
3 komentarze= Kolejny rozdział :)
Marek zaprosił mnie na randkę i nie chce powiedzieć gdzie idziemy. Jakoś nie chce iść z nim na randkę przez to co się wydarzyło z Adamem. Jednak dzisiaj dałam sobie wybór pójdę z Markiem i po tym pomyślę co zrobię dalej. Jeśli Marek pokaże się z jak najlepszej strony to wybiorę jego a jak nie to będę się starać o Adama. Boże, ale ja jestem popierdolona! Dlaczego ja nie mogę od tak wybrać faceta dla siebie?! Ubrałam się ładnie w czarną krótka sukienkę bo Marek mówił żebym ubrała się ładnie i, że to niespodzianka. Dostał właśnie za nią plusa, ale co dalej? Jak ja jutro to wszystko rozstrzygnie co?
Marek przyjechał po mnie swoim samochodem i otworzył mi drzwi jak poprzednio i przyznam, że to jest mile ale przecież Adam też podobnie robi. Przepuszcza mnie w drzwiach i tak dalej.
-Nad czym tak myślisz? - Spytał.
-O mojej mamie. Strasznie za nią tęsknię. - Kłamca, jak ich mało. Nie no tęsknię za mamą ale nie aż tak żeby myśleć o tym non stop.
-Rozumiem. Kiedy wracasz do domu?
-Pierwszego września mam samolot. Wiec jeszcze długo.
-No tak ale ten czas bardzo szybko zleci. - uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech ale patrząc tak na niego mogę bez zastanowienia stwierdzić, że uśmiech Adama jest ładniejszy. Oczy również ma najcudowniejsze jakie w życiu widziałam takie hipnotyzujące. Och jak ja mogę patrzeć na nie ciągle.
Spojrzałam ponownie na Marka i zdałam sobie z czegoś sprawę. Teraz ciągle zastanawiam się którego wybrać jak ja przecież już wiem. Adam jest o milion razy lepszy od niego. Ten ma tylko drogie samochody i zabiera mnie na drogie kolacje co jest nudne a Adam to Adam jest cudowny.
-No to jesteśmy. - co się okazało chłopak zabrał mnie na imprezę. Jeszcze się nie wyleczyłam po ostatniej a tu kolejna. Nie miałam na nią najmniejszej ochoty.
-To jest Elena. - przestawał mnie jakieś grupce ludzi po czym ktoś go porwał i zostałam sama. No wielkie dzięki nie znam tu nikogo a ten mnie zostawia.
-Czego się napiszesz? - spytał jego jakiś tam kolega, nawet nie zastanawiałam się nad tym jak ma na imię bo nawet nie słuchałam uważnie.
-Byle co. - Nie chciałam się upić, ale coś wypić chyba mogę.
Chłopak podał mi kieliszek z wódką. To się najebie.
Wypiłam całą zawartość kieliszka po czym podszedł do mnie Marek i mnie objął. Nie chciałam tego bo wybrałam właśnie Adama. Ale co mam zrobić? Ja chcę wrócić do domu już teraz.
Chłopak z którym aktualnie piłam podał mi jak i mojemu towarzyszowi kieliszki. No dobra na ta rozmowę będę potrzebowała się trochę upić. Musze powiedzieć Markowi ,że nic z tego nie będzie.
Co chwila piliśmy coś, a to wódka, piwa, drinki po prostu chciałam się szybko upić abym mogła wróci do domu.
-Musze iść do łazienki. - zostawiłam ich samych i poszłam za potrzebą a potem wyciągnęła telefon.
-Adam przyjedziesz po mnie?
-No jasne a gdzie jesteś? Coś się stało? - spytał wystraszony.
-Nic tylko Marek zabrał mnie na imprezę i ja chce już wracać.
-Podał tylko adres. - i tu problem bo nie wiedziałam. Wyszłam z łazienki i zapytałam o adres pierwszą lepszą osobę.
-Kwiatkowska siedemnaście. - powiedziałam do chłopaka.
-Dobra to nie jest daleko. Będę za pół godziny po ciebie.
-Dziękuję Adam. - I postanowiłam wrócić do chłopaków. Nigdzie jednak nie widziałam Marka.
Nagle poczułam czyjeś dłonie na moim ramieniu, odwróciłam się i stał tak właśnie ten którego szukałam. Złapał mnie za rękę i zaczął gdzieś prowadzić. Po chwili znaleźliśmy się w jakimś pokoju. Zamknął drzwi i zaczął mnie całować. Nie chciałam tego, to był błąd. Marek był błędem.
-Przestań. - powiedziałam.
-Co? Dlaczego?
-Bo ja nie chce. - i taka była prawda.
