3 komentarze=kolejny rozdział
Salem kolo drzew i widziałem co się stało. Elena to tylko moja koleżanka jednak coś mnie skręciło w żołądku jak tylko dostrzegłem że pocałowała tego chłopaka. Coś do niego musiała czuć. Z tego co wiedziałem to on mieszka w Elblągu wiec będzie miała go na co dzień. Dlaczego jednak mnie to się nie podoba? Dlaczego w mojej głowie jest to, że chciałbym mieć ją tylko i wyłącznie dla siebie. Jestem samolubem . Spojrzałem na dziewczynę siedząca na trawie i gapiła się przed siebie. Była młodsza i jest dla mnie tylko widzem, usiadłem kolo dziewczyny a ona się do mnie uśmiechnęła. Słońce zaczęło zachodzić a ja rozmawiałem z Kingą. Miła, fajna dziewczyna. Spędziłem z nią cudownie wieczór ale dlaczego mam w głowie to, że wolałbym być bliżej Eleny i to właśnie z nią tam być. Westchnąłem ciężko co nie umknęło mojej towarzyszce.
-Coś się stało? - spytała.
-Szczerze to nie mam zielonego pojęcia co się ostatnio ze mną dzieje.
-Chodzi o dziewczynę? - Jej uśmiech był bardzo ładny i przyznam, że miło mnie się z nią rozmawiało.
-Czy to zawsze musi chodzić o dziewczyny?! Niestety chyba tak. - parsknąłem śmiechem.
-Może jakoś ci pomogę?
-Nie wiem co się ze mną dzieje, to tylko przyjaciółka, ciągle chce o nią dbać i pragnę aby czuła się przy mnie bezpieczna i gdy tylko przypadkowo się dotkniemy dostaje dziwnych dreszczy. - zacząłem swój monolog a Kinga słuchała uważnie. - Jak widzę ją z innym dostaje świra, nie wiem co się ze mną dzieje.
-Lubisz ją.
-No tak, to moja przyjaciółka. - poprawiłem nerwowo swoją grzywkę.
-Chodzi mi o to, że czujesz coś więcej do niej. - Parsknąłem śmiechem. To nie może być prawda.
-Wydaje ci się. - teraz to ona miała ze mnie bekę
- Adam widać, że nigdy nie byłeś zakochany. Ja szczerze tez bo mam dopiero czternaście lat ale ogląda się te wszystkie romanse to się wie.
-Ale ja nie mogę czegoś do niej czuć. Pod koniec wakacji wyjedzie do domu i tyle ja widziałem.
-Wiec to Elena! - zapowiedziała podekscytowana
-Tylko nie mów nikomu.
-pinky promise. - Wystawiła swojego paluszka a ja zrobiłem to samo.
-Chyba pora wracać. - Powiedziałem widząc, że się ściemnia. Wstałem i dostrzegłem, że Elena siedzi przytulna z tym kolesiem. Bylem zazdrosny, ale to było dla mnie chore.
-Prędzej czy później będzie Twoja. - Kinga patrzyła w to samo miejsce co ja. Troszkę mnie boli patrząc na Elenę w ramionach Marka.
-Wracamy? - spytała. Pokiwałem głową i wsiedliśmy na quada. Odpaliłem silnik i wtedy Elena jak i on odwrócili się w naszą stronę a ona mi pomachała i zaczęliśmy odjeżdżać.
Szybko znaleźliśmy się w ośrodku gdzie pożegnałem się z Kingą, podziękowałem za rozmowę i wróciłem zmęczony do mojego pokoju gdzie siedział już mój przyjaciel
-I jak wycieczka? - zapytał Karolek siedząc na podłodze
-Chyba coś czuje do Eleny. - No pięknie musiałem to powiedzieć w chili kiedy do pokoju weszła reszta wraz z Wiki. Walnąłem się z otwartej dłoni w czoło no brawo Naruciak. No brawo.
-Brawo , jesteś ostatnim który się o tym dowiedział - podeszła do mnie jedyna dziewczyna w pokoju.Byłem troszkę zakłopotany tym, że weszli w takim momencie.
-Daj jej trochę czasu i powiedz co czujesz. - Remigiusz Poklepał mnie po ramieniu.
-Kojarzysz tego Marka? - Spytałem, reszta tylko pokiwała głowami.
-Oni coś ze sobą kręcą, nie będę wpierdalał się tam gdzie mnie nie chcą.
Minął tydzień od zerwania Eleny i Kamila, który z reszta wiecznie do niej wydzwania i nie dziwię mu się bo jest wspaniała. Adam przestań! Staram się jakoś o niej nie myśleć bo jak to robię to nie mogę wytrzymać. Nie wiem co się stało, od rozmowy z Kingą coś we mnie pękło i zdałem sobie sprawę z tego, że pragnąłem alby Elena kiedyś ze mną była ale to przecież jest nie możliwe.
