Łączna liczba wyświetleń

środa, 30 grudnia 2015

Dwie informacje

Po pierwsze bardzo was przepraszam, ale jakoś nie mam siły na tego bloga ostatni. Jest na nim strasznie dużo roboty i jak tylko zabieram się za poprawianie błędów zmienianie wszystkiego to wychodzi to dłużej niż gdybym miała pisać nowe rozdziały i po prostu mi się tego odechciewa . Mam nadzieję, że nie macie mi tego tak bardzo za złe . Obiecuję wrócić na tego bloga , ale jeszcze nie wiem kiedy. 

Co do drugiej informacji to wraz z Patrycją Jagiełlo zaczęłyśmy robić bloga na którym odbędą się konkursy i jakieś zabawy o youtuberach. Ma to na celu zapoznać nas trochę ze sobą i poznać nowe blogi z opowiadaniami dlatego też będzie główny konkurs czyli blog miesiąca. Co miesiąc będzie wysyłać nam na maila linki z waszymi blogami naszachorawyobraznia@gmail.com i możecie zacząć już teraz i potem wy jako czytelnicy będziecie wybierać swój ulubiony blog. Tutaj macie link do bloga żeby dowiedzieć się więcej :) Mam nadzieję, że weźmiecie udział w zabawie http://youtueryczyliowszystkimioniczym.blogspot.co.uk/

środa, 23 grudnia 2015

Rozdział 21. Czy jesteś dziewicą?

3 Komentarze= Kolejny rozdział 

Meet up się rozpoczął a ja wraz z dziewczynami stałam z widownią.  Chłopcy zaczęłi wychodzić na scenę no i nie tylko chłopcy bo dostrzegłem również Karolinę z stylizacji,  Banshee,  Klaudię byłą dziewczynę Stuarta do której właśnie się przytulił na powitanie.
Każdy z nich zaczął się witać,  coś gadać no i nastał czas na te prezenty i chłopcy zaczęli rzucać.
Staliśmy w pierwszym rzędzie tak więc zdążyło się , że coś złapałam ale to było wiadome, że w każdej chwili mogę sobie iść do szafy Adama i coś muszą brać,  właśnie dobra myśl dzisiaj jak wrócę to coś mu muszę ukraść.Koszulkę którą złapałam oddałam dziewczynie w okularach która stała obok mnie.  Wytrzeszczyła na mnie oczy.
-Dziękuję,  ale dlaczego nie weźmiesz sobie?  - zapytała patrząc na koszulkę Stuarta.
-Mam już taką. - Uśmiechnęłam się do niej a ona w szczęściu mnie objęła.
Po dosyć długim czasie zaczęli schodzić do swoich widzów i robić siebie z nimi zdjęcia.  Aktualnie Adam stał kolo mnie.  Spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
-A ty nie chcesz żadnego zdjęcia?  - podszedł do mnie.  Parsknęłam śmiechem.-A chodź jebniemy sobie selfie.-Adam stanął kolo mnie i mnie przytulił. -Wiesz, że Cię Kocham?  - Powiedział mi na ucho.  Aż ciarki zaczęły mnie przechodzić.
-I ja ciebie.  - odpowiedziałam po czym chłopak odszedł ode mnie.  Na pożegnanie jeszcze mi pomagał a ja postanowiłam wstawić tą fotkę na fb.  Przecież nikt się nie zczai, że go znam po tym, że nam z nim fotkę z meet up.
Tak szczerze to wstawiłem tą fotkę tak troszkę na złość Soni, ale to chyba nie jest takie straszne... No dobra jest bo ona kocha Naruciaka.  Tak, ona kocha Naruciaka ja kocham Adama,  czy jest różnica?  Tak jest.

Po trzech godzinach zmęczeni pojechaliśmy do domu Adama gdzie nikogo nie było bo jego cała rodzina pojechała do Gdyni a my mamy dojechać do nich pojutrze.  Bałam się tego spotkania strasznie, ale dam rade,  muszę.
Cała nasza gromada wbiła do pokoju Adama.  Nie powiem, że było wygodnie bo jego pokój nie należy do największych a nas było sporo.
-Gramy w butelkę.  - no kto mógł wpaść na ten inteligentny pomysł?  No kto? Oczywiście, że Stuart bo kot inny.   Z początku nie chciałam się zgodzić, ale co mi tam.
-Dobra to gramy na pytania i wyzwania.  - Zaproponował,  a kto nie odpowie na pytanie lub nie zrobi zadania daje jakiegoś fanta,  czyli się rozbiera.  - i w co ja się wpakowałam już po mnie.
Adam przyniósł jakąś butelkę z kuchni i ta cała gromada usiadła w kółeczku,  Boże jak tu ciasno.Z racji tego, że Stuart jest tym najstarszym kręcił jako pierwszy,  padło na Karolinę,  która wybrała zadanie.  O dziwo  chłopak kazał jej zaśpiewać jakąś tam piosenkę i tyle.  Karolina wylosowane,  Karolka,  który wybrał zadanie no i serio co oni maja z tymi jajkami.  Tak Karol miał rozbić na sobie jajko  im to się chyba nigdy nie znudzi.  Graliśmy tak już długo i się cieszyłam bo ani razu nie wypadło na mnie.  Niestety jednak w końcu to się stało.  Wybrałam zadanie,  już nie będę taką cipką.  Oczywiście moje zadanie było pocałować Adama.  Ale mi zadanie,  co za dobił je wymyślił?  A tak Wiktoria,  która jeszcze jakiś czas temu założyć się chciała ,że ja i on będziemy razem.Przybliżyłam się do mojego chłopaka i pocałowałam go w policzek, ale wszyscy zaczęli Buczek.  No serio?! Ponownie przybliżyłam się do mojego chłopaka o pocałowałam go czułe w usta.  W moim brzuchu ponownie czułam motylki,  no dosłownie jakbym pocałowała go pierwszy raz w życiu.  Szczerze to takie zadania mogę mieć ciągle.Adam niestety nie miał już takiego szczęścia dostał zadanie z cynamonem i zaczął pluć na wszystkie strony,  tak niestety połowa z nas oberwała i w tym ja.Graliśmy tak już z dwie godziny i ustaliliśmy, że będzie to ostatni raz jak ktoś kręci.  Był to Krex i już tak sobie ładnie myślałam, że nie będzie na mnie a tu nagle taka pomyłka. Krex miał minę taką zboczeńca, że wiedziałam, że szykuje dla mnie coś strasznego wiec szybko powiedziałam.
-Pytanie.
-Czy jesteś dziewicą?  - spojrzałam na niego jak na idiotę.  Zabije go,  przysięgam zabije go.
-Dobra ej może być innego pytanie.  - Powiedział mój chłopak.  Spojrzała na Adama a wszyscy w okół nas posmutnieli,  serio każdy jest tak bardzo tego ciekawy.  No taka prawda, że nie mam nic do ukrycia.
-Tak jestem dziewicą.  - Stuart wybuchnął śmiechem, ale jak zobaczył, że nikt więcej się nie śmieje a w szczególności ja to przestał.
-Ty musisz serio?  - Zapytał po chwili cały czerwony na twarzy brunet. Teraz to ja śmiałam się jak nie wiem co.
-Tak mówię serio.  - Adam widać wydawał się zadowolony z mojej wypowiedzi.  Co się dziwić każdy chłopak woli dziewczynę która od samego początku jest tylko jego.
-Dziewczyno masz dwadzieścia lat na co czekasz?  - Krex czy ja już wspominałam, że Cię zabije?
-Po prostu czekam i już.

Ja i Adam zostaliśmy sami.  
Wtuliłam się w mojego chłopaka i włączyłem swój telefon na którym miałam całą masę wiadomości.  Tyle ludzi komentowało to, że wstawiłam fotkę z Adamem.  Z moich znajomych był to tylko Kamil,  Sonia i cala masa ludzi z mojej starej szkoły.  Przed studiami zadawałam się z całą masą Polaczków, ale teraz została mi tylko Sonia z którą niestety mam ten sam kierunek.  Za jakie grzechy.  Tak jak się spodziewałam,  moja była najlepsza przyjaciółka skomentowała to.
'Ale ja ci zazdrosne'
-Szmata tak jakby nigdy nic się nie wydarzyło.  - mój chłopak się zaśmiał słysząc moją wypowiedź.
-Mam plan wkurzenia  jej bardziej ,mogę?  - spytał.  Pozwoliłam mu.
'O to już wiem jak ma na imię ta ślicznotka z dzisiaj '
Kiedy to przeczytałam myślałam, że padnie.
' Nie wnikam '
Tak nie stać mnie na coś lepszego
' Elena jeśli jeszcze gdzieś spotkasz to błagam weź autograf dla mnie '
Poprosiła moja stara koleżanka Monika.
' Jasne Monia '
-Wiesz, że nie lubię autografów.  - Powiedział nagle.
-Ale kochasz  mnie.  - i ucałowałam go w policzek.
Adam wydał z siebie jakiś dźwięk po czym skończyliśmy nasze wkurwianie  Sonii bo jakoś nam to nie wychodziło i zabrakło nam ochoty pisać że sobą skoro siedzimy obok siebie.  Mądre w chuj.

wtorek, 22 grudnia 2015

Rozdział 20 . Masz się od niej doczepić.

2 Komentarze= Kolejny rozdział :) 

Nagrywałem odcinek kiedy Dominika zaczęła krzyczeć, że ktoś do mnie.  Zastopowałem całe nagrywanie i zszedłem na dól.  Strasznie się zdziwiłem widząc przy drzwiach Marka.
-Możemy pogadać?  - spytał.
Zaprowadziłem go do siebie do pokoju.
-O czym chcesz gadać? - spytałem go.
-o Elenie.  Masz się od niej doczepić.  - wybuchnąłem śmiechem.
-Jasne   coś jeszcze?
-Nie wkurwiaj mnie szczeniaku   ona jest moja.
-Poprawka, Elena nie jest niczyja co najwyżej jest moją dziewczyną ale nie własnością.  - powiedziałem.  Widziałem jak się wkurzył.
-Twoją dziewczyna?
-Tak od dzisiaj nią jest.  - powiedziałem dumny z tego.
-I tak  będzie moja.  - był bardzo wkurzony   aż się zastanawiałem czy zaraz mi przywali ale zaczął wychodzić z mojego pokoju grzecznie.Nagle jednak się odwrócił i przywalił mi w twarz.  Nie mocno, ale jednak przywalił.Wiem, że nie pochwalam bicia się ale nie chce też mu pokazać, że Elena wybrała pizdę więc mu oddałem.
-Wynocha.  - Usłyszałem głos mojej siostry która kierowała te słowa do chłopaka obok nas.  Marek spojrzała na nią i wyszedł.  Dominik poszła zamknąć za nim drzwi i wróciła do mnie.
-Co to za typ?  - spytała patrząc na mnie.  Lekko mi krew leciała z nosa,  zacząłem tamować potok papierem.
-Elena się jakiś czas z nim spotykała  ale wybrała mnie.
-Wiedziałam że jak pierwszy raz kogoś na serio uderzysz to będzie z powodu dziewczyny.  - zaśmiała się.
- I co teraz  jej powiedzieć? - Spytałem 
-Prawdę?
-Dominika proszę nic jej nie mów.
-Dobra ale będzie na ciebie.  - szybko doprowadziłem się do porządku i przyszła Elena.
-Adam co ci się w nos stało?  - spytała wystraszona.
-Nagrywałem i zbyt się w czułem.  - powiedziałem
-Jesteś pewny?  Bo jakoś słyszałam głos Marka jak się wydzierał.  - Nie wiedziałem co mam jej powiedzieć.
-Wydawało ci się.
-Adam proszę Cię  nie kłam.
-No  dobra był tu  ale nic się nie stało.
-Właśnie widzę.  - i pocałowała mnie w usta.  Znowu tego dnia.  Zaczynam się przyzwyczajać do mienia dziewczyny.

Po jakimś czasie poszliśmy do tego kina.  Wybraliśmy komedie romantyczne 'dla ciebie wszystko'

Jak dla mnie to było zbyt romantyczne i nie przepadam za tym typem filmów, ale Elenie bardzo się on podobał.  Nawet od połowy do samego końca ryczała.  Ja nie rozumiem bab.
-Boski film.  - Powiedziałem kiedy tylko już wracaliśmy  szliśmy za rękę.  Na szczęście było już ciemno więc w okół nas nikogo nie było.
-Jak dla ciebie.
-Nie podjął ci się?
-Mogę obejrzeć o miłości film ale bez przesady.  Takie rzeczy w prawidłowym życiu się nie dzieje.  - z powiedziałem.
-Oj dużo rzeczy dzieje się w prawdziwym życiu i się myślisz.  - wybraliśmy dłuższą drogę przez park.  Elena zaczęła się ze mną bawić w perka,  co chwile gdzieś uciekała a ja miałem ją gonić.  Podobało mnie się  i to jeszcze jak.