-Jesteś pijana i nie wiesz co gadasz. - podszedł do mnie znowu.
-Marek powiedziałam coś. Zostaw mnie.
-Dlaczego mnie nie chcesz? Tak bardzo się cały czas staram a ty wciąż mnie odpychasz. - usiadł na łóżku. Aż zrobiło mi się go troszkę żal, ale przecież nie mogę być z nim z litości. Usiadłam obok niego i nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-To jednak za wcześnie jak dla mnie. - powiedziałam.
-A może to Adama? - I tu mnie ma. Nastała cisza. Nie zaprzeczyłam.
-Muszę już iść. - powiedziałam i wyszłam z pokoju. Lekko się chwiałam ale mnie to nie przeszkadzało. Wychodząc poczułam ,że muszę się jeszcze troszkę znieczulić i wypiłam jedną kolejkę po czym wyszłam z tego domu.
Nigdzie nie widziałam Adama. Chciałam wyciągnąć z mojej torebki swój telefon ale wychodziło mnie to bardzo opornie. Widzę, że ta ostania kolejka to była przesada bo mnie dobiła. Usiadłam na krawężniku i zaczęłam czekać, bo co innego miałam zrobić? W głowie miałam milion myśli na temat jak powiedzieć Adamowi ,że wybrałam jego?
-Coś ty ze sobą zrobiła? - nade mną pojawiła się znajoma twarz. Ucieszyłam się tak bardzo ze aż wstałam i wtuliłam się w niego. Tak gwałtownie to zrobiłam ze gdyby Adam się nie zaparł to byśmy się pewnie wywalili. Chłopak wybuchnął śmiechem
-Dasz rade iść? - zapytał patrząc mi w oczy. Kocham te oczy. Boże jak ja je kocham.
-Dam rade. - znowu parsknęłam śmiechem i nie wiedziałam dlaczego. Chłopak złapał mnie za rękę i zaczęliśmy iść ale mnie to jednak szlo bardzo opornie.
-A ja myślami , że dasz rade iść. - znowu się ze mnie śmieje. Co za świnka co ja mu takiego zrobiłam?
-Nie śmiej się ze mnie. - puściła jego ręce obrazowa. I znowu parsknął śmiechem i podszedł do mnie bardzo blisko. Moje serce zaczęło walić jak oszalałe. Położyłam swoje dłonie ja jego klatce piersiowej i chciałam go pocałować. O Boże jak bardzo ja to chciałam zrobić.
-Chodź tu kaleką mała. - Ucałował mnie w czoło i wziął na ręce. Wtuliłam się w jego tors i poczułam jego perfum i ciągle go wahałam. Przymknęłam oczy i wtuliłam się w niego bardziej. Teraz czułam się cudownie. Wiem już ,że wybrałam dobrze i, że lepiej wybrać nie mogłam. Kocham go. Teraz to czuje.
Otworzyłam oczy i dostrzegłem jego, wciąż szliśmy a on mnie cały czas trzymał ja rękach. Dobrze, że nie jestem gruba bo by nie dał rady.Chłopak spojrzał ja mnie i się uśmiechnął. Znowu przymknęłam oczy i otworzyłam je dopiero wtedy kiedy chłopak zaczął z kimś rozmawiać. O nie to jego mama. Boże co za wstyd.
-Idź ją zanieś niech się wyśpi. - Powiedziała jego mama. Widziałam ,że się uśmiecha więc chyba nie jest na mnie zła.
-Dobrze, że po nią poszedłem bo widać ten chłopak który ją tam zaciągnął nie miał zamiaru jej odprowadzać. -Powiedział.
Adam po cichu wyciągnął klucze z mojej torebki i otworzył drzwi. Starał się to wszystko zrobić wciąż trzymając mnie na rękach.
-Możesz już mnie postawić. - Powiedziałam cicho.
-Żebyś obudziła dziadków? - Zaśmiał się. Zamknął za nami drzwi na klucz i po cichu zaniósł mnie na górę po schodach. Bardzo szybko znaleźliśmy się w moim pokoju. Adam położył mnie na łóżku i już chciał wychodzić z pokoju.
-Zostań ze mną chwilkę. - Poprosiłam go a chłopak się uśmiechnął i wpakował do mojego łóżka a ja mogłam się do niego przytulic. Zrobiłam to i poczułem się najszkodliwsza na świecie. Czułam jak moje serce wali.
-Adam. - Powiedziałam cicho.
-Śpij już. -Ponownie ucałował moje czoło. Jak ja kocham jak on to robi. Kocham wszystko co on robi. Złapałem go za rękę.
-Zostawiam Marka. - Tak po prostu powiedziałam.