Po pierwsze : traktuje mnie jak kumpla.
Po drugie : pewnie by jej przeszkadzało ze jest trzy lata starsza.
I po trzecie : Marek
Niby nie są razem, ale widziałem ich mały pocałunek w lesie który nie był przyjacielski bo to przecież ja jestem jej przyjacielem i mnie nie całuje, no może jedynie raz czy tam dwa razy pocałowała mnie w policzek i to tyle. Albo już nie jestem jej przyjacielem bo jakoś tak ostatnio coraz to mniej spędzamy ze sobą czasu. No ale co się dziwić, wszędzie pełno Ciuraków i za każdym razem jak chcieliśmy pogadać to ktoś nam przerywał. Ale ona mnie nie olewa, to raczej ja jestem tym który nie ma czasu ale to się musi zmienić no i dzisiaj wracamy do domu. Karolek zaproponował ,że odwiezie nas do domu tak jak i Remka i Wiki a Stu jakoś ledwo się zmieścił. Serio zazdroszczę Remkowi tego ,że siedział z przodu bo nie musiał się gnieść. Przez całą drogę za to siedziałem obok mojej przyjaciółki, która wpatrywała się w krajobraz za oknem. Słuchała muzyki i doskonale słyszałem co ona słucha i były to same moje ulubione piosenki. Może i ona tego nie dostrzega ale ja widzę ile mamy ze sobą wspólnego. I to właśnie dlatego tak bardzo dobrze się dogadujemy.
-Stuart przesuń się trochę bo mnie gnieciesz. - Wiktoria zaczęła się wkurzać. Nie dziwię jej się bo chłopak serio strasznie się rozpoczął.
-No właśnie rusz ten gruby tyłek - Elena wyjęła słuchawki z uszu i przyłączyła się do opierdzielania Stuarta.
-Jeszcze będziecie chciały mnie przy sobie. - Na to co powiedział wybuchnęły śmiechem.
Zacząłem się wpatrywać w te jej piękne oczy a ona jedynie się do mnie uśmiechnęła.
-Na co tak patrzysz? - spytała szepcząc mi do ucha.
-A co nie wolno mi? - Spytałem.
-Oczywiście, że możesz. - po tej wypowiedzi położyłem lekko głowę na jej ramieniu i odpłynąłem.
-Adam nie ślin mnie i wstawaj. - Ktoś zaczął mnie szturchać. Była to Elena podniosłem głowę do góry.
-Nie śliniłem Cię. - wybuchnąłem śmiechem
-Pewnie też nie chrapiesz . - zawołał Karolek.
-No i Chuj. - serio, co ich tak bawiło?
-Dobra dzieciaki wysiadamy. - No nareszcie mogę wyprostować nogi.
-Jesteśmy w tym samym wieku. - Elena walnęła w razie mojego przyjaciela.
-Więc jesteś stara lepiej?! - Wystawiła mu język a ja zacząłem się śmiać. Pożegnaliśmy się wszyscy i pojechali a my w końcu zostaliśmy całkiem sami przed blokiem.
-I jak podobało ci się? - Spytałem ja.
-i to jeszcze jak. - przytuliła mnie do siebie. - Dziękuję, jesteś cudowny. - Ucałowała mnie w policzek a ja czułem, że miękkie. Pragnąłem więcej, chciałem w tym momencie objąć ją mocno i wbić się w jej piękne usta, ale wiedziałem, że nie mogę tego zrobić. Wziąłem jej torbę i weszliśmy do budynku, windą wyjechaliśmy na górę i przed stanęliśmy przed drzwiami.
-Później przyjdę się przywitać z twoimi dziadkami. - I weszła do siebie ponownie obdarzyła mnie tym uśmiechem. Wszedłem do pustego mieszkania, no prawie. Figuś mnie przywitał i poszedłem do swojego pokoju. Padłem na łóżko i nie wiedziałem co teraz mam zrobić. Może chłopaki mają rację i powinienem jej powiedzieć co czuje? Ale ewidentnie coś jest między nią a Markiem i jak jej powiem to się wszystko popsuje, cała ta nasza przyjaźń to wszystko. Jednak zostanę za tym żeby jej nic nie mówić. Wole mieć ją przy sobie jako tylko przyjaciółkę niż stracić ja na dobre przez moją głupotę. Wstałem z łóżka i poszedłem szybko pod prysznic. Bylem cały spocony, jeszcze ten tłok w samochodzie, który był nie do wytrzymania. Wlazłem pod prysznic, szybko się umyłem i jak zwykle w samym ręczniku poszedłem do mojego pokoju, tam się ubrałem i i wyszedłem z domu. Zapukałem do drzwi obok i otworzył mi dziadek.