Dwa tygodnie później.


-Adam.  Leniu wstawaj.  - Na moim krześle siedział Krex.

-Daj mi spać debilu.  - Łukasz jednak nie dawał za wygraną.
-Man zawołać Elenę?  - o nie tylko nie ona.  Jak Elena zacznie mnie budzić to będzie  koszmar,  skacze mi podłożu,  przepychu się,  zabiera mi kołdrę a nawet i raz wzięła moją gitarę i zaczęła mi grać nad uchem.  Już nie wspominam o tym jak wylała mi na głowę kubek wody.
-Dobra nie groź mi już wstaje.  - mój przyjaciel parsknął śmiechem.
W końcu wstałem i zacząłem się ubierać  dzisiaj był meet up na którym Elena będzie po raz pierwszy.  Uparła się jednak, że chce ona stać ze wszystkimi ludzi i zobaczyć jak to wygląda z perspektywy widza a nie stać nie wiadomo gdzie za sceną.
-Trzeba Elenę obudzić.  - powiedziałem.
-Ona już robi śniadanie.
-Pierdolisz ona i śniadanie?  - parsknąłem śmiechem.  Przecież ona nienawidzi robić jedzenia o tak wczesnej porze.  W ogóle ona jest jakaś dziwna.  Normalnie je tyle, ze szok ale z samego rana to nic nie zmieści.
-No właśnie sam się zdziwiłem.  - od razu poszliśmy do kuchni i   moja dziewczyna stała tam i robiła jajecznice.  Bardzo ładnie pachniało.  Nie przepada za gotowaniem ale jednak jak już coś robi to  wychodzi jej to niesamowicie.
-Dzień dobry skarbie.  - Podszedłem do niej i pocałowałem ją na przywitanie a ona obdarowana mnie tym swoim cudownym uśmiechem.
- Adam Twoi rodzice już pojechali do Gdyni z Dominiką i pojutrze  samego rana mamy do nich dojechać.  - Powiedziała nagle.
-Luz,.  - Powiedziałem siadając do stołu , ucieszyłem się bo w końcu będę mógł na spokojnie coś w nocy nagrać a nie, że wiecznie tylko cicho bo rodzice śpią.
-Dobra chłopaki jeść bo za dwadzieścia minut Karolek będzie po nas.  - Powiedziała.  No tak już dochodzi ósma rano. Za jakie grzechy my mamy tak wcześnie wstawać?
Tak jak się umawialiśmy Karolek podjechał pod nasz blok.  Szybko pojechaliśmy na halę gdzie miał się odbywać meet up.
Elena wraz z Wiki,  Martyną,  Olą i Karoliną zaczęły wszystko rozkładać a ja z chłopakami przygotowywaliśmy prezenty,  które będziemy rzucać widzom.

Po kilku godzinach ciężkiej pracy nastała ta wyczekiwana godzina.  Dziewczyny ustawiły się pod samą scena i pierwsi ludzie zaczęli wchodzić.  Co chwila ktoś do mnie podchodził i robił sobie ze mną zdjęcia i chciał autografy co było dla mnie zawsze śmieszne bo ja nie lubię rozdawać autografów.  Nie czuję się jakiś specjalnie sławny jak Eminem czy ktoś taki żeby od razu rozdawać autografy.  Chociaż przyznam, że uwielbiam spędzać czas z moimi widzami.

Z daleka cały czas widziałem Elenę a ona mnie.  Uśmiechaliśmy się do siebie i bylem szczęśliwy z tego powodu, że mogę ją mieć tutaj przy sobie.  Ani ja, ani ona nie chciała żeby ciuraki wiedziały, że mam dziewczynę tak więc nic nie mówiliśmy i jakoś nie będziemy dzisiaj publicznie okazywać czułości.  Zastanawiałem się czy będzie zazdrosna o dziewczyny które co chwila się do mnie tulą tak jak o Klaudię, ale ona za każdym razem się uśmiechała  pewnie dlatego, że wie,że moi widzowie są dla mnie bardzo ważni i jej to nie przeszkadza.  No mam nadzieje, ale z tego co wiem to jest koszmarną aktorką więc chyba jest wszystko dobrze.
Meet up nareszcie zaczął nabierać ludzi i mogliśmy rozdawać nagrody, a raczej rzucać i szczęśliwa osoba miała coś od nas. 

***
Idealny nie jest ale musicie mi wybaczyć.
Rozdział był pisany jakieś pół roku 
temu więc widać , że jest gorszy od tych które 
piszę teraz. No cóż mam 
nadzieję,że i tak wam się 
podoba i do kolejnego .

Heeeeej :)

Mam już tyle opowiadań na głowie i widać wciąż mi mało. No cóż właśnie założyłam bloga z nowym opowiadaniem o Remku i jego najlepszej przyjaciółce Amandzie :) Mam nadzieję, że chętnie na nie wejdziecie bo bardzo się o nie staram i chcę aby wyszło idealnie bo po prostu nie wiem tak jakoś się nim jaram i już . Hahahah , zapraszam was na nie serdecznie i zachęcam do komentowanie żebym wiedziała, że ktoś wszedł a na tego bloga już niedługo pojawi się rozdział 20 :) Muszę tylko poprawić błędy  i już będzie :) 
http://amanda-remigiusz.blogspot.co.uk/2015/12/prolog_22.html

sobota, 19 grudnia 2015

Rozdział 19. Mógłby być nawet i cztery lata młodszy ode mnie.


3 komentarze= Kolejny rozdział :) 

Marek zaprosił mnie na randkę i nie chce powiedzieć gdzie idziemy.  Jakoś nie chce  iść z nim na randkę przez to co się wydarzyło z Adamem.   Jednak dzisiaj dałam sobie wybór  pójdę z Markiem i po tym pomyślę co zrobię dalej.  Jeśli Marek pokaże się z jak najlepszej strony to wybiorę jego a jak nie to będę się starać o Adama.   Boże,  ale ja jestem popierdolona! Dlaczego ja nie mogę od tak wybrać faceta dla siebie?!  Ubrałam się ładnie w czarną krótka sukienkę bo Marek mówił żebym ubrała się ładnie i, że to niespodzianka.  Dostał właśnie za nią plusa, ale co dalej?  Jak ja jutro to wszystko rozstrzygnie co?

Marek przyjechał po mnie swoim samochodem i otworzył mi drzwi jak poprzednio i przyznam, że to jest mile  ale przecież Adam też podobnie robi.  Przepuszcza mnie w drzwiach i tak dalej.
-Nad czym tak myślisz? - Spytał.
-O mojej mamie.  Strasznie za nią tęsknię.  - Kłamca,  jak ich mało.  Nie no tęsknię za mamą ale nie aż tak żeby myśleć o tym non stop.
-Rozumiem.  Kiedy wracasz do domu?
-Pierwszego września mam samolot.  Wiec jeszcze długo.
-No tak ale ten czas bardzo szybko zleci.  - uśmiechnął się do mnie.  Odwzajemniłam uśmiech ale patrząc tak na niego mogę bez zastanowienia stwierdzić, że uśmiech Adama jest ładniejszy.  Oczy również ma najcudowniejsze jakie w życiu widziałam  takie hipnotyzujące.  Och jak ja mogę patrzeć na nie ciągle.  
Spojrzałam ponownie na Marka i zdałam sobie z czegoś sprawę.  Teraz ciągle zastanawiam się którego wybrać jak ja przecież już wiem.  Adam jest o milion razy lepszy od niego.  Ten ma tylko drogie samochody i zabiera mnie na drogie kolacje co jest nudne a Adam to Adam jest cudowny.
-No to jesteśmy.  - co się okazało chłopak zabrał mnie na imprezę.  Jeszcze się nie wyleczyłam po ostatniej a tu kolejna.  Nie miałam na nią najmniejszej ochoty.
-To jest Elena. - przestawał mnie jakieś grupce ludzi po czym ktoś go porwał i zostałam sama.  No wielkie dzięki nie znam tu nikogo a ten mnie zostawia.
-Czego się napiszesz?  - spytał jego jakiś tam kolega, nawet nie zastanawiałam się nad tym jak ma na imię bo nawet nie słuchałam uważnie.
-Byle co.  - Nie chciałam się upić, ale coś wypić chyba mogę.
Chłopak podał mi kieliszek z wódką.  To się najebie.
 Wypiłam całą zawartość kieliszka po czym podszedł do mnie Marek i mnie objął.  Nie chciałam tego bo wybrałam właśnie Adama.  Ale co mam zrobić? Ja chcę wrócić do domu już teraz.
Chłopak z którym aktualnie piłam podał mi jak i mojemu towarzyszowi kieliszki.  No dobra na ta rozmowę będę potrzebowała się trochę upić.  Musze powiedzieć Markowi  ,że nic z tego nie będzie.

Co chwila piliśmy coś,  a to wódka,  piwa,  drinki po prostu chciałam się szybko upić abym mogła wróci do domu.
-Musze iść do łazienki.  - zostawiłam ich samych i poszłam za potrzebą a potem wyciągnęła telefon.
-Adam przyjedziesz po mnie?
-No jasne a gdzie jesteś?  Coś się stało?  - spytał wystraszony.
-Nic tylko Marek zabrał mnie na imprezę i ja chce już wracać.
-Podał tylko adres.  - i tu problem bo nie wiedziałam.  Wyszłam z łazienki i zapytałam o adres pierwszą lepszą osobę.
-Kwiatkowska siedemnaście.  - powiedziałam do chłopaka.
-Dobra to nie jest daleko.  Będę za pół godziny po ciebie.
-Dziękuję Adam.  - I postanowiłam wrócić do chłopaków.  Nigdzie jednak nie widziałam Marka.
Nagle poczułam czyjeś dłonie na moim ramieniu,  odwróciłam się i stał tak właśnie ten którego szukałam.  Złapał mnie za rękę i zaczął gdzieś prowadzić.  Po chwili znaleźliśmy się w jakimś pokoju.  Zamknął drzwi i zaczął mnie całować.  Nie chciałam tego,  to był błąd.  Marek był błędem.
-Przestań.  -  powiedziałam.
-Co?  Dlaczego?
-Bo ja nie chce.  - i taka była prawda.
-Jesteś pijana i nie wiesz co gadasz.  - podszedł do mnie znowu.
-Marek powiedziałam coś.  Zostaw mnie.
-Dlaczego mnie  nie chcesz?  Tak bardzo się cały czas staram a ty wciąż mnie odpychasz.  - usiadł na łóżku.  Aż zrobiło mi się go troszkę żal, ale przecież nie mogę być z nim z litości.  Usiadłam obok niego i nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-To jednak za wcześnie jak dla mnie.  - powiedziałam.
-A może to Adama?  - I tu mnie ma.  Nastała cisza.  Nie zaprzeczyłam.
-Muszę już iść.  -  powiedziałam i wyszłam z pokoju.  Lekko się chwiałam ale mnie to nie przeszkadzało. Wychodząc poczułam  ,że muszę się jeszcze troszkę znieczulić i wypiłam jedną kolejkę po czym wyszłam z tego domu.