-Nic mu nie będzie.
-Adam, ja go zostawiłam dla ciebie. - Cisza.
-Jak zostawiłaś dla mnie?
-Nie mogę być z nim jak kocham ciebie. - Adam wciąż nic nie mówił. Nie mogłam tego wytrzymać. Pocałowałam go w usta. Delikatnie ale czułe i stado motyli w moim brzuchu. Adam odgarnął mi włosy z policzka.
-Kochasz mnie? - spytał Cicho.
-Kłamałam. - powiedziałam a on się podniósł.
-Nie rozumiem Cię Elena.
-Ciii. - Położyłam mu palce na ustach.
-Elena z czym kłamałaś? Z tym ,że mnie kochasz? - Posmutniał.
-Nie, nie , ja cie kocham. - Zaczęłam się wiercić i szczerze nie wiedziałam co ja mam teraz powiedzieć czy zrobić.
-Więc o co chodzi? - Parsknęłam śmiechem.
-O imprezie u Stuarta. Ja pamiętam. Wszystko. - Oczy zrobiły mu się wielkie jak złotówki.
-Jak to pamiętasz?
-Ty ponoć też nie pamiętasz? - Zaśmiał się. Adam jednak nic nie powiedział tylko pocałował mnie tak samo delikatnie jak przedtem.
-Pamiętam jak mnie dotykałeś i całowałeś. Przepraszam, że choć przez chwilę wybrałam Marka. - Moje zdanie było troszkę chaotyczne a mówiłam bardzo szybko ,że pewnie nic nie zrozumiał
-Ważne, że już wybrałaś mnie. - I ponownie pocałował mnie. Czyli co? Ja i Adam jesteśmy razem? Obym tylko to pamiętała. Zaśmiałam się znowu.
-Z czego się znowu śmiejesz ? - Spytał ponownie mnie całując o mój Boże najcudowniejszy dzień w moim życiu.
-Że muszę pamiętać rano to co się dzieje teraz. - powiedziałam.
-Mogę Ci zawsze przypomnieć. - teraz to ja wbiłam się w jego usta.
Obudziłam się rano i pierwsze co się zorientowałam to, że obok mnie leżała karteczka. Przetarłam leniwie oczy i wzięłam ją do ręki.
'Jak wstaniesz to wejdź balkonem do mnie, pewnie będę w kuchni. Adam'
W tym momencie przypomniałam sobie wszystko z wczorajszego wieczoru i uśmiechnęłam się sama do siebie. Szybciutko wstałam z łóżka i wciąż byłam w mojej sukience, no cudownie. Przebrała się w jakiś dres, pobiegłam umyć żeby i tak jak kazał poleciałam do niego. Dobrze, że dziadkowie są w pracy bo by najpierw kazali by mi jeść śniadanie i te takie.
Po kilku minutach byłam już w jego pokoju. Zeszłym na dół i poczułam cudowny zapach naleśników. Och jak ja je kocham.
-Dzień dobry. - chłopak od razu się odwrócił w moja stronę. - Zrobiłem śniadanie. - Jego uśmiech był zniewalający.
Spojrzała na pięknie zastąpiony stół. Owoce, sok pomarańczowy i te naleśniki. Żyć, nie umierać.
-O Jezu Adam. - Powiedziałam i pocałowałam go na przywitanie w usta.
-Czyli jednak pamiętasz. - Powiedział po czym pocałował mnie znowu i znowu. Ciągle było mam mało.
Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść, wszystko smakowało cudownie, nawet nie wiedziałam że on potrafi gotować
-Rzygam tęczą. - Do domu weszła Dominika, akurat trzymaliśmy się za ręce.
-Zmiataj do swojego pokoju. - . Dziewczyna jednak podeszła do stolika i ukradła z Adama talerza naleśniki. Zaczęłam się śmiać bo chłopak wstał i zaczął ją gonić.
-Odpuść już jej. - Śmiałam się. Adam jednak nie słuchał. Złapał swoją siostrę po czym przytrzymał ją na ziemi i zaczął gilgotać.
-Odechce ci się brania co moje. - Adam po chwili ją puścił i wrócił do mnie. Ja cały czas się z nich śmiałam.
-Kochające się rodzeństwo.
-Chciałabyś młodszego brata lub siostrę? - Spytał.
-Strasznie, ale moja mama jest chora i mię może mieć dzieci.
-Chora?
-Coś tam ze sprawami kobiecym
-Przykro mi. - złapał mnie za rękę.
-Kiedyś będę miała swoje. - Powiedziałam, Adam się uśmiechnął.
-A kiedy byś chciała? - spytał. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Kocham dzieci strasznie.