-Adam jak miło Cię w końcu widzieć. - Uścisnął mi rękę na przywitanie. Wszedłem do środka i od razu poszedłem do kuchni gdzie jak się spodziewałem zastałem babcie, która na mój widok zostawiła wszystko i podeszła do mnie i mocno mnie do siebie przytuliła. Tęskniłem za nimi i to bardzo.
-Schudłeś. Siadaj zjesz coś.
-Dziękuję, ale nie jestem głodny. Nie rób sobie więcej roboty babciu - tak kazali mi tak ich nazywać.
-Przestań gadać głupoty. Schudłeś i coś zjesz. - Babcia była kochana. Ucałowała mnie w głowę i kazała mi usiąść do stołu. Nagle usłyszałem jak ktoś schodzi po schodach i śpiewa piosenki. Od razu było wiadome, że to Elena bo kto niby inny miał by to być. Nigdy wcześniej nie słyszałem jakoś śpiewa i przyznam, że jej głos był niesamowity. Weszła do kuchni i od razu mnie zauważyła.
-O już jesteś. I widzę że miałeś ten sam plan co ja. - zaśmiała się siadając do stołu. No tak miała mokre włosy tak samo jak i ja. Uśmiechnęła się do mnie miło i po chwili oboje już jedliśmy obiad.
Szybko posprzątaliśmy ze stołu i udaliśmy się do jej pokoju. Od razu padliśmy na jej łóżko i gapiliśmy się w sufit.
-Jak z Markiem? - Spytałem przerywając ciszę, chociaż wiedziałem, że nie chce słuchać czegokolwiek o tym chłopaku.
-Super, jutro się z nim spotykam. Idziemy na taką prawdziwą randkę. - Była szczęśliwa. Teraz już bylem całkowicie pewny, że nie chce psuć jej tego szczęścia.
-To świetnie. - Bardzo widać, że kłamałem?
-Ej co ty taki nagle nie w sosie? - spytała mnie. Spojrzałem znowu na nią. Dlaczego ona mi to robi? Czemu on ciągle wgapia mi się tak w oczy? To mnie dobija.
-Po prostu też bym chciał spotkać kogoś fajnego. - Nie kłamałem. Może troszeczkę, bo już przecież spotkałem. Elena złapała mnie za rękę i znowu poczułem to samo.
-Ej no poznasz. Poznasz w swoim czasie. - Usiadła, wzięła do rąk swojego laptopa. Weszła na Facebooka i dostrzegłem, że całego ma po francusku.
-Niestety w domu muszę używać tylko I wyłącznie francuski a ojciec lubi pożyczać mojego laptopa. - skrzywiła się mówiąc o nim.
-Elena, wiem, że nie powinienem, ale jak ty wytrzymuje z ojcem? Jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj. - byłem ciekawy najbardziej tego czy ona mi odpowie. Jeśli tak to znaczy, że mi ufa całkowicie a jeśli nie to mówi się trudno, poczekam.
-Ledwo daje radę. Chce się wyprowadzić gdzieś daleko ale on mi na to nie pozwala. Jest prawnikiem i na dużo haczyków na mnie. - widać posmutniała.
-Nie musimy o tym rozmawiać.
-Adam, ale ja chce. Jesteś pierwszą osobą która o tym wie. Muszę w końcu się komuś wygadać bo inaczej zeświruje. - Czyli jednak wygrałem.
Elena się do mnie przytuliła i zaczęła opowiadać.
-On mnie przeraża. Zawsze mówi, że ma wobec mnie jakieś plany i, że muszę być posłuszna. Ciągle gada, że mnie wydziedziczy, ale to mam gdzieś i tak uciekłam, ale przed nim nie da się uciec znalazł mnie i chyba się domyśliłeś co zrobił. - w jej oczach były łzy. Zaczęła płakać.
-Skarbie nie płacz. - wymsknęło mnie się, ale ona jedynie na to zdanie bardziej się we mnie wtuliła. Mocno ja tuliłem a ona cicho płakała mi w tors.
-Najgorsze jednak jest to, że moja matka nie robi z tym dosłownie nic. Pozwala mu na to a ten jeszcze bezczelnie ja zdradza. Ona nie postawi mu się bo skończy gorzej ode mnie. - Teraz to wyła. Nie wiedziałem, że jest z nią aż tak źle. Jej życie było straszne pomimo tego, że miała dużo kasy. To ja nie obchodziło.
Rozdział to po prostu cudo!! Piszesz coraz lepiej!! Jeśli chodzi o końcówkę to zrobiło mi się smutno :( Mam nadzieję, że następny rozdział poprawi mi humor XD
OdpowiedzUsuńSmuuuuuuuuuuuutneeeee :(
OdpowiedzUsuńAle jak zawsze zajebiste no po prostu cudo!
Ciota Mareczek. Tak go nie lubię, że to jest niemożliwe -_-