Nigdzie nie widziałam Adama.  Chciałam wyciągnąć z mojej torebki swój telefon ale wychodziło mnie to bardzo opornie.  Widzę, że ta ostania kolejka to była przesada bo mnie dobiła.  Usiadłam na krawężniku i zaczęłam czekać, bo co innego miałam zrobić?  W głowie miałam milion myśli na temat jak powiedzieć Adamowi  ,że wybrałam jego?
-Coś ty ze sobą zrobiła?  - nade mną pojawiła się znajoma twarz.  Ucieszyłam się tak bardzo ze aż wstałam i wtuliłam się w niego.  Tak gwałtownie to zrobiłam ze gdyby Adam się nie zaparł to byśmy się pewnie wywalili.  Chłopak wybuchnął śmiechem
-Dasz rade iść?  - zapytał patrząc mi w oczy.  Kocham te oczy.  Boże jak ja je kocham.
-Dam rade.  - znowu parsknęłam śmiechem i nie wiedziałam dlaczego.  Chłopak złapał mnie za rękę i zaczęliśmy iść ale mnie to jednak szlo bardzo opornie.
-A ja myślami , że dasz rade iść.  - znowu się ze mnie śmieje.  Co za świnka co ja mu takiego zrobiłam?
-Nie śmiej się ze mnie.  - puściła jego ręce obrazowa.  I znowu parsknął  śmiechem i podszedł do mnie bardzo blisko.  Moje serce zaczęło walić jak oszalałe.  Położyłam swoje dłonie ja jego klatce piersiowej i chciałam go pocałować.  O Boże jak bardzo ja to chciałam zrobić.
-Chodź tu kaleką mała.  - Ucałował mnie w czoło i wziął na ręce.  Wtuliłam się w jego tors i poczułam jego perfum i ciągle go wahałam.  Przymknęłam oczy i wtuliłam się w niego bardziej.  Teraz czułam się cudownie.  Wiem już ,że wybrałam dobrze i, że lepiej wybrać nie mogłam.  Kocham go.  Teraz to czuje.

Otworzyłam oczy i dostrzegłem jego,  wciąż szliśmy a on mnie cały czas trzymał ja rękach.  Dobrze, że nie jestem gruba bo by nie dał rady.Chłopak spojrzał ja mnie i się uśmiechnął.  Znowu przymknęłam oczy i otworzyłam je dopiero wtedy kiedy chłopak zaczął z kimś rozmawiać.  O nie to jego mama.  Boże co za wstyd.
-Idź ją zanieś niech się wyśpi. - Powiedziała  jego mama.  Widziałam ,że się uśmiecha więc chyba nie jest na mnie zła.
-Dobrze, że po nią poszedłem bo widać ten chłopak który ją tam zaciągnął nie miał zamiaru jej odprowadzać.  -Powiedział. 
Adam po cichu wyciągnął klucze z mojej torebki i otworzył drzwi.  Starał się to wszystko zrobić wciąż trzymając mnie na rękach.
-Możesz  już mnie postawić.  - Powiedziałam cicho.
-Żebyś obudziła dziadków?  - Zaśmiał się.  Zamknął za nami drzwi na klucz i po cichu zaniósł mnie na górę po schodach.  Bardzo szybko znaleźliśmy się w moim pokoju.  Adam położył mnie na łóżku i już chciał wychodzić z pokoju.
-Zostań ze mną chwilkę.  - Poprosiłam go a chłopak się uśmiechnął i wpakował do mojego łóżka a ja mogłam się do niego przytulic.  Zrobiłam to i poczułem się najszkodliwsza na świecie.  Czułam jak moje serce wali.
-Adam.  - Powiedziałam cicho.
-Śpij już.  -Ponownie ucałował moje czoło.  Jak ja kocham jak on to robi.  Kocham wszystko co on robi.  Złapałem go za rękę.
-Zostawiam Marka. - Tak po prostu powiedziałam.
-Nic mu nie będzie.
-Adam,  ja go zostawiłam dla ciebie. - Cisza.
-Jak zostawiłaś dla mnie?
-Nie mogę być z nim jak kocham ciebie.  - Adam wciąż nic nie mówił.  Nie mogłam tego wytrzymać.  Pocałowałam go w usta.  Delikatnie ale czułe i stado motyli   w moim brzuchu.  Adam odgarnął mi włosy z policzka.
-Kochasz mnie?  - spytał Cicho.
-Kłamałam. - powiedziałam a on  się  podniósł.
-Nie rozumiem Cię Elena.
-Ciii. - Położyłam mu palce na ustach.
-Elena z czym kłamałaś?  Z tym ,że mnie kochasz?  - Posmutniał.
-Nie,  nie ,  ja cie kocham.  - Zaczęłam się wiercić i szczerze nie wiedziałam  co ja mam teraz powiedzieć czy zrobić.
-Więc o co chodzi? - Parsknęłam śmiechem.
-O imprezie u Stuarta.  Ja pamiętam.  Wszystko.  - Oczy zrobiły  mu się wielkie jak złotówki.
-Jak to pamiętasz?
-Ty ponoć też nie pamiętasz?  - Zaśmiał się.  Adam jednak nic nie powiedział tylko pocałował mnie tak samo delikatnie jak przedtem.
-Pamiętam jak mnie dotykałeś  i całowałeś.  Przepraszam, że choć przez chwilę wybrałam Marka.  - Moje zdanie było troszkę  chaotyczne a mówiłam  bardzo szybko ,że pewnie nic nie zrozumiał
-Ważne, że już wybrałaś mnie.  - I ponownie pocałował mnie.  Czyli co? Ja i Adam jesteśmy razem?  Obym tylko to pamiętała.  Zaśmiałam się znowu.
-Z czego się znowu śmiejesz ?  - Spytał ponownie mnie całując o mój Boże najcudowniejszy  dzień w moim życiu.
-Że muszę pamiętać rano to co się dzieje teraz.  - powiedziałam.
-Mogę Ci zawsze przypomnieć.  - teraz to ja wbiłam się w jego usta.

Obudziłam się rano i pierwsze co się zorientowałam to, że obok mnie leżała karteczka.  Przetarłam leniwie oczy i wzięłam ją do ręki.

'Jak wstaniesz to wejdź balkonem do mnie,  pewnie będę w kuchni.  Adam'

W tym momencie przypomniałam sobie wszystko z wczorajszego wieczoru i uśmiechnęłam się sama do siebie.  Szybciutko wstałam z łóżka i wciąż byłam w mojej sukience,  no cudownie.  Przebrała się w jakiś dres,  pobiegłam umyć żeby i tak jak kazał poleciałam do niego.  Dobrze, że dziadkowie są w pracy bo by najpierw kazali by mi  jeść śniadanie i te takie.

Po kilku minutach byłam już w jego pokoju.  Zeszłym na dół i poczułam cudowny zapach naleśników.  Och jak ja je kocham.
-Dzień dobry.  - chłopak od razu się odwrócił w moja stronę.  - Zrobiłem śniadanie.  - Jego uśmiech był zniewalający.
Spojrzała na pięknie zastąpiony stół.  Owoce,  sok pomarańczowy i te naleśniki.  Żyć,  nie umierać.
-O Jezu Adam.  - Powiedziałam i pocałowałam go na przywitanie w usta.
-Czyli jednak pamiętasz. - Powiedział po czym pocałował mnie znowu i znowu.  Ciągle było mam mało.
Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść,  wszystko smakowało cudownie, nawet nie wiedziałam że on potrafi gotować
-Rzygam tęczą.  - Do domu weszła Dominika,  akurat trzymaliśmy się za ręce.  
-Zmiataj do swojego pokoju. - .  Dziewczyna jednak podeszła do stolika i ukradła z Adama talerza naleśniki.  Zaczęłam się śmiać bo chłopak wstał i zaczął ją gonić.
-Odpuść już jej.  - Śmiałam się.  Adam jednak nie słuchał.  Złapał swoją siostrę po czym przytrzymał ją na ziemi i zaczął gilgotać.
-Odechce ci się brania co moje. - Adam po chwili ją puścił i wrócił do mnie.  Ja cały czas się z nich śmiałam.
-Kochające się rodzeństwo.
-Chciałabyś młodszego brata lub siostrę? - Spytał.
-Strasznie, ale moja mama jest chora i mię może mieć dzieci.
-Chora?
-Coś tam ze sprawami kobiecym
-Przykro mi.  - złapał mnie za rękę.
-Kiedyś będę miała swoje.  - Powiedziałam,  Adam się uśmiechnął. 
-A kiedy byś chciała?  - spytał.  Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć.  Kocham dzieci strasznie.
-Za pięć,  sześć lat,  może więcej.  - jasne, że kłamałam no ale no co mam mu powiedzieć, że już bym chciała? Nawet nie wiem czy my jesteśmy razem.  Chociaż nie,  jesteśmy.  Na pewno.
-Tak późno?  - spytał zaciekawiony.
-Jak na razie nie planuje dzieci bo niby z kim?  - powiedziałam tak troszkę na złość mu.
-Melduję się do zadania.  - wstał z krzesła i stanął na baczność.  Zaczęłam się z niego śmiać.  On po chwili usiadł.
-Spoczko jak coś będę wiedziała do kogo mam się zgłaszać.  - Wciąż oboje się śmialiśmy.
-A ty kiedy byś chciał?  Chociaż jesteś facetem to pewnie nigdy.  - powracał się po głowie,  zmarszczki seksownie czoło i spojrzał na mnie.
-Dzieci to są takie troszkę problematyczne,  no ale kiedyś bym mógł mieć.  Może za dziesięć lat?
-To już będziesz starym dziadkiem.  - Wybuchnęliśmy  śmiechem.
Po jakimś czasie skończyliśmy nasze śniadanie i postanowiliśmy po sobie posprzątać.  Adam się uparł, że mam siedzieć i się zrelaksować co najwyżej dyrygować nim, ale jednak skończyło się tym, że mieliśmy bitwę na ścierki i po godzinie posprzątaliśmy całą kuchnie bo oczywiście samą naszą bitwą zrobiliśmy bałagan.
Nagle ktoś zadzwonił do drzwi, Adam poprosił żebym poszła i je otworzyła.  Stała w nich dziewczyna wyglądają na szesnaście lat siedemnaście lat więc stwierdziłam, se jest to koleżanka Dominiki.
-Jest Dominika?  - Spytała bacznie mi się przyglądając.
-Tak u siebie. - uśmiechnęłam się do dziewczyny jednak ona patrzyła na mnie jakby chciała mnie zabić.
-Kochanie kto przyszedł?  - Adam krzyknął z kuchni a dziewczyna wytrzeszczyła na mnie oczy.
-Jesteś dziewczyna Adama?  - spytała.
-Tak, jestem.  - ciekawe czy Adam wie, że przyjaciółka jego siostry się w nim podkochuje.
-To do Dominiki.  - odkrzyknęłam mu.  Po kilku sekundach mój chłopak.  Boże,  jak to bosko brzmi pojawił się koło mnie i mnie lekko objął w pasie.
-O cześć Klaudia.  - uśmiechnął się do niej a dziewczyna momentalnie zmieniła swoje nastawienie do mnie o sto sześćdziesiąt stopni.
-Och Adam cześć.  Nie wiedziałam, se masz dziewczynę.  Szczęścia życzę.  - co za mała smarkula,  już widziałam, że ona mnie nienawidzi tylko tak udaje przy Adamie.
-Dzięki. No i jesteśmy razem od dzisiaj.  - ucałował mnie w policzek.
Dziewczynka po chwili poszła na górę a ja zostałam sama z chłopakiem.
-Zabijała mnie wzrokiem.  - Adam się zaśmiał.
-Wydawało ci się Klaudia jest miłą dziewczynką.  - parsknęłam śmiechem
-Ta dziewczynka leci na ciebie.  - słowo dziewczynka powiedziałam w cudzysłowie.
-Elena czyżbyś była zazdrosna?  - podszedł do mnie i stał tak na przeciwko mnie.  Ja udałam obrażoną i nie chciałam mu dać buziaka,  tym dłużej udawałam  tym bardziej on chciał dostać tego buziaka.  W końcu zaczął mnie gilgotać i żeby przestał musiałam mu go dać.
-Dobra wygrałeś.  - powiedziałam po chwili a chłopak się do mnie uśmiechnął.
-Dobra idziemy do kina.  - Powiedział nagle.
-Czekaj,  czekaj patrz jak ja wyglądam.  - Pokazałam na siebie.
-No co dobrze wyglądasz.
-Tu się jebnij.  - Pokazałam pałacem na jego głowę.
-No dobra to jak chcesz idzie się przebrać.  - pocałowałam go i zaczęłam iść do siebie.
-Ja w tym czasie nagram i zmontuje  odcinek.  - co za świnia,  no przecież tak długo się nie szykuje.
-Pożałujesz tego.  - Powiedziałam i poszłam do siebie..
Jestem szczęśliwa, nawet z Kamilem nigdy nie byłam taka szczęśliwa.  Kocham go,  Boże jak ja go kocham.  Wiem, że to pierwszy dzień związku,  ale nigdy nie znałam takiego faceta jak on i pieprzyć  to, że jest młodszy.  Mógłby być nawet i cztery lata młodszy ode mnie.
***
I jest obiecany rozdział. 
Mam nadzieję, że ktoś 
jeszcze tutaj wchodzi :) 

sobota, 24 października 2015

Nowe Opowiadanie ;)

Właśnie dodałam bohaterów na moim nowym opowiadaniu o Masterczułku na które bardzo was zapraszam. Jest ono na wattpad i mam nadzieję, że wam to nie przeszkadza :) Zapraszam serdecznie i mam nadzieję, że skusicie się tam wejść i ,że zostawicie po sobie ślad bo jest to dla mnie bardzo ważne . :) 
https://www.wattpad.com/178206034-to-jest-wsp%C3%B3%C5%82czesna-bajka-bez-szcz%C4%99%C5%9Bliwego

środa, 21 października 2015

Przenoszę opowiadanie

Postanowiłam przenieść to opowiadanie na Wattpad . Grze szczerze lepiej mi się piszę. Jak na razie dodałam tan rozdział pierwszy i będę dodawać stopniowo . Jeśli chcecie to możecie se tam później wchodzić. Jak zacznę dodawać rozdziały których na tym blogu jeszcze nie było to dam wam znać :) 
https://www.wattpad.com/myworks/52460265/write/177499548

poniedziałek, 19 października 2015

rozdział 18 Pamiętam wszystko .

