłem, że chłopak lekko się speszył co mnie bawiło tak troszkę.
Cały czas się bałam, że Adam będzie chciał powrócić do wczorajszego tematu moich silników,  jednak nie zaczynał go tak więc wyczuł, że to nie jest coś o czym tak o mogę komukolwiek powiedzieć.  Byłam mu za to bardzo wdzięczna.
-Jak się czujesz? - był zbyt opiekuńczy jak dla mnie.  Nie narzekałam,  ale stwierdziłam, że nie zasługuje na takiego kogoś jak Adam w moim życiu.  Uśmiechnęłam się do niego i położyłam moja dłoń na jego.  Poczułam jak drgnął i  zaczął wpatrywać się w nasze dłonie.  Po kilku sekundach lekko ja uniósł i wplótł swoje palce w moje po czym spojrzał mi głęboko w oczy.  Moje serce w tym momencie biło jak szalone   nie mogłam go uspokoić za nic.  Dotyk Adama sprawiał, że czułam się niesamowicie.  Ale dlaczego?! Naruciak zaczął się dziwnie do mnie przybliżać po czym doszło do mnie to, że stara je jedynie wbić do mojego łóżka co bardzo szybko mu się udało.  Położyłam swoją głowę na jego klatce piersiowej i wsłuchiwałam  się w bicie jego serca,  które swoją drogą waliło  jak powalone.  Adam nas przykrył a ja robiłam się senna i wiedziałam, że w takiej pozycji mogę zasnąć bez problemu.  Niestety jednak gdy tylko zamykałam  oczy przed nimi widniało mi zdjęcie mojej przyjaciółki i mojego chłopaka co wprowadziło mnie w ogromny ból.

Nie wiem ile tak leżeliśmy,  ale Adam w pewnej chwili musiał wstać i iść, bo zadzwonił  jego telefon.  Przeprosił mnie i pożegnał mnie czułym ale krótkim całusem w czoło po którym w mojej głowie zaczęłam mieć milion myśli na sekundę.
Na pożegnanie jeszcze się odwrócił,  czułe uśmiechnął po czym pomachał  mi.  Przez jego wizytę czułam się znacznie lepiej.  Moje serce waliło  a ból głowy ustąpił.  W tym momencie Adam przestał być mi obojętny,   w głowie zaczęłam mieć jego i tylko jego ale po jakiego ciula?

Nie miałam już ochoty leżeć tak bezczynnie w łóżku i wstałam.  Ubrałam na siebie rurki  z dziurami a do tego biała bluzeczkę  z koronki,  włosy spięłam  w kucyka i założyłam na stopy baletki i z uśmiechem na twarzy wyszłam z pokoju.  Nie miałam ochoty użalać się nad sobą.
Od razu spotkałam Remigiusz  który na mój widok aż się uśmiechnął.  Mogłam tylko się domyślić, że już wiedział jak i reszta co się stało,  ale nie przeszkadza mnie to.  Przytulił mnie na przywitanie i się miło do mnie uśmiechnął.
-Jak dobrze, że wyszłaś  wreszcie z pokoju,  zaraz jedziemy na wycieczkę na quadach.  - Podszedł do nas Karolek jak i Stuart.
-Jak miło.  Z którym z was mogę się zabrać? - Nagle poczułam, że ktoś zakrywa mi oczy od tyłu.
-Zgadnij kto to. - Po głosie poznałam, że był  to Marek.
-Marek.  Wiem, że to ty.  - Po tym jak to powiedziałam dostrzegłem blondyna obok mnie.  Uśmiechnęłam się do niego miło.
-No to co może pojedziesz ze mną? - Spytał odgarniając słodko włosy z czoła.  Spojrzałam na niego i dostrzegłem, że jest bardzo przystojny.
-A co będę z tego miała?
-Satysfakcję ze spędzenia ze mną miło dnia.  - Śmiesznie poruszył swoimi brwiami przez co wybuchnęłam śmiechem.
-Dobra, dobra niech już Ci będzie.  - Chłopak po mojej wypowiedzi pobiegł przygotować wszystko do jazdy a ja zostałam z moimi nowymi znajomymi.
-Ponoć masz chłopaka.  - Stu zrobił minę zboczeńca.
-Od jakiegoś czasu jestem wolna - Zdziwiło mnie to, że Adam im nic nie powiedział.  - Adam wam nie mówił?
-Pytaliśmy  go co się stało,  ale powiedział, że jak sama będziesz chciała powiedzieć to zrobisz to.  - Karolek był poważny mówiąc to i szczerze cieszyłam się.  Nie dlatego, że nie chce aby ktoś wiedział   ale zauważyłam, że Adam umie uszanować czyjąś prywatność i nie jest paplą,  chociaż pewnie korciło  go jak nie wiem co.

Marek właśnie zakładał mi kask na głowę i byliśmy gotowi na jazdę.  Koło nas stała cala reszta.  Grup było może z dwadzieścia a każda się składała z chłopaka jak i dziewczyny.  W oddali stał Adam z jakąś dziewczyna wyglądająca może na piętnaście lat.  Widać było po Adamie, że bardzo lubi swoich Ciuraków i właśnie jednego z nich brał na wycieczkę.
Marek usiadł na maszynie a ja za nim,  objęłam  go w pasie i gdy tylko byliśmy już gotowi ruszył.  Jechał szybko,  ale nie za szybko.  Czułam się cudownie i wolna.  Po prostu moje najcudowniejsze wakacje jakie do tej pory miałam chociaż przeważnie spędziłam je na jakiś wyspach w luksusowych hotelach.

Po jakimś czasie stanęliśmy między drzewami.  Zsiedliśmy i  zaczęliśmy podziwiać widoki.  Chłopak mnie delikatnie przytul od tyłu a ja go nie odepchnęłam.  Nie chciałam,  byłam sama wiec mogłam poczuć czyjąś bliskość przy sobie tym bardziej, że  lubiłam tego chłopaka.
-Pięknie tu.  - powiedziałam wpatrując się w rzekę  kawałek od nas. Po chwili chłopak mnie puścił i stałam już wpatrując się w jego szare tęczówki.  Nie były tak piękne jak Adama,  ale również robiły na mnie wrażenie.  Chwila!!! Czy ja właśnie rozmarzyłam  się o oczach Adama?!!  Elena,  o czym ty myślisz?!  Dobra ogarnij dupę i myśl o szarych oczach Adama. Kurwa ,   Marek ,  Adam.  Dobra jeden ciul.
-Elena, ty mnie nie słuchasz.  - ups.
-Przepraszam zamyśliłam  się.  - żeby  to się nie powtórzyło.
-A o czym tak intensywnie myślałaś?
-O tym jak cudownie jest w Polsce. - Kłamczucha!!!  Chłopak się uśmiechnął do mnie tak flirciarsko i złapał mnie za dłonie.  Poczułam lekkie drgawki,  jednak tylko lekkie.  O nie!!  Wiem co to oznacza.  Ja się zauroczyłam chyba  w tym chłopaku ,  ale nie mogłam.  Przecież dopiero wczoraj ja i Kamil zerwaliśmy  i nie mogę,  no po prostu nie mogę.

Marek nagle lekko się nachylił i musnął moje wargi.  Wystraszyłam się,  dosłownie odskoczyłam od niego do tylu.
-Przepraszam .  Poniosło mnie.  - chłopak był lekko zakłopotany.
-Nie przejmuj się.  Po prostu chodzi o to, że wczoraj zerwałam z chłopakiem i tak jakoś jest dla mnie za wcześnie.
-Rozumiem.  Nie będę naciskał.  Mamy czas bo przecież i tak po obozie wracamy do tego samego miasta.  - i tu miał rację,  aż nie mogłam się doczekać aż minie więcej czasu a ja dowiem się co czuje.  Czy w ogóle coś czuje do tego chłopaka.
-Wiec chcesz się ze mną widywać po powrocie?
-No  jasne.  Będę czekał tyle ile trzeba będzie.  - był bardzo słodki i to mnie się w nim podobało.
-Dam Ci coś na znak żebyś pamiętał o czekaniu na mnie.  -  powiedziałam to wpatrując się w jego oczy i musnęłam jego usta.  Chłopak był zszokowany,  tak samo jak i ja.  No ale to wakacje,  mogę zaszaleć a przede wszystkim lubię go i czuje, ze to nie jest chwilowe.


***
Mój komputer w końcu działa , 
ciekawe na jak długo :D 
Na razie korzystam i przyznam, że 
lepiej mnie się poprawiało ten rozdział
na komputerze. 
Tak ogólnie to widzę, że sporo osób 
czyta to opowiadanie a zaledwie 
dwie osoby komentują. 
Bardzo bym was prosiła 
o więcej komentarzy bo szczerze 
nie wiem czy wam się to opowiadanie 
podoba i mam mieszane uczucia co 
do dodawania dalszych rozdziałów. 
Więc jeśli komuś to opowiadanie 
przypadło do gustu i nie chce aby zostało
zakończone teraz to bardzo was bym 
prosiła o jakiekolwiek komentarze 
nawet głupie ' czytam ' 
abym wiedziała, że dla kogoś to piszę. 

piątek, 11 września 2015

Rozdział 10. Czy ze mną jest coś nie tak?

Nie wiedziałem co się właśnie stało.  Elena wybiegła ze swojego pokoju tak szybko,  że w ostatniej chwili zorientowałem się, że to była właśnie ona.  Kilka sekund później wpadła na mnie również Wiki.
-Adam widziałeś Elenę? - Jej pytanie oraz to w jaki sposób je zadała nieco mnie wystraszył.
-Przed sekunda gdzieś pobiegła nawet mnie nie zauważając.  Coś się stało? - dziewczyna spojrzała na mnie nie mając najwidoczniej najmniejszej ochoty mi odpowiadać.  Do jasnej cholery jeśli coś się stało to powinien o tym wiedzieć.  Zanim zdążyła cokolwiek mi odpowiedzieć ja zacząłem biec w miejsce gdzie jeszcze kilka minut temu ona biegła a raczej przepychała się przez innych ludzi.  Brunetka pobiegła za mną ale szybko zorientowałem się ,że jesteśmy w kropce bo nie wiemy gdzie pobiegła.  Oby tylko nic jej się nie stało.
-Adam poszukaj jej przy stajni a ja pójdę do łazienek damskich. - Kiwnąłem jedynie głową i zacząłem biec w stronę gdzie znajdowała się stajnia z końmi.  Po dosyć krótkim czasie byłem już na miejscu i z odległości kilku metrów usłyszałem znajomy mi głos.  Odetchnąłem  z ulgą bo ją znalazłem.  Teraz tylko pytanie czy ona chce kogokolwiek widzieć.  Powoli wszedłem do środka,  konie od razu zareagowały co sprawiło, że dziewczyna momentalnie spojrzała w moja stronę.
-Cześć. - No Naruciak myślałem, że stać Cię na coś więcej.  Dziewczyna wciąż głaskania konia i nie zwracała uwagi na to, że podchodzę do niej,  wiec może tak bardzo nie będzie jej przeszkadzać, że jestem tutaj z nią.
-Elena,  co się stało? - Kolejna inteligenta wypowiedź z mojej strony.  Adam,  normalnie sto punktów dla ciebie.
-Czy ze mną jest  coś nie tak? - Zapytała chociaż nie byłem do końca pewny czy zadała to pytanie do mnie czy tak po prostu do siebie samej.  Po sekundzie jednak spojrzała na mnie.  Jej piękne niebiesko-zielone oczy spojrzały na mnie.  Zaszklone  wyglądały jeszcze piękniej chociaż wolałbym nie widzieć jej w takim stanie.
-Jesteś cudowna.  Po co w ogóle zadajesz takie głupie pytanie?
-To dlaczego oni mi to zrobili?
-Oni? - Tak troszkę nie wiedziałem co się dzieje,  jakoś Wiktoria nie wtajemniczyła mnie w szczegóły ale domyślam się, że Kamil coś zrobił.  Tylko co?!
-Adam,  nie wiem co mam robić.  Chociaż ty mnie nie zostawiaj.  - ponownie jej smutne oczy spojrzały na mnie.  Tym razem łzy znajdowały się na jej całych policzkach.  Nie mogłem tak patrzeć jak ona cierpi.  To było nie do zniesienia,  jej smutek sprawiał, że i ja  byłem smutny.  Dziewczyna po wypowiedzeniu tego zdania wtuliła się we mnie z czego byłem bardzo zadowolony bo wiedziałem, że mi ufa a z tym przeważnie miewała problemy.  Mocno ja do siebie przytuliłem i delikatnie ucałowałem w głowę. Staliśmy tak przez chwile,  jednak mnie to się wcale nie nudziło.  Niestety jednak nie mogliśmy spędzić tak wieczności bo jest wieczór i każdy powoli ma się znajdować w pokojach.
-Chodź do mojego pokoju. - Powiedziałem do niej z lekkim uśmiechem.  Ona odsunęła się ode mnie i spojrzała mi w oczy.  Nienawidziłem tego bo wtedy nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić.  Tym razem jednak postanowiłem spojrzeć jej w oczy.  Już dawno zauważyłem to, że jej tęczówki się od siebie różniły.  Lekko otarłem jej policzek a ona na dotyk z mojej strony zareagowała przymrużeniem oczu po czym sama dotknęła mojej dłoni.  Czuła się bezpiecznie i to było widać.
-Nie chce żeby twoi koledzy widzieli mnie w takim stanie.  - Jednak ja bardzo chciałem z nią pogadać.
-Wygonię ich.  - Zaśmiałem się i zauważyłem na jej ustach lekki uśmiech.  - chyba, że chcesz zostać sama.  - dodałem po chwili.  Ponownie to zrobiła,  spojrzała na mnie tak, że aż czułem, że się pocę. Co się ze mną dzieje?  Przecież to Elena,  moja przyjaciółka.  Czy aby na pewno już przyjaciółka?  Znam ją od niedawna a już nie mam z tym problemu.  Kim ona jest, że tak na mnie działa?!
-Chce być z Tobą.  - Cicho szepnęła w moja stronę.  Odgarnąłem jej włosy z policzka jednak wiem, że tego robić nie powinienem,  zbyt dużo dzisiaj razy ja dotknąłem co dla mnie jest złe,  bo coś się zaczyna dziać ze mną przy niej, ale za nic nie wiem co to jest.

Zaczęliśmy iść do mojego pokoju,  ludzie siedzieli jeszcze na korytarzu,  ale nikt jakoś nam się nie przyglądał.  Cały czas się witałem z kimś i pomimo tego, że nie miałem ochoty na uśmiechnie się to wypadało to zrobić.  Ukradkiem napisałem do Karolka SMS czy mogli by na pół godziny ustąpić mi pokój,  dostałem szybka odpowiedz w postaci spotkania ich wszystkich na korytarzu.  Spojrzeli na moja towarzyszke  i każdy z nich się z nią przywitał i po kolei przytulił do siebie.
-Dziękuję.  - powiedziałem cicho do chłopaków,  jednak oni i tak nie zareagowali na to.

Wraz z Eleną zaczęliśmy iść do mojego pokoju,  otworzyłem przed nią drzwi wpuszczają ja do środka przy tym.  Widziałem, że stara się wymusić uśmiech ale jedyne co jej wychodzi to grymas,  który szpecił jej buzię.  Rozejrzała się po pokoju po czym usiadła na moim łóżku,  zrobiłem podobnie i usiadłem kolo niej.  Nastała cisza,  chciała pogadać,  ale ja jej nie pospieszałem, jak będzie gotowa to mi wszystko powie.
-Dowiedziałam się, że Kamil mnie zdradził z Sonia.  - Wydukała.  Nie wiedziałem co mam na to odpowiedzieć,  to był jakiś nonsens.
-Trzymasz się? - Serio co ja mam dzisiaj z tymi idiotycznych pytaniami?
-Zaskakująco poczułam ulgę.  - Odgarnęła włosy z twarzy.  -W pierwszej chwili czułam jakby mój świat się zawalił a w drugiej poczułam ulgę i wolność.  Jedyne co tak bardzo boi to Sonia.  - Cieszyłem się,  nie do końca bo jednak cierpiała,  ale to przez przyjaciółkę,  pewnie jakoś się pogodzą.  Mam tylko taka nadzieje, chociaż na co jej taka przyjaciółka jak ma mnie,  chłopaków no i Wiki.
-Wiec jest dobrze? - Uśmiechnęła się do mnie i lekko mnie przytula.  O nie! Za dużo już tego jak na jeden dzień,  ja serio nie wiem co się ze mną dzieje.  Przecież Elena nie może mi się podobać.! Po prostu nie może,  to koleżanka,  czuje się skołowany.
-Myślę, że tak. - Jej uśmiech powoli robił się taki jaki powinien.  - Wiec mogę Ci już nie przeszkadzać. - Dodała i zaczęła wstać ale ja nie chciałem żeby ona wychodziła.  Jeszcze nie.  Nieprzemyślane złapałem ja za rękę co sprawiło, że się odwróciła i lekko pociągnąłem w moja stronę  przez co ona się wywaliła prosto na mnie.  Leżała tak przez chwile na mnie i wpatrywała się prosto we mnie.  Zacząłem delikatnie się do niej przybliżać twarzą i poczułem ukucie w żołądku.  Nasza mnie ochota na pocałowanie jej.
-Jezu.  Przepraszam.  - Usłyszałem nagle głos Karola i oboje odwróciliśmy się w jego stronę,  ona momentalnie wstała ze mnie a mój przyjaciel cały czerwony wyszedł.  Cudownie.  Ale co ja chciałem zrobić?  Co mnie napadło? Gdyby nie mój przyjaciel bym ją pocałował.  Elena zrobiła się cała czerwona.  Nagle mój wzrok utkwił na jej brzuchu.  Jej koszulka lekko się podwinęła ukazując ogromnego siniaka.  Przypomniałem sobie rozmowę z moją mamą na temat agresywnego ojca dziewczyny.  Od razu wiedziałem,  że to on jej zrobił.  Brunetka zauważyła gdzie się patrze i w sekundę zasłania swoje ciało jednak ja złapałem ja za rękę.
-Ja wiem.  Nie masz co się wstydzić.  - Dlaczego ja to do niej powiedziałem?
-O czym ty mówisz? - Widziałem ze bardzo chciała wyjść z mojego pokoju.  Była zawstydzona,  może byłoby lepiej gdybym udawał, że nic nie widziałem. 
 - Muszę iść jest już późno.  - Dodała i zaczęła wychodzić.  Jak tylko otworzyła drzwi przez nie wyleciał Stuart,  Karolek,  Remek jak i jego siostra.  Wszyscy leżeli na podłodze a ona jedynie ominęła ich i poszła.
-Wszystko w porządku? - Zapytał mój przyjaciel.  Kiwnąłem głową i wyszedłem z pokoju.  Muszę przemyśleć wszystko co się tutaj wydarzyło.

środa, 9 września 2015