Łączna liczba wyświetleń

piątek, 11 września 2015

Rozdział 10. Czy ze mną jest coś nie tak?

Nie wiedziałem co się właśnie stało.  Elena wybiegła ze swojego pokoju tak szybko,  że w ostatniej chwili zorientowałem się, że to była właśnie ona.  Kilka sekund później wpadła na mnie również Wiki.
-Adam widziałeś Elenę? - Jej pytanie oraz to w jaki sposób je zadała nieco mnie wystraszył.
-Przed sekunda gdzieś pobiegła nawet mnie nie zauważając.  Coś się stało? - dziewczyna spojrzała na mnie nie mając najwidoczniej najmniejszej ochoty mi odpowiadać.  Do jasnej cholery jeśli coś się stało to powinien o tym wiedzieć.  Zanim zdążyła cokolwiek mi odpowiedzieć ja zacząłem biec w miejsce gdzie jeszcze kilka minut temu ona biegła a raczej przepychała się przez innych ludzi.  Brunetka pobiegła za mną ale szybko zorientowałem się ,że jesteśmy w kropce bo nie wiemy gdzie pobiegła.  Oby tylko nic jej się nie stało.
-Adam poszukaj jej przy stajni a ja pójdę do łazienek damskich. - Kiwnąłem jedynie głową i zacząłem biec w stronę gdzie znajdowała się stajnia z końmi.  Po dosyć krótkim czasie byłem już na miejscu i z odległości kilku metrów usłyszałem znajomy mi głos.  Odetchnąłem  z ulgą bo ją znalazłem.  Teraz tylko pytanie czy ona chce kogokolwiek widzieć.  Powoli wszedłem do środka,  konie od razu zareagowały co sprawiło, że dziewczyna momentalnie spojrzała w moja stronę.
-Cześć. - No Naruciak myślałem, że stać Cię na coś więcej.  Dziewczyna wciąż głaskania konia i nie zwracała uwagi na to, że podchodzę do niej,  wiec może tak bardzo nie będzie jej przeszkadzać, że jestem tutaj z nią.
-Elena,  co się stało? - Kolejna inteligenta wypowiedź z mojej strony.  Adam,  normalnie sto punktów dla ciebie.
-Czy ze mną jest  coś nie tak? - Zapytała chociaż nie byłem do końca pewny czy zadała to pytanie do mnie czy tak po prostu do siebie samej.  Po sekundzie jednak spojrzała na mnie.  Jej piękne niebiesko-zielone oczy spojrzały na mnie.  Zaszklone  wyglądały jeszcze piękniej chociaż wolałbym nie widzieć jej w takim stanie.
-Jesteś cudowna.  Po co w ogóle zadajesz takie głupie pytanie?
-To dlaczego oni mi to zrobili?
-Oni? - Tak troszkę nie wiedziałem co się dzieje,  jakoś Wiktoria nie wtajemniczyła mnie w szczegóły ale domyślam się, że Kamil coś zrobił.  Tylko co?!
-Adam,  nie wiem co mam robić.  Chociaż ty mnie nie zostawiaj.  - ponownie jej smutne oczy spojrzały na mnie.  Tym razem łzy znajdowały się na jej całych policzkach.  Nie mogłem tak patrzeć jak ona cierpi.  To było nie do zniesienia,  jej smutek sprawiał, że i ja  byłem smutny.  Dziewczyna po wypowiedzeniu tego zdania wtuliła się we mnie z czego byłem bardzo zadowolony bo wiedziałem, że mi ufa a z tym przeważnie miewała problemy.  Mocno ja do siebie przytuliłem i delikatnie ucałowałem w głowę. Staliśmy tak przez chwile,  jednak mnie to się wcale nie nudziło.  Niestety jednak nie mogliśmy spędzić tak wieczności bo jest wieczór i każdy powoli ma się znajdować w pokojach.
-Chodź do mojego pokoju. - Powiedziałem do niej z lekkim uśmiechem.  Ona odsunęła się ode mnie i spojrzała mi w oczy.  Nienawidziłem tego bo wtedy nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić.  Tym razem jednak postanowiłem spojrzeć jej w oczy.  Już dawno zauważyłem to, że jej tęczówki się od siebie różniły.  Lekko otarłem jej policzek a ona na dotyk z mojej strony zareagowała przymrużeniem oczu po czym sama dotknęła mojej dłoni.  Czuła się bezpiecznie i to było widać.
-Nie chce żeby twoi koledzy widzieli mnie w takim stanie.  - Jednak ja bardzo chciałem z nią pogadać.
-Wygonię ich.  - Zaśmiałem się i zauważyłem na jej ustach lekki uśmiech.  - chyba, że chcesz zostać sama.  - dodałem po chwili.  Ponownie to zrobiła,  spojrzała na mnie tak, że aż czułem, że się pocę. Co się ze mną dzieje?  Przecież to Elena,  moja przyjaciółka.  Czy aby na pewno już przyjaciółka?  Znam ją od niedawna a już nie mam z tym problemu.  Kim ona jest, że tak na mnie działa?!
-Chce być z Tobą.  - Cicho szepnęła w moja stronę.  Odgarnąłem jej włosy z policzka jednak wiem, że tego robić nie powinienem,  zbyt dużo dzisiaj razy ja dotknąłem co dla mnie jest złe,  bo coś się zaczyna dziać ze mną przy niej, ale za nic nie wiem co to jest.

Zaczęliśmy iść do mojego pokoju,  ludzie siedzieli jeszcze na korytarzu,  ale nikt jakoś nam się nie przyglądał.  Cały czas się witałem z kimś i pomimo tego, że nie miałem ochoty na uśmiechnie się to wypadało to zrobić.  Ukradkiem napisałem do Karolka SMS czy mogli by na pół godziny ustąpić mi pokój,  dostałem szybka odpowiedz w postaci spotkania ich wszystkich na korytarzu.  Spojrzeli na moja towarzyszke  i każdy z nich się z nią przywitał i po kolei przytulił do siebie.
-Dziękuję.  - powiedziałem cicho do chłopaków,  jednak oni i tak nie zareagowali na to.

Wraz z Eleną zaczęliśmy iść do mojego pokoju,  otworzyłem przed nią drzwi wpuszczają ja do środka przy tym.  Widziałem, że stara się wymusić uśmiech ale jedyne co jej wychodzi to grymas,  który szpecił jej buzię.  Rozejrzała się po pokoju po czym usiadła na moim łóżku,  zrobiłem podobnie i usiadłem kolo niej.  Nastała cisza,  chciała pogadać,  ale ja jej nie pospieszałem, jak będzie gotowa to mi wszystko powie.
-Dowiedziałam się, że Kamil mnie zdradził z Sonia.  - Wydukała.  Nie wiedziałem co mam na to odpowiedzieć,  to był jakiś nonsens.
-Trzymasz się? - Serio co ja mam dzisiaj z tymi idiotycznych pytaniami?
-Zaskakująco poczułam ulgę.  - Odgarnęła włosy z twarzy.  -W pierwszej chwili czułam jakby mój świat się zawalił a w drugiej poczułam ulgę i wolność.  Jedyne co tak bardzo boi to Sonia.  - Cieszyłem się,  nie do końca bo jednak cierpiała,  ale to przez przyjaciółkę,  pewnie jakoś się pogodzą.  Mam tylko taka nadzieje, chociaż na co jej taka przyjaciółka jak ma mnie,  chłopaków no i Wiki.
-Wiec jest dobrze? - Uśmiechnęła się do mnie i lekko mnie przytula.  O nie! Za dużo już tego jak na jeden dzień,  ja serio nie wiem co się ze mną dzieje.  Przecież Elena nie może mi się podobać.! Po prostu nie może,  to koleżanka,  czuje się skołowany.
-Myślę, że tak. - Jej uśmiech powoli robił się taki jaki powinien.  - Wiec mogę Ci już nie przeszkadzać. - Dodała i zaczęła wstać ale ja nie chciałem żeby ona wychodziła.  Jeszcze nie.  Nieprzemyślane złapałem ja za rękę co sprawiło, że się odwróciła i lekko pociągnąłem w moja stronę  przez co ona się wywaliła prosto na mnie.  Leżała tak przez chwile na mnie i wpatrywała się prosto we mnie.  Zacząłem delikatnie się do niej przybliżać twarzą i poczułem ukucie w żołądku.  Nasza mnie ochota na pocałowanie jej.
-Jezu.  Przepraszam.  - Usłyszałem nagle głos Karola i oboje odwróciliśmy się w jego stronę,  ona momentalnie wstała ze mnie a mój przyjaciel cały czerwony wyszedł.  Cudownie.  Ale co ja chciałem zrobić?  Co mnie napadło? Gdyby nie mój przyjaciel bym ją pocałował.  Elena zrobiła się cała czerwona.  Nagle mój wzrok utkwił na jej brzuchu.  Jej koszulka lekko się podwinęła ukazując ogromnego siniaka.  Przypomniałem sobie rozmowę z moją mamą na temat agresywnego ojca dziewczyny.  Od razu wiedziałem,  że to on jej zrobił.  Brunetka zauważyła gdzie się patrze i w sekundę zasłania swoje ciało jednak ja złapałem ja za rękę.
-Ja wiem.  Nie masz co się wstydzić.  - Dlaczego ja to do niej powiedziałem?
-O czym ty mówisz? - Widziałem ze bardzo chciała wyjść z mojego pokoju.  Była zawstydzona,  może byłoby lepiej gdybym udawał, że nic nie widziałem. 
 - Muszę iść jest już późno.  - Dodała i zaczęła wychodzić.  Jak tylko otworzyła drzwi przez nie wyleciał Stuart,  Karolek,  Remek jak i jego siostra.  Wszyscy leżeli na podłodze a ona jedynie ominęła ich i poszła.
-Wszystko w porządku? - Zapytał mój przyjaciel.  Kiwnąłem głową i wyszedłem z pokoju.  Muszę przemyśleć wszystko co się tutaj wydarzyło.

2 komentarze:

  1. Karol ty tempa pało!!!! Musiałeś wchodzić!? Ciekawość to pierwszy stopień do pikła wiesz o tym !? XD Odbiło mi :D Cudowny rozdział i czekam na następny !

    OdpowiedzUsuń