-Pamiętam  wszystko.  - Powiedziałem do chłopaków kiedy dziewczyny poszły przejść się do parku.
-To czemu jej powiedziałeś, że nic nie pamiętasz?  - Stuart walnął się otwarta dłonią w czoło.
-Bo oboje  byliśmy pijani i wiedziałem, że będzie jej głupio i ,że potem będzie niezręcznie.  - gdyby powiedziała wtedy ,że to pamięta to po prostu bym się przyznał do kłamstwa, ale sama nic nie pamięta wiec jest dobrze.
-I co teraz zrobisz?  Będziesz patrzeć jak ona wciąż się spotyka z tym Markiem?  - Blow zadał mi pytanie.
-Właśnie  wiem.  Jakoś zaproszę ją na randkę i jej powiem ale musimy być przy tym trzeźwi.  - każdy z nas się zaśmiał.
Pomimo tego jak źle się czuliśmy posprzątaliśmy w domu i gdy dziewczyny przyszły pomogły nam w tym co zostało.  Elena wciąż się do mnie uśmiechała a dziewczyny na mnie patrzyły dziwie.

Na sam koniec było już z nami lepiej więc postanowiliśmy coś razem nagrać.  Dziewczyny oczywiście stwierdziły, że one nie wtrącać się wtrącać do naszego filmiku ale i tak przez chwile je pokazaliśmy w tym Elenę.  Mam nadzieje, że jej to przeszkadzać nie będzie.

Pod sam wieczór każdy z nas zaczął się rozdzielać i wracaliśmy do domu.
-Jak się bawiłaś?  - Spytałem siedząc już wygodnie w pociągu.
-Bardzo dobrze.  - oparła głowę o szybę i tak siedziała.
-Ciesze się, że Ci się podobało.
-Dzięki tobie.
-Niby czemu?  - byłem ciekawy.
-Bo jesteś wspaniałym przyjacielem,  pocieszasz mnie,  wysłuchujesz,  pomagasz do tego zapoznałeś mnie z tyloma niesamowitymi osobami.  - Uśmiechnąłem  się do niej.  Nie wiedziałam co mam jej odpowiedzieć tak więc po prostu siedzieliśmy w ciszy.
Elena szybko zasnęła.  Dałem jej postać bo w nocy nie spala zbyt długo szczerze to chyba z trzy godziny oboje spaliśmy.  Tez byłem zmęczony Ale lepiej  żebyśmy oboje nie zasnęli bo ktoś nas okradnie i kto wie może nawet byśmy przejechali Elbląg.

Po dwóch godzinach Elena się obudziła wiec miałam troszkę czasu aby się przespać.  .  Śnił mnie się ten monet kiedy zaczęła mnie całować a ja ją.  Pewnie będę miał to przed oczami już zawsze bo pewnie nigdy więcej coś takiego się nie wydarzy chyba że znowu się upijemy ale kto wie wtedy to możemy już tego nie pamiętać.


Około szóstej nad ranem byliśmy już w domu.  Ona poszła do siebie a ja do siebie.  Pożegnaliśmy się buziakiem w policzek który był dla mnie cudowny.  Cały czas go czuje na moim policzku.
Z samego rana zacząłem nagrywać odcinek.  Nie wstawiłem nic przez dwa dni wiec najwyższy czas jest coś nagrać.  Niestety jednak nie mogłem się zbytnio skupić.  Wszystko przez Elenę.  Serio ja nie mogę być zakochany bo to sprawia ,że nie mogę skupić się na niczym innym .

Po trzech godzinach które dłużyły mi się strasznie skończyłem nagrywać jak i montować odcinek który od razu wstawiłem.  Miałem trochę czasu tak więc postanowiłem wejść na kanały chłopaków i sprawdzić czy mają coś nowego jak się okazało Stuart kilka minut temu dodał odcinek na którym jesteśmy wszyscy razem.  Była i ona.  Przez sekundę, ale była i wciąż patrzyłem na nią i patrzyłem

-Wiedziałam, że się zakochałeś.  - za mną pojawiła się Dominika.  Wystraszyła mnie strasznie.  Zacząłem drzeć się jak mała dziewczynka a ona tylko się ze mnie śmiała.  Cudowna siostra,  no cudowna.
-Nie zakochałem się w niej.  - serio ja próbuje ją okłamać?
-Ta jasne.  A teraz powiedz mi dlaczego jeszcze nie zaprosiłeś jej na randkę? - Dobra jest,  no serio widać ze jesteśmy rodzina.
-Ona spotyka się z innym kolesiem.
-Tak tak Marek czy jak mu tam i co z tego jesteś lepszy.
-Skąd wiesz jak on ma na imię?
-Oj umie się podsłuchiwać twoje rozmowy.  Musisz być braciszku bardziej ostrożny.  - uśmiechnęła się i zaczęła wychodzić z mojego pokoju.
-Dominika czy mogłabyś dać mi w końcu święty spokój?!  - tak wiem teraz pewnie już całkowicie pokazałem ze mi zależy na Elenie ale przecież każdy już tym wie.  Nawet i jej już powiedziałem tylko nie pamięta.  Może to i lepiej, że ona nie pamięta?
Nudziło mnie się tak więc postanowiłem wyjść z domu i iść do Krexa ,  może byśmy coś nagrali razem.

Przez całą drogę miałem zakochane pary co sprawiało, że w środku coś mnie kuje.  Nigdy tak nie miałem, ale teraz pierwszy raz poczułem co to miłość.  A może i jeszcze to nie miłość.? Nie wiem jaka ona jest więc nie jestem pewien, ale wiem  ,że jest to coś bardzo silnego.

-Jak impreza? - spytał gdy tylko znaleźliśmy się w jego pokoju.
-Zajebiście.  Całowałem się z Eleną ale ona tego nie pamiętam.
-Aż tak się nawaliła?
-No tak pamiętam jak prowadziłem ja do pokoju bo ona ledwo chodziła wiec ma prawo nie pamiętać.
-Stary musisz coś z tym zrobić bo ten Marek ją dorwie a chyba nie chcesz żeby on ją obracał.  - złość we mnie nagle wzrosła do stu procent.  Nigdy nie wpadłem na to, że Marek może to robić, ale przecież Elena nie jest puszczalska i nie da się innemu facetowi tak szybko.  Nie po dwóch tygodniach znajomości.

Starałem się jakoś rozładować złość poprzez ogrywanie Łukasza w jakąś posraną gierkę,  której tytułu nawet już nie pamiętałem,  miałem to gdzieś.



***
Rozdział do najlepszych i najdłuższych nie należy 
ale przynajmniej wiemy ,że oboje kłamali. 
Jak myślicie wyjawią sobie co do siebie czują ? 
Co z Markiem ? 

sobota, 17 października 2015

Rozdział 17 . Nawet zaczęłam się zastanawiać czy pingwiny latają

-Elena przepraszam, ze pytam ale ciebie coś łączy z Adamem?  - spytała Martyna.
-Przyjaźń.  - Odpowiedzialnym malując się.
-Chwilami to wygląda jakbyście byli razem.  - Powiedziała.
-Doszło to do mnie dzisiaj. A raczej w nocy.  - Powiedziała nagle.  Musze się komuś wyglądać a skoro Sonia  jest tą która odbiła mi chłopaka to nie mogę z nią pogadać mam tylko je.
-W nocy o mało się nie pocałowaliśmy i doszło do mnie to, że przecież ciągle się przytulamy,  śpimy w jednym łóżku i tak dalej.  - Jak mogło dojść to do mnie tak późno?
-I co zamierzasz z tym zrobić?  - spytała Ola.
-Nie mam zielonego pojęcia.  Lubię Adama i to bardzo tylko jemu na tyle zaufałam.  - miałam na myśli moje problemy z rodziną.  - On jako jedyny wie o moich problemach i nawet moja najlepsza przyjaciółka nie wie,  cóż była najlepsza  przyjaciółka.  - dziewczyny dziwnie na mnie spojrzały.
-Może Adam to chłopak dla ciebie?! - Martyna miała trochę racji ale wszystko w głowie mi się tak pląta, że nie wiem o czym mam dokładnie myśleć.
-W nocy był taki moment i poniosło nas oboje.  Założę się, że Adam się cieszy, że do niego czego nie doszło.  - czy ja się zasmuciłam?
-Czujesz coś do niego prawda? - Ola spojrzała mi w oczy.  Tak czy nie?  Co ja mam odpowiedzieć?  Zakryłam oczy dłońmi.
-Nie wiem co się dzieje w mojej głowie.  Przy Adamie zapominam o czytałem świecie i jestem szczęśliwa jak nigdy, ale to mój przyjaciel co jak okaże się że on właśnie tylko za nią mnie uważa i puf po naszej przyjaźni?
-Bez ryzyka się nie dowiesz.  Sprawdź dzisiaj czy on coś do ciebie czuje.  - Mówiła Ola.  - Jeśli będzie dzisiaj podrywać ciebie chociaż w okół niego będzie pełno dziewczyn to znaczy ze to coś czuje.  Albo ty podrywaj jego przecież o Adamie mówimy.  - zaśmiałyśmy się.  I co dalej?  Nie wiem czy chce się dowiadywać czegoś takiego bo sama nie wiem co czuje.

Z dziewczynami postanowiliśmy zakończył ten temat bo nigdy byśmy się nie przygotowały.  Pomagałyśmy sobie nawzajem i po półtorej godzinie wszystkie byłyśmy pomalowane i każda z nas wygląda inaczej a w szczególności nasze fryzury.   Ja postanowiłam mocno zakręcić swoje włosy i zostawić je rozpuszczone,  Ola za to postawiła na lekkie fale a za to Martyna miała wielkiego i świetnego koka z którego gdzie nigdzie wystawały kosmyki co sprawiało, że wygląda świetnie.  Ostanie co miałyśmy zrobić to się ubrać.  Założyłam na siebie krótka pomarańczową,  sukienkę która bardzo wszystko odsłaniała.  


Nadszedł czas żeby wyjść z pokoju.  Żaden chłopak jeszcze nas nie widział.  Dziewczyny mówiły, że wyglądam cudownie ale ja sama nie wiem no cóż byłam zadowolona ze swojego wyglądu ale uważam że one wyglądały znacznie lepiej.  Wzięłam głęboki wdech i i wyszliśmy z pokoju.  Czemu ja się tak denerwuje,  Adam przecież to tylko  Adam,  wiec co się ze mną dzieje?
Chłopak spojrzał na mnie i tak po prostu się gapił.  Sam wyglądał nieźle bo miał czarne spodnie i białą koszulę.  Podeszłam do niego i się uśmiechnęłam.
-Wyglądasz cudownie.  - Powiedział.
-Ty też niczego sobie.  - chłopaki włączyli muzykę i po  jakimś czasie zaczęli zbierać się goście.  Adam co chwile na mnie patrzył i szczerze czułam się z tym dobrze.  Tańczyłam z dziewczynami,  i  z chłopakami ale tylko tymi których znałam no i oczywiście z Adamem.
Alkohol powoli sprawiał, że kręci mnie się w głowie,  Adam z każdą sekunda robił się dla mnie coraz to bardziej seksowny,  nie wiem na  co ja czekam ,stałam się coraz to bardziej pijana.  O Boże ale ja jestem głodna.
Pizza,  na stole jest pizza.  Usiadłam na sofie i zaczęłam jeść.  Boże jak miło,  ale ona jest doba.  O czym to ja myślałam wcześniej?  Marek,  tak Marek.  Nie,  Adam.  Ja pierdole jestem za bardzo pijana.  Dobra Elena ogar.  Wstałam z sofy i poszła gdzieś w tłumie poszukać Adama.  Dlaczego właśnie jego?  Nie mogłam go znaleźć tak więc porwałam Stuarta do tańca.
-Dziewczyno jak ty się jeszcze trzymasz na nogach?  - zaśmiał się.
-Nie wiem.  - powiedziałam prawie mu się wydzierając da ucha.
-Może zabrać cie do pokoju?  - spytał.
-Nie,  ja chcę do Adama.  Muszę mu coś powiedzieć.  - Musze mu powiedzieć ze go lubię.  O Boże nie,  ja się boję,  nie.

Nagle zobaczyłam chłopaka gadającego z jakąś dziewczyną.  Poczułam zazdrość i to jeszcze jaką.  Dlaczego ja to poczułam? Za dużo wypiłam to pewnie to.  Wzięłam kolejne piwo i zaczęłam je pić.
-Tobie już chyba starczy.  - ale jak?  Adam był tam a teraz jest tutaj.  Ze co?
-Która jest godzina? - spytałam go.
-Dochodzi czwarta.  - i ja się jeszcze trzymam na nogach?  Dobrze ze już dawno zdjęłam szpilki bo zabiłabym się już z dziesięć razy.
-Chcesz już iść spać?  - spytał.  Sam nie wygląda lepiej jak ja.  Adam się cały czas uśmiechał do mnie tym swoim słodkim uśmieszkiem.  Boże ale on wygląda.
-Nie.  Posiedź ze mną jeszcze trochę.
Ja i Adam zaczęliśmy pić więcej,  do nas dołączyli się jacyś ludzie i szczerze nawet nie wiedziałam czy to jest ktoś kogo znam czy też i ktoś całkiem inny.  W głowie miałam milion myśli na sekundę.  Nawet zaczęłam się zastanawiać czy pingwiny latają.  Kto normalny myśli czy pingwiny latają skoro wiadomo  ,że nie.  Zabije Stuarta to przez niego i jego kolekcję poduszek w pingwiny.

Ludzie zaczęli już wychodzić a ja i Adam jakoś trafiliśmy do naszego pokoju.  Byłam nawalona w trzy dupy Adam jednak ciut mniej niż ja bo on jeszcze jako tako ogarniał i zaprowadził nas do naszego pokoju.  Padłam na łóżko i chciałam iść spać wiec najpierw zaczęłam zdejmować z siebie moją sukienkę i zakładałam swoją piżamę.  Adam stał obok mnie i sam się rozbierał.  Dlaczego ja się zaczęłam przy nim rozbierać?
-Źle się czuje.  - Powiedział chłopak.  Podeszłam do niego i złapałem go za rękę i chciałam abyśmy mogli pójść razem do łazienki aby mógł se rzygnąć,  ale niestety mój przyjaciel nie miał ochoty czekać i rzygnął prosto na mnie.
-Wielkie dzięki no i w czym ja będę spala?  - dobrze, że mieliśmy sypialnie Stuarta bo w niej były drzwi do łazienki.  Od razu go tam zaprowadziłam.  Zdjęłam z siebie zarzygane ciuchy i przyznam że wychodziło mnie to opornie.  Uparłam się, że muszę się chociaż troszkę umyć bo wale przez niego i włączyłem prysznic.  Podtrzymując się ścian weszłam do kabiny i poczułam letnią wodę która zaczęła sprawiać, że lekko wytrzeźwiałam chociaż wciąż tak mi wirowało i w głowie ze szok tylko trochę mniej jak przedtem.  Wysyłam z kabiny i zauważyłam że Adam wciąż rzyga więc szybko zarzuciłam na siebie szlafrok.  Adam w końcu przestał i zaczął płakać usta pastą do zębów , przynajmniej nie będzie śmierdziało.

Zabrałam Adama i miskę na wszelki wypadek do pokoju.  Położyłam go do łóżka i zdjęłam z siebie szlafrok i założyłam na siebie koszulkę Adama która leżała na krześle.
-Elena.  - chłopak mnie zawołał.  Podeszłam do niego a on złapał mnie za rękę.   - Zakochałem się w tobie.  - Nie wiedziałam co mam myśleć.  Już wiem,  jestem pijana i wszystko mi się w głowie miesza to pewnie to.  Jednak Adam wciąż trzymał mnie za rękę.
-Kocham cie od dawna.  - zamówiłam. .  On mnie kocha ?  No przeważnie pijany mówi prawdę.  Nie wiem co mam myśleć.  Adam mnie pościł a ja poszłam zgasić światło i położyłam się koło niego.  Chłopak spojrzała mi w oczy i pomimo, że było ciemno doskonale widziałam jego całą twarz.  Złapał mnie znowu za rękę.
-Tez cie kocham.  - powiedziałam przybliżając się do niego.  Nie mogłam się powstrzymać.  Musiałam to zrobić.  Pocałowałam go.  Może i będę tego żałować ale mam to gdzieś.  Adam zaczął mnie całować namiętnie a ja jego.  Objął mnie a ja wplotłam swoje dłonie w jego włosy.
Adama dłonie zaczęły wędrować po moim ciele które drżało z każdym jego dotykiem.  Chciałam więcej.  Całowaliśmy się tak nie opamiętanie.  Czułam się niesamowicie i za żadną cenę nie chciałam tego przerywać.
Po jakimś czasie Adam przerzucić się na moją szyję.  Całował ją tak delikatnie,  byłam podniecona.  Nie mogłam się powstrzymać od wydania cichego jęku z siebie.

Obudziłam się wtulona  w Adama.  Spojrzałam na niego i przed oczami miałam wszystko co działo się po imprezie.  Przejechałam dłonią po mojej szyi która jeszcze niedawno tak czułe całował.  Nie żałowałam tego,  to dziwne.  Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.  On mnie kocha, jednak nie mogę z nim być.  Jest moim przyjacielem,  prędzej czy później o coś się pokłócimy i będzie koniec naszej przyjaźni.
Adam zaczął się przebudować,  uśmiechnął się do mnie.
-A mi łeb pęka.  - Powiedział.
-Pamiętasz coś z wczoraj? - Spytałam ciekawa.
-Szczerze to nic i dziwie się, że obudziłem się w łóżku i to jeszcze w tym pokoju co miałem spać.  - zaśmiał się jednak to oznaczało, że nie pamięta tego wyznania i tego co się działo między nami.
-A ty coś pamiętasz?  - zapytał.
-Nie.  - Skłamałam.  Pamiętam wszystko co się między nami działo.
***
Było tak pięknie, do czasu 
aż Elka wszystkiego nie popsuła. 
Mogła powiedzieć , że pamięta 
i przyznać się do tego co się działo . 
Jak myślicie Adam też kłamie 
czy rzeczywiście nic nie pamięta ? 
Komentujcie a się dowiecie :) 

środa, 7 października 2015

Rozdział 16. Prawie się pocałowaliśmy.

Wychodzą z łazienki dostrzegłem, że Elena już śpi.  Szybko położyłem się obok niej i starałem się zasnąć, ale nie mogłem.  To pewnie przez to łóżko.  Elena co chwile się wierciła , ale po czasie znalazła swoje miejsce  czyli w połowie na mnie.  Przytuliłem się do niej i poczułem to ciepło i zorientowałem się jak bardzo te kilka dni za nią tęskniłem .
Jej telefon zaczął nagle dzwonić .  Nie chciałem aby się obudziła więc chciałem szybko sprawdzić kto to jest i zobaczyłem ,że to Marek więc postanowiłem odebrać.
-Marek sory ale Elena śpi.
-To dlaczego jesteś w jej pokoju jak ona śpi?  - kurwa zapomniałem.
-Zasnęła na filmie i ja już idę do siebie. - nie ma to jak kłamstwo ale nie chciałem jej czegoś popsuć.  Nie znam go zbyt dobrze ale mógłby się wkurzyć na wieść, że Elena śpi z przyjacielem w jednym łóżku i do tego jest jeszcze w Katowicach gdzie ogólnie na samych facetów są dwie dziewczyny.
Tej nocy zasnąć nie mogłem.  Cały czas patrzyłem się na uśmiechnięta buzię Eleny.  Śniło jej się coś miłego.  Lekko dotknąłem  jej policzka i cały czas głaskałem ją  po nim.  W pewnym momencie nie mogłem się powstrzymać i musiałem jej usta.  Pragnąłem czegoś więcej ale i tak już jest dziwnie, że całuję ją jak ona śpi.

Elena lekko się ruszyła.  Zaczęła coś mamrotać przez sen,  już miałem okazję się zorientować ze ona gada przez sen ale przeważnie były to jakieś bez sensu słowa.  Tym razem jednak usłyszałem imię.  Powiedziana 'Kamil'  coś mnie w środku zakuło.  Wiem, że to tylko sen ale to, że mówi o nim przez sen oznacza, że coś jeszcze do niego czuje.  Miałem ochotę wstać i już nie słyszeć tego bo jego imię powtórzyło się kilka razy, ale tego nie zrobiłem.  Zacząłem nasłuchiwać bo po chwili mówią coś innego.
Nagle mocno złapała mnie za rękę i zaczęła się rzucać.  Nie wiedziałem co mam zrobić.  Jeszcze nigdy tak nie miała, ale widać śnił jej się jakiś koszmar.  Mocno ją przytuliłem do siebie a ona starała mnie się wyrwać.
-Elena obudź się proszę. - znów się rzucała.
Co chwila powtarzałem swoje próby obudzenia  jej i dopiero kiedy lekko nią potrząsłem ona się obudziła.
-Adam?
-Rzucałaś się i   strasznie krzyczałaś.  Pamiętasz co ci się śniło?
-dziewczyna usiadła na łóżku a ja się gapiłem na nią.  Była cała mokra.
-Śniło mnie się, że jakiś chłopak mnie całował a Kamil to widział i się zaczął sapać do niego chociaż sam mnie zdradził to ja się sapałam z młotkiem i gdybyś mnie nie obudził to pewnie bym mu łeb rozwaliła.  - Zaczęliśmy się śmiać, ale cicho bo reszta pewnie śpi.
-Jakiegoś chłopaka? - Spytałem.
-Oj siedź cicho - lekko mnie szturchnęła w ramię.  Po czym popatrzyła w mojego oczy.
-Przerażasz mnie.  - zaśmiałem się a ona z fochem się odwróciła tyłkiem do mnie.
-To nie.  Jeszcze będziesz chciała.  - Przytuliłem ja mocno.
-Już chce.  - ona ponownie się do mnie odwróciła i popatrzyliśmy sobie w oczy.  Odgarnąłem jej włosy z twarzy i czułem to jak nasze twarze się do siebie zbliżają.  Niestety jednak wszystko zostało popsuje przez telefon na który dostała wiadomości.  Jak widać dziewczyna się opamiętała  i podniosła swoją własność.  Zabije tego co napisał tego SMSA.
Elena czytając tą wiadomość uśmiechnęła się do telefonu i coś zaczęła odpisywać.
-To Marek.  Pojutrze wraca do Elbląga.  - Powiedziała szczęśliwa.  To był jakiś koszmar.  Jak ja mogłem liczyć na cokolwiek między nami skoro ona się szczerzy do tego kolesia.  Nie mam z nim szans.

Z samego rana zostaliśmy obudzeni na śniadanie.  Elena jeszcze spala,  pozwoliłem jej na to ze względu na to  ze chciałem z nimi  pogadać o tej nocy.
-Prawie  się pocałowalismy.  - powiedziałem do wszystkich upewniajac się, że jej nigdzie nie ma.
-Ona  coś czuje do niego, ale i do ciebie tez.  - Mówiła  Martyna.  Tak Martyna i Remek  przyjechali jakaś godzinę temu.
-Tak  do mnie tylko przyjaźń.  - Usiadłem zmartwiony  na krześle i odechciało mnie się jeść.
-Spróbuj  ja poderwać dzisiaj.  - Powiedział Stu.
-Jak będziemy się szykować  to popytam ja o wszystko.  - Mówiła Ola. 
-Jesteście  wspaniali.  Dziękuję wam.  - powiedziałem.
-Od  tego ma się przyjaciół. - Karolek podszedł do mnie i chciał mnie na pocieszenie przytulic.  Reszta poszła w jego ślady.
-A co to za gigant misiek? - Usłyszałem  za mną śmiech dziewczyny w której się zakochałem.
-Chodź tu i nie  marudz  - krzyknęła Martyna chociaż jeszcze się nie znały. Elena podeszła do nas i teraz już byliśmy wszyscy.
-Tak ogólnie  to jestem Martyna.  - dziewczyny wybuchnięły śmiechem.  Poznały się i po chwili Remigiusz podszedł do niej i ja mocno przytul aż zrobiłem się zazdrosny chociaż nie miałem o co.

Po śniadaniu postanowiliśmy iść na miasto po słodycze, alkohol i cala resztę potrzebnych rzeczy.
Elena gdzieś za nami gadała przez telefon z Markiem co mnie dobijało
-Nie  denerwuj się tak.  - Mówił Karolek idący kolo mnie.
-Łatwo ci mówić.
-Zobaczysz , że jeszcze będziecie razem.  - podeszła do nas Ola
-Tak  ale wakacje szybko miną i co potem?  Zobaczę ja za rok jak nie później.  -  Szyszko stało nam na drodze.  Dosłownie,  nawet ten Kamil.

Na zakupach kupiliśmy pełno chipsów,  soków,  wódki,  piw, WKD,  i cala masę innych alkoholi jak i słodyczy.
Po piętnastej  byliśmy już w domu,  dziewczyny przez chwile pomogly nam wszystko rozpakowywać a potem poszły się szykować i coś przeczuwam , że szybko nam się nie pokażą.


No i kolejny rozdział pisany na telefonie.  Znowu was za to przepraszam ale postaram się dzisiaj poprosić ojczyma aby mi go naprawił.  Mialam to zrobić wczoraj ale jak wróciłam do domu to już spał.  Mam nadzieje, ze błędów nie jest tak dużo i, że da się to jakoś czytać.  

niedziela, 27 września 2015

Rozdział 15. Wiec ty jesteś dziewczyna Naruciaka?

Boże te kilka dni bez Adama to koszmar.  Nie wiem jak ja wytrzymałam.  Nudziłam  się jak nie wiem co ,no dobra wyszłam raz z Karoliną czy tam dwa razy potem siedziałam z dziadkami i nudy.  Na szczęście już za niedługo powinien być on i Karolek i jedziemy do Stu.  Szczerze już się za chłopakami stęskniłam,  serio pokochałam ich wszystkich jako kumpli oczywiście.  

Stałam już przed blokiem i czekałam dobre pięć minut a mieli być dosłownie zaraz.  No tak ich to słuchać,  w końcu dostrzegłam samochód należący do mojego kolegi.  Jak tylko samochód zatrzymał się przede mną wysiadł z niego Adam który cały był uśmiechnięty i gdy tylko do mnie podbiegł wziął i przerzucił mnie sobie przez ramię w szczęściu a ja  zaczęłam się śmiać.

-Dobra postaw ją chuderlaku bo jeszcze zaraz padniecie oboje.  Wybuchnęłam śmiechem a oni gapili się na mnie jak na idiotkę.
-Dzięki Karol no dzięki.  - Adam mnie postawił a ja podeszłam do drugiego wielkoluda i go przytuliłam na przywitanie.
-Dawno żeśmy się nie widzieli.  - Powiedział po czym całą trójka wsiedliśmy do samochodu.  Adam siedział z przodu a ja z tyłu sama.  Miałam cały tył dla siebie ale nie na długo bo po drodze mieliśmy wstąpić jeszcze po kogoś.
W lusterku dostrzegłem ze Adam jak i Karol co chwile mnie się przyglądają.  Troszkę mnie to chwilami wkurzało bo robili to tak perfidnie.  W końcu wybuchłam.
-Możecie  przestać się gapić bo zaraz któremuś przywalę a ze względu, że chce żyć to będziesz ty Adam.  - znowu  się zaśmiali po czym zaczęli coś między sobą gadać.
-Mówiłem ,że wybuchnie po godzinie.  - Adam powiedział.
Czy oni się zakładali o to kiedy ja się wkurzę?  O nie teraz to im się tak  oberwie, że się nie pozbierają.
-Jak mogliście się o coś takiego założyć?
-Wygrałem pięć dych - Adam zacieszał z wygranej i przegrany wyciągnął kasę i zaczął dawać drugiemu. 
-Ja to przejmuje. - i wzięłam je do ręki po czym schowałam 
-Wygrałem uczciwie.  - Parsknęłam  śmiechem.
-Zmuś  mnie żebym ci oddala.  -  powiedziałam.  Tak na serio to i tak i tak mu je zaraz oddam ale teraz ja chcę zobaczyć jak on się wkurza.
-Sam se wyciągnę.  - jaki pewny siebie.
-No dawaj.  - wytrzeszczył na mnie oczy.  Wiedziałam, że tak będzie bo przecież Adam nie złapie mnie za cycki nie ma opcji.
-Może później.
-Cipaaa z ciebie i tyle
-Naprawdę chcesz abym cie macał po cyckach ? - Zrobił to swoje coś z brwiami przez co wybuchnęłam śmiechem.
-Aż tak nisko nie upadłam. - Wyciągnęłam co jego ze stanika i mu oddałam.
-Grzeczna dziewczynka.  - Ja go kiedyś zabije przysięgam.

Przez resztę drogi cala trójką się droczyliśmy a później z Blowem i jego dziewczyną Olą których właśnie poznałam.  Dziewczyna była troszkę cicha, ale po jakimś czasie zaczęliśmy gadać i przyznam że serio nieźle się dogaduje z dziewczynami youtuberów co jest dla mnie komiczne ale patrząc na moich wszystkich przyjaciół w Polsce to tylko Marek nie jest youtuberem a tak to reszta nimi jest a dziewczyny no cóż są ich dziewczynami lub siostrami.


Po jakiś sześciu,  tak szczęściu męczących godzinach w małym samochodzie w końcu byliśmy w Katowicach.  Karolek podjechał pod blok Stu, wysadził nas i potem poszedł zaparkować do garażu.  Adam wziął mój plecak jak i swój i pojechaliśmy windą na górę.  Drzwi otworzył nam nikt inny jak Stuart.  Obok niego stała dziewczyna która dobrze znałam z filmów.  Była to Justyna.  Uśmiechała się do mnie miło jak i do Oli którą jak właśnie się dowiedziałam poznała.


Justyna stwierdziła że nie obchodzi ja to ze jesteśmy zmęczone droga i zmusiła nas na małą przechadzki po Katowicach.  Odświeżyłyśmy  się i poszliśmy zostawiając chłopaków samych.


Ola bez chłopaków zrobiła się bardziej otwarta i nie dziwie jej się.  Na samym początku też taka byłam.

-Wiec ty jesteś dziewczyna Naruciaka? - zapytał Ola.  Wybuchnęłam  śmiechem no nie ja nie mogę.  Po chwili już zaczęłam dławić  się  własną ślina a one patrzymy na mnie jak na idiotkę.
-Ja i Adam jesteśmy tylko przyjaciółmi.  Zabawia mnie bo jestem tu tylko i wyłącznie na wakacje.  - powiedziałam  po tym jak tylko się uspokoiłam.  Mój napad śmiechu sprawił  że one też się śmiały ale znacznie mniej niż ja.
-To gdzie ty mieszkasz?  - spytała Justyna.
-Jestem  francuska,  no w połowie.
-A ja myślałam, że Twoi rodzice po prostu lubią zagraniczne imiona.  - wszystkie trzy ponownie wpadliśmy w napad śmiechu.

Popijałyśmy  koktajle i spacerkiem wróciliśmy do domu Stuarta  bo już się ściemniało.

-Nareszcie.  - Usłyszałam zniecierpliwionego Blowa. Od razu jak tylko weszliśmy to on podszedł do Oli i ja zaczął przytulać.   Boże jakie z nich słodziaki.  Aż sama chciałabym mieć takiego kochanego chłopaka.  Boże szkoda tylko że Adam i Marek nie mieszkają we Francji.  Nagle mój telefon zaczął dzwonić.  Byłam pewna, że jest to Matek bo miał dzwonić dzisiaj ale kiedy odebrałam nie patrząc wcześniej na to kto dziwni zorientowałam się, że jest to Kamil.
-Elena.  Nareszcie odebrałaś.  - jak tylko usłyszałam jego głos wszystko zaczęło do mnie wracać.  Nie no nie może tak być.
-Kamil czego chcesz?
-Pogadać,  przeprosić.  Popełniłem błąd proszę Cię wybacz mi
-Nie  zauważyłeś Kamil ze to nie jest pierwszy raz jak mnie zdradziłeś?  - Każdy spojrzał na mnie.  Dostrzegłem smutne oczy Adama.
-Musze  kończyć jestem ze znajomymi i nie mam czasu na ciebie.  - Nie czekając na to co on odpowie rozłączyłam  się.
-Koniec przedstawiania możecie wrócić do tego co robiliście.  - powiedziałam do tych którzy wciąż się na mnie gapili jakbym była jakimś zwierzakiem w zoo.  Każdy z nich po tym zdaniu zaczął się czymś zajmować tylko Adam został taki jaki był
-Ej  słuchajcie, jak dzielimy spanie?  - spytał Stuart.
-Wiadomo,  że  Ola i Blow  powinni mieć pokój oddzielnie.  - Powiedział Karolek.
-Wiec weźmiecie mój gabinet. 
W pokoju obok  będzie spać Martyna i Remek  A w trzecim Elena i Naruciak.
-Co za ulga.  Jakoś nie chciałam spać z całą masą chłopaków.  O nie to nie dla mnie.
-A my?  - spytał Karol.
-Tu w salonie,  dojdzie jeszcze Multi to będzie nas trzech a reszta gości to z tą albo sami sobie jakoś  załatwiają nocleg.

Skoro pokoje zostały rozdzielone ja postanowiłam pójść pod prysznic i się położyć spać bo podałam.  Reszta miała podobny  plan.  Sześć godzin drogi  to jednak jest męczące.

Wiedziałam że każdy będzie chciał się wykąpać wiec mój prysznic nie trwał nawet dziesięć minut i po tym założyłam na siebie moja piżama i szybko przemknęłam się do naszego tymczasowego pokoju.
Łóżko na którym miałam spać było już rozłożone a na podłodze leżał już koc.
-Czy ty chcesz spać na podłodze?
-No a co?
-Jesteś głupi.  Jakbyśmy nigdy nie spali w jednym łóżku.  - zaczęłam się z niego śmiać a on tylko poszedł pod ten prysznic a ja szybko położyłam się do łóżka.  Było wygodne ale nie tak bardzo jak moje czy Adama.  O jego to dopiero jest wygodne.

***
No i mamy kolejny rozdział. 
Jeśli są jakieś błędy to bardzo przepraszam,
ale rozdział był poprawiany 
w połowie na komputerze i 
w połowie na telefonie. 
Mam nadzieję ,że wam się podoba 
i do kolejnego :) 

czwartek, 24 września 2015

Rozdział 14. Poczułem, że mam właśnie w ramionach cały mój świat.

Gdyby nie to, że jesteśmy tylko przyjaciółmi i ona spotyka się z innym chłopakiem uznałbym to za randkę ale nie jest to randka.  Tak bardzo chciałbym jej wszystko powiedzieć ale się boję.
Elena leżała właśnie na moim torsie i mnie tuliła patrząc w telewizor, oglądała film a ja ją głaskałem po głowie.  Ona nagle podniosła głowę do góry i spojrzała na mnie.
-O czym tak myślisz?
-Myślę co nagrać jutro.  - Znowu kłamałem.
-Pewnie jakiś challenge.  Każdy to uwielbia.
-Ale jaka grai jaki challenge?
-To twój odcinek ty decydujesz.  - No zabić to za mało.  Elena zaczęła się śmiać.
-Dzieciaki kolacja.  - Moja mama weszła z tacą żarcia do pokoju i postawiła ją na stoliku i zaczęła się na nas gapić.
-Mamo coś jeszcze? - Spytałem.
-Nie  chcę być jeszcze babcią. - Zatkało mnie.
-My nie jesteśmy razem.  - Powiedziała moja przyjaciółka chociaż serio może to tak wyglądać leżymy razem w łóżku i się przytulamy przecież tak robią pary.  Ona nawet mnie pocałowała co sprawiło ,że zmiękłem.  Zrobiła to nieświadomie widać to ciągle , ale przynajmniej ja wciąż czuje jej słodkie usta na moich.
-Jasne a ja mam na imię Hubert. - Dominika tez musiała się przysłuchiwać, przysięgam to dziecko już mnie wkurza.  Rzuciłem w nią poduszką.
-Spokój. - Krzyknęła moja mama i wraz siostrą wyszły.
-Przypał do końca życia.  Co za wiocha.  - schowała głowę pod kołdrę tak abym nie wiedział jej rumieńców.  Zacząłem się z niej śmiać i odkrywać ją ale ona się nie dawała i wyszła z tego mała bitwa kończąca się na gilgotaniu. Po jakimś czasie nasza zabawa a raczej jak ona to nazwała ' gwałcenie ' się skończyło. Aż dziwie się, że nikt nie wszedł do mojego pokoju w celu uciszenia nas jak to zawsze moja mama robi jak nagrywam. 
-Mam dość . - Powiedziała do mnie. 
-I ja też. - Zaśmiałem się patrząc na nią. Patrzyłem jej tak ciągle w oczy a ona w moje. Widziałem to  jak jest przy mnie szczęśliwa i nawet nie zdawała ona sobie z tego sprawy , że za ten widok oddałbym wszystko. 
-Znowu gapisz się na mnie jak pedofil.- Powiedziała. 
-I co zabronisz mi ? -Spytałem. 
-Zawszę mogę iść z tym na policję. - Powiedziała śmiejąc się wciąż ze mnie. 
-Proszę Cię bardzo -Nie mogłem opanować śmiechu. 
-E tam. - Odpowiedziała mi i znowu się we mnie wtuliła jak wcześniej. Poczułem, że mam właśnie w ramionach cały mój świat. 

Obudziłem się rano a ona wciąż leżała kolo mnie.  Uśmiechnąłem się na jej widok i ucałowałem ja w głowę.  Może nie powinienem tego robić ale co mi szkodzi i tak na co dzień to robię.
-Dzień dobry.  - Przywitała mnie z uśmiechem.  Po chwili wstała i poszła do siebie a ja zacząłem się pakować bo za godzinę miałem pociąg i musiałem jechać. Elena przed samym moim wyjściem przyszła się jeszcze ze mną pożegnać i miałem jej nie widzieć przez kilka dni.  No ale odpocznie ode mnie.  Oby tylko nie zaczęło coś więcej dziać się między nią a tym Markiem.  Spoko koleś ale nie trawie go bo startuje do niej.

W pociągu miałem znudzić się na śmierć,  pewnie dlatego, że tyle godzin mam w nim spędzić,  koszmar.  Na sam początek słuchałem sobie muzyki i pisałem smsy z Eleną.  Z tego co się dowiedziałem to ona się dzisiaj z nim nie spotyka.  I dobrze bo na samą myśl o nim aż mi niedobrze jest.

Teraz miałem bardzo dużo czasu na przemyślenie tego co ja do niej czuje.  To wszystko było dziwne bo to moja przyjaciółka i jak mogłem się w niej zakochać?  Tak, teraz uważam, że się w niej zakochałem.  Nigdy tak się jeszcze nie czułem a spotykałem się z dziewczynami,  może i żadnej nie miałem ale do żadnej tyle nie czułem co do Eleny.

Po iluś tam męczących godzinach wysiadłem i zobaczyłem Karola.  Podszedł do mnie i mnie uściskał no wiadomo tak jak facet z facetem a nie jak baby.  Żeby nie było my to nie pedały chociaż każdy ciągle coś tam stara nam się wmówić.

-Dobrze cie widzieć.  - Powiedziałem,  po chwili już staliśmy koło jego samochodu.
-Ciebie też, a teraz opowiadaj czy są jakieś postępy z Eleną.-  Zacząłem   od razu  mówić o tym co czuję no bo to  przecież mój przyjaciel i dobrze jest mieć z kim pogadać na takie tematy i jeszcze dostać poradę.  Sam ma dziewczynę wiec wie co i jak.
-Nie wiem. - Powiedziałem po chwili- Wyjawiła  mi swoją tajemnice i z tego co wiem to jestem pierwszą osobą której odważyła się o tym powiedzieć na pocieszenie kupiłem jej ulubione róże przy pomocy jej babci i misia tak na smutki i nieświadomie mnie pocałował tak tylko w usta.  - Gadałem tak szybko , że dziwie się, że on cokolwiek z tego zrozumiał.
-Jak to nieświadomie?
-No bo się nie zestresowała tylko tak na luzach i już.
-Leci na Ciebie. - Ale Marek?!
-Leci na tego Marka.  Chociaż wczoraj odmówiła mu spotkania i była ze mną.  - Opowiedziałem  mu wszystko dokładnie co się dzieje między nami i on uważa, że coś jest.  Jednak ja uważam, że to po prostu po przyjacielsku  ona czuje się przy mnie miło, to wszystko.  W  domu Karolka przywitałem  się z jego mamą jak i siostra i później przyjechała Asia jego dziewczyna.
-Adam coś jednak jest między wami.  Ona może tego tak nie dostrzega ale mogę się założyć, że sama to zauważyła. - Asia mówiła z sensem.

Zostawiliśmy temat Eleny i zabraliśmy się za nagrywanie.  Asia tez się do nas dołączyła i było bardzo fajnie, ale już mi jej brakowało.  Na szczęście to tylko kilka dni i już niedługo pojedziemy po nią i jedziemy do Stu na imprezę.  Może tam powiem jej co czuje. 

-Nie myśl tyle bo twój mózg zaraz pęknie.- Powiedział mój przyjaciel. 
-Mówiłeś coś ?- Spytałem go , jedyne co widziałem to ,to , że jego usta się ruszały a jakoś nie słyszałem co mówił. 
-Ty idź się może leczyć.  -Cały Karolek. 
-Może powinienem. - Powiedziałem do niego. Chłopak przekręcił oczami i już nic nie mówił. Asia wciąż się do mnie uśmiechała miło. Wiedziałem co jej chodzi po głowie. Wiem ,że obmyśla plan tego jak ma mnie namówić do powiedzenia Elenie prawdy o moich uczuciach do niej. Może u Stu się nachleję i wtedy jej powiem ?!

poniedziałek, 21 września 2015

Rozdział 13 . 'Obyś tylko nie musiała się więcej smucić, mam nadzieję, że humor ci poprawiłem. Adam '

Leżałam w łóżku i zastanawiałam się nad jednym.  Jak to się stało, że ja mu tak zaufałam.  Sonia jak i Kamil nigdy nie wiedzieli o tym a przecież jestem z nim od niedaleko roku,  znaczy byłam.  Ciągle się zapominam.  Co Adam ma w sobie takiego? Uśmiechnęłam się sama do siebie na myśl o nim.  To jest naprawdę wspaniały przyjaciel.

Z samego rana byłam bardzo zadowolona ponieważ dzisiaj szłam na randkę z Markiem.  Cieszyłam się na nią strasznie.  Miał mnie zabrać do jakieś restauracji tak więc już rano wybrałam w co się ubiorę i miałam w głowie cały obraz tego jak będę wyglądać.  Przerwał mi dzwoniący telefon,  byłam pewna, że to Adam,  Marek lub znowu Kamil i Sonia mnie męczą jednak dostrzegłem napis 'mama'  szczęśliwa jak nigdy odebrałam
-Córeczko jak tam.? Przepraszam, że nie dzwoniłam ale ojciec jest na ciebie obrażony za wyjazd i zabronił mi.  Dzisiaj w końcu skończył mu się urlop i mam jak zadzwonić.  - Nie miałam jej tego za złe chociaż powinnam.
-Mamo tu jest cudownie.  Poznałam Adama.  Pani Ewa jest cudowna i Cie pozdrawia.  - Moja rodzicielka się zaśmiała.
-Też ja pozdrów.  A jakie masz plany na dzisiaj?
-idę na randkę
-A co z Kamilem?
-Długa historia. - Zrobiło mnie się żal na sam dźwięk jego imienia.
-Znowu cie zdradził?  - A jednak coś się interesuje moim życiem.!
-Sto punktów dla ciebie.
-Kochanie,  nie przejmuj się.  Z Adamem idziesz? - Wybuchnęłam śmiechem
-Mamo błagam cie.  Z takim Markiem.  Bardzo fajny chłopak.  Tylko nie mów ojcu.
-Chcesz żeby zabił nas obie?  - wybuchnęłyśmy śmiechem.  Pogadałyśmy jeszcze może z dwie godziny i rozłączyłam się z nią gdy przyszedł Adam.  Mama kazała go pozdrowić a on ją chociaż nie pamiętał jej.  No niby jak miał jak był taki tyci.
-Widzę ,że jesteś szczęśliwa.  - Położył się na moim łóżku.  Nie no ten to nowsze musi mi łóżko zajmować.
-Ona się mną interesuje tylko boi się jego.
-Ucieknijcie .  - powiedział.
-Kusząca propozycja ale on nas zabije.  Dosłownie.
-Więc my was obronimy.  - my?
-Czyli kto?
-Moja rodzina,  chłopaki.  Elena nie możesz całe życie być zastraszana.
-Adam ale się nie da.
-Okey, może lepiej zakończy ten temat.  - i miał rację bo zbliżaliśmy się do kłótni a tego nie chciałam.
-jest już siedemnasta wiec ja się muszę szykować.  Powiedz mi jak wyglądam. - Najpierw zaczęłam się malować a Adam siedział u mnie na laptopie i odpowiadał na pytania na asku,  na Facebooku i słuchaliśmy muzyki.  Boże jak ja się cieszę, że my serio mamy ten sam gust co do muzyki bo bym padła z czymś czego nienawidzę.

Pół godziny później mój makijaż jak i fryzura były gotowe.
-I jak?  - spytałam go.  On przez chwile patrzył na mnie z otwartymi ustami i nic nie mówił co wywołało u mnie napad śmiechu.
-Pięknie, - powiedział po czasie.
-Idę się szybko przebrać bo zaraz powinien  tutaj być.  - Na twarzy Adama widziałam smutek.  Wiem czym on był wywołany.  Tym ,że on nikogo nie ma,  źle się czuje z tym, że ja gdzieś idę i go zostawiam.  Ukradkiem napisałam do Krexia smsa żeby wpadł do mnie natychmiast rozchmurzyć Adasia. Poszłam do łazienki się przebrać a gdy tylko wróciłam nasz kolega siedział na podłodze.
-O łaska a ty gdzie się wybierasz?
-Na randkę. - Powiedział Adam takim troszkę dziwnym głosem.  Łukasz spojrzał na niego po czym na mnie. .  Usiadłam obok nich chociaż nie powiem żeby było mi za wygodnie w tej sukience.  Na szczęście po kilku minutach przyszedł dziadek.
-Elena jakiś koleś do ciebie.  - chłopcy wstali i wraz ze mną wyszli Marek już wchodził na górę po schodach.
-To udanej randki - Powiedział mój przyjaciel.
-o Adam nie wiedziałem, że tu jesteś.  - Marek podszedł do nas.  Przywitał się z Naruciakem a potem z Krexsiem.
-Jestem jej sąsiadem. - Powiedział chłopak stojący obok mnie. 

-Nie wiedziałem, że Adam to twój sąsiad.  - mówił gdy byliśmy już w Windzie.
-A tam to chyba nie jest tak ważne. - ucałowałam go w policzek.
-Będę zazdrosny.  - Zaśmiał się.  - A tak w ogóle to wyglądasz cudownie.
-Dziękuję.  - otworzył mi drzwi od samochodu po czym sam wsiadł i odjechaliśmy.  Po jakimś czasie byliśmy już pod restauracją.  W środku było pięknie.  Same złote i srebrne kolory i wszędzie kwiaty.  Pełno kwiatów.  Coś dla mnie.  Usiedliśmy do stolika i złożyliśmy zamówienia.
-i jak po powrocie do domu?  - Spytał.
-Miło.  W końcu nie muszę patrzeć na te wkurzające plastiki.  - Marek się zaśmiał.
-mnie też one dobijały.  - No tak jak tylko się zorientowały, że ja i Marek ze sobą kręcimy od razu zaczęły się do niego przystawiać,  jednak o dziwiło nie wkurzyło mnie to tak bardzo jak przystawiały się one do Adama.

Nasze zamówienia przyszły a my jedliśmy w ciszy.  Jakoś tak już dziwnie wyczerpały nam się tematy.  Pomimo tego bawiłam się świetnie bo po zjedzeniu rozmawialiśmy o Polsce i o tym, że chce tu mieszkać.  Po zjedzonym deserze pojechaliśmy do parku, który postanowiliśmy obejść.  Było w nim pięknie.  Marek co chwila osypywał mnie komplementami i w końcu czułam się cudownie.  Kamil nigdy taki nie był,  musiałam sama się prosić o jakikolwiek komplement a potem i tak i tak się ze mną droczył.
-Może uda Ci się tu jakoś zamieszkać? - spytał z nadzieją.
-Nie sądzę.
-Ale dlaczego?
-Przepraszam Marek ale mam po prostu problemy rodzinne o których nie  chce rozmawiać.  - chłopak to uszanował i bardzo szybko zmienił temat.  O dwudziestej drugiej odwiózł mnie do domu.
-Myślałam, że będziesz później.  - babcia się zdziwiła. No cóż co mieliśmy dalej robić?  To przecież pierwsza randka.
-Babciu to pierwsza randka.
-A szczerze to nawet i lepiej.  - Zaśmiałam się i ucałowałam ją na dobranoc i poszłam się wykąpać.  O tak relaksująca kąpiel też mi się przyda.  Siedząc w wanie dostałam telefon od Wiktorii.
-No hej i jak tam randka?
-Normalnie,  kolacja w drogiej restauracji, spacer po parku.
. - Na bogato widzę.  Ile ja bym dała za taką randkę.  - zaśmiała się.
-Ja tam wole zwykłą kolację w na przykład w burger King niż takie coś i film na laptopie.
-Jesteś dziwna.  - Powiedziała
-Wcale nie,  ale z moimi rodzicami często mamy kolacje na mieście i miałam kiedyś samych chłopaków takich sztywnych co tylko randki w restauracji.- Dziewczyna cały czas się ze mnie śmiała no ja nie wiem co jej zrobiłam.  Pogadam z nią jeszcze trochę i się rozłączyłyśmy.  Wyszyłam z wanny i przebrałam się w moją piżamę po czym wyszyłam ba balkon sprawdzić co robi Adam.  Zapukałam do okna widząc ze świeci się lekko światło od monitorów.  Adam od razu otworzył mi drzwi balkonowe i już byłam w jego pokoju.
-Jak randka?
-normalnie.   Co porabiasz?
-Na Asku siedzę.  - Wzięłam i lekko go odsunęłam z krzesłem od biurka i usiadłam mu na kolanach.
-Nie za wygodnie ci?  - Ucałowałam go w czoło
-Bywało lepiej.  - siedziałam tak przez chwile po czym mnie zrzucił i przenieśliśmy się na jego łóżko.  

Obudziłam się wtulona do mojego przyjaciela,  no cudownie,  spojrzałam na jego telefon i dochodziła trzecia nad ranem.  Pięknie,  jeśli babcia była w moim pokoju to jest po mnie.  Cicho wyszłam z jego pokoju przez balkon i weszłam do siebie i położyłam się do łóżka.  Babcia przeważnie nie wchodzi do mnie do pokoju ale kto wie może tym razem weszła?
Rano wstałam i poszłam do kuchni,  zauważyłam uśmiechniętą babcię więc jednak nie była u mnie w pokoju.
-Pani Ewa była u mnie godzinę temu.  - Nie wiedziałam po co mi to mówi.
-To fajnie.
-Mówiła ze w nocy poszła sprawdzić do Adama a wy tak słodko razem spaliście ,że nie miała serca was budzić. - o mój Boże zrobiłam się czerwona.  Jest gorzej jak myślałam pani Ewa nas widziała.  Babcia się zaczęła ze mnie śmiać.
-I po co ty chodzisz na randki z tym całym Markiem skoro masz tu Adama.  -  wytrzeszczyłam na nią oczy.
-Babciu czy ty chcesz zeswatać mnie z Adamem?
-Ja tylko głośno myślę.  - zaczęła wymachiwać łopatką do mieszania.
-No to babciu proszę nie myśl już nigdy na głos.  - zaśmiała się jak podeszła do mnie bliżej i zaczęła mnie okładać tą jej drewnianą łyżką.
-Ania mogłabyś przestać wyżywać się na naszej wnusi.  - dziadek wszedł do kuchni.  Poczułam się cudownie,  dziadek zawsze tak mnie nazywał i kochałam to i to strasznie. Dziadek pocałował mnie w czoło j na przywitanie i na stole babcia zaczęła stawiać jedzenie.  Cała nasza trójka zabrała się za jedzenie.

Dzisiejszy dzień miałam spędzić z Karoliną,  dziewczyną Łukasza i dobrze bo nie będę ciągle siedziała z samymi facetami a niestety Wiki jest dosyć daleko.  I to bardzo jakieś sześć czy ileś tam godzin drogi.  Zgroza.
-Jak dobrze jest iść w końcu na zakupy z jakąś dziewczyna.  - Karolina się zaśmiała.  Weszliśmy do wielkiego centrum handlowego i zaczęliśmy chodzić po sklepach.  Postanowiłam kupić sobie wszystko co mnie się podoba.  W pierwszych kilku sklepach kupiłam sobie jedynie kosmetyki,  Karolina to samo.  Dopiero dalej się rozkręciłyśmy i kupiłam sobie kilka koszulek,  sukienek i jakieś buty na obcasie,  biżuteria tez jest zakupiona.  Kupiłam Dziadkowi trochę słodyczy a babci jakieś kwiatki w doniczce które uwielbia.  Miałyśmy już wychodzić a tu nagle na wystawie dostrzegłem świetną koszulkę którą musiałam kupić ,weszłam do sklepu   Szybko znalazłam rozmiar który wydawał mnie się odpowiedni i poszłam zapłacić.  Najszybciej wydana kasa ever. 
-Nie widziałam,  że gustujesz  w takich ciuchach do tego nie uważasz, że jest troszkę za duża na ciebie.  - Karolina się śmiała ze mnie.
-Bo nie gustuje.  To dla Adama.
-Czekaj co?
-No dla Adama.
-Myślałam, że Ty kręcić z Markiem
-Bo tak jest.
-A Adamowi za co kupiłaś koszulkę?
-No to mój przyjaciel? - pytałam z sarkazm
-I ty nic do niego nie czujesz? - No chyba jebnę, znowu?  Co oni się tak dzisiaj na niego uparli?
-Błagam tylko nie ty.
-Ktoś jeszcze coś ci gada o Adamie?  - zaśmiała się jednak ja nie miałam powodu do śmiania się.

Przed blokiem pożegnałyśmy  się ,  Boże z sześć godzin byłyśmy na mieście aż mnie wszystko boli bo jestem cała załadowana rzeczami.  Najpierw w domu dałam dziadkowi słodycze babci kwiatka i weszłam do mojego pokoju aby zanieść rzeczy.  Od razu jak weszłam dostrzegłam wazon na stole w którym stał ogromny bukiet z róż,  było ich tak w środku pełno były białe,  żółte,  różowe oraz czerwone i to jak zostały połączone sprawiło, że wyglądały niesamowicie.  Obok nich oparty o wazon stał mały misiu trzymający w łapce kartkę.  Podeszłam do niego i wzięłam ją do ręki i otworzyłam.

'Obyś tylko nie musiała się więcej smucić,  mam nadzieję, że humor ci poprawiłem.  Adam '

Kiedy tylko skończyłam czytać poczułam, że ktoś mnie obejmuje od tyłu i wiedziałam  że to on.  Odwróciłam się do niego przodem i już wiedziałam, że mam całe mokre policzki od łez.  Oczywiście szczęścia.  Wtuliłam się w niego mocno i wszystko działo się tak szybko, że nieprzemyślane musnęłam jego usta.  Adam mocno mnie przytulił.
-Dziękuję,  ale nie musiałeś. - wycierałam swoje policzki wciąż patrząc na to co od niego dostałam.
-Ale chciałem.  - Pocałował mnie w czoło.
Teraz w tym momencie poczułam ukucie serca,  poczułam, że Adam jest dla mnie kimś bardzo ważnym.  Nikt inny nigdy czegoś takiego dla mnie nie zrobił.  Nawet nie marzyłam o takim przyjacielu jak on.Wciąż stałam w jego ramionach i czułam się cudownie.  Kochałam go, ale jak przyjaciela .
-Jak byłam na mieście to też coś dla ciebie znalazłam,  ale to nie przebije ciebie. - zaśmiał się i podałam mu worek w którym była koszulka z której poprzednio zerwałam cenę.
-Nie gadaj.  - Na jego twarzy dostrzegłem śmiech.  Od razu wziął koszulkę i założył ją na siebie.  Pasowała idealnie i wyglądał w niej świetnie.
-I Haribo. - krzyknął szczęśliwy wyjmuje gigantyczną paczkę swoich ulubionych żelków. Zaczęłam się śmiać bo bałam się ze mu się to nie spodoba.
-Widzę, że oboje myślimy podobnie.  - Parsknęłam śmiechem.
-Elena jutro jadę do Karola nagrać odcinków kilka,  jedziesz ze mną?  - spytał.
-Chętnie ale dam Ci czas żebyś pobył ze swoim przyjacielem a nie ciągle ja gdzieś z wami. - Puściłam mu oczko.
-Ale w piątek masz być gotowa bo przyjeżdżam po ciebie i jedziemy do Stu na imprezę.  I tu nie masz nic do gadania.
-No dobra dobra.
-To jak w ramach tego, że nie  będzie mnie dwa dni pójdziemy gdzieś? - spytał.  Szczerze,  gdyby Adam nie był moim przyjacielem to bym uznała, że on mnie podrywa.
-Chętnie.  - Zaczęliśmy wychodzić.

Adam zaprosił mnie do kina na jakiś horror, aż się dziwię bo przeważnie on się ich boi i to bardzo.  No Adam robisz postępy nie ma co.  Usiedliśmy na samym końcu,  ludzi było mało ale i tak nasz rząd był pusty.  Poszliśmy na ouija. (uwaga spoiler)  horror był o dzieciakach których przyjaciółka nagle się powiesiła i okazuje się ze wszystko jest przez tablicę do wywoływania duchów i oczywiście to jest wiadome, że to horror i te głupie dzieciaki będą je wywoływać i to jeszcze w domu w którym się powiedziała przyjaciółka.

Adam był bardzo wciągnięty a ja jakoś nie mogłam się skupić.  W głowie miałam ciągle ten dzień.  Ten prezent to jak Adam się przy mnie zachowuje,  może on serio mnie podrywa?  Nie no to jest nie możliwe przecież on to robi bo jest moim przyjacielem i już.  Spojrzałam na chłopaka a on na mnie.  Jego oczy patrzyły tylko na mnie i czułam się miło.  Chłopak lekko mnie przytulił tak abym się nie bała ale to pewnie miało być na odwrót, że to on ma się nie bać.
-Słucham? - Odebrałam telefon wychodząc z kina.
-Witaj piękna,  właśnie się okazało ze jutro muszę wyjechać i nie będzie mnie tydzień może jakoś się spotkamy dzisiaj? - spytał Marek.  Spojrzałam na Adama.
-Przepraszam ale dzisiaj nie mogę.  - Adam spojrzał na mnie.
-Rozumiem to jak wrócę.  - i się rozłączyliśmy.
-Możesz iść ja cie nie zatrzymuje.  - widziałam jak Adamowi się świecą oczy.  Nie chciałam dzisiaj się spotykać z Markiem a do tego widać to było po nim, że on nie chce abym dzisiaj gdziekolwiek szła.
-Wole zostać z Tobą dzisiaj.  - Adam się uśmiechnął i poszliśmy jeszcze na jakieś lody.  Po drodze cały czas rozmawialiśmy a raczej się śmialiśmy.  Adam cały czas opowiadał mi o jakiś śmiesznych wiadomościach od Ciuraków czy nawet i o fotkach które czasem dostaje od fanek.  Nie było momentu kiedy nie mieliśmy tematu.  Dosłownie jadaczki nam się nie zamykany.

***
Może i nie wbiliście tych 
trzech lub ilu komentarzy chciałam 
ale i tak daje wam rozdział bo chcę ruszyć dalej. 
Coraz bliżej jesteśmy czegoś . 
Ale czego to się dowiecie komentując 
bo tylko tak będę szybko dodawać rozdziały. 
Tak w ogóle to będę na blogu dopiero 
w niedzielę z przyczyn prywatnych , ale możliwe 
, że w między czasie coś dodam , ale nie obiecuję 
tego :) Miłego czytania i mam nadzieję, że 
tym razem więcej osób napisze komentarz :)