-Za pięć, sześć lat, może więcej. - jasne, że kłamałam no ale no co mam mu powiedzieć, że już bym chciała? Nawet nie wiem czy my jesteśmy razem. Chociaż nie, jesteśmy. Na pewno.
-Tak późno? - spytał zaciekawiony.
-Jak na razie nie planuje dzieci bo niby z kim? - powiedziałam tak troszkę na złość mu.
-Melduję się do zadania. - wstał z krzesła i stanął na baczność. Zaczęłam się z niego śmiać. On po chwili usiadł.
-Spoczko jak coś będę wiedziała do kogo mam się zgłaszać. - Wciąż oboje się śmialiśmy.
-A ty kiedy byś chciał? Chociaż jesteś facetem to pewnie nigdy. - powracał się po głowie, zmarszczki seksownie czoło i spojrzał na mnie.
-Dzieci to są takie troszkę problematyczne, no ale kiedyś bym mógł mieć. Może za dziesięć lat?
-To już będziesz starym dziadkiem. - Wybuchnęliśmy śmiechem.
Po jakimś czasie skończyliśmy nasze śniadanie i postanowiliśmy po sobie posprzątać. Adam się uparł, że mam siedzieć i się zrelaksować co najwyżej dyrygować nim, ale jednak skończyło się tym, że mieliśmy bitwę na ścierki i po godzinie posprzątaliśmy całą kuchnie bo oczywiście samą naszą bitwą zrobiliśmy bałagan.
Nagle ktoś zadzwonił do drzwi, Adam poprosił żebym poszła i je otworzyła. Stała w nich dziewczyna wyglądają na szesnaście lat siedemnaście lat więc stwierdziłam, se jest to koleżanka Dominiki.
-Jest Dominika? - Spytała bacznie mi się przyglądając.
-Tak u siebie. - uśmiechnęłam się do dziewczyny jednak ona patrzyła na mnie jakby chciała mnie zabić.
-Kochanie kto przyszedł? - Adam krzyknął z kuchni a dziewczyna wytrzeszczyła na mnie oczy.
-Jesteś dziewczyna Adama? - spytała.
-Tak, jestem. - ciekawe czy Adam wie, że przyjaciółka jego siostry się w nim podkochuje.
-To do Dominiki. - odkrzyknęłam mu. Po kilku sekundach mój chłopak. Boże, jak to bosko brzmi pojawił się koło mnie i mnie lekko objął w pasie.
-O cześć Klaudia. - uśmiechnął się do niej a dziewczyna momentalnie zmieniła swoje nastawienie do mnie o sto sześćdziesiąt stopni.
-Och Adam cześć. Nie wiedziałam, se masz dziewczynę. Szczęścia życzę. - co za mała smarkula, już widziałam, że ona mnie nienawidzi tylko tak udaje przy Adamie.
-Dzięki. No i jesteśmy razem od dzisiaj. - ucałował mnie w policzek.
Dziewczynka po chwili poszła na górę a ja zostałam sama z chłopakiem.
-Zabijała mnie wzrokiem. - Adam się zaśmiał.
-Wydawało ci się Klaudia jest miłą dziewczynką. - parsknęłam śmiechem
-Ta dziewczynka leci na ciebie. - słowo dziewczynka powiedziałam w cudzysłowie.
-Elena czyżbyś była zazdrosna? - podszedł do mnie i stał tak na przeciwko mnie. Ja udałam obrażoną i nie chciałam mu dać buziaka, tym dłużej udawałam tym bardziej on chciał dostać tego buziaka. W końcu zaczął mnie gilgotać i żeby przestał musiałam mu go dać.
-Dobra wygrałeś. - powiedziałam po chwili a chłopak się do mnie uśmiechnął.
-Dobra idziemy do kina. - Powiedział nagle.
-Czekaj, czekaj patrz jak ja wyglądam. - Pokazałam na siebie.
-No co dobrze wyglądasz.
-Tu się jebnij. - Pokazałam pałacem na jego głowę.
-No dobra to jak chcesz idzie się przebrać. - pocałowałam go i zaczęłam iść do siebie.
-Ja w tym czasie nagram i zmontuje odcinek. - co za świnia, no przecież tak długo się nie szykuje.
-Pożałujesz tego. - Powiedziałam i poszłam do siebie..
Jestem szczęśliwa, nawet z Kamilem nigdy nie byłam taka szczęśliwa. Kocham go, Boże jak ja go kocham. Wiem, że to pierwszy dzień związku, ale nigdy nie znałam takiego faceta jak on i pieprzyć to, że jest młodszy. Mógłby być nawet i cztery lata młodszy ode mnie.
***
I jest obiecany rozdział.
Mam nadzieję, że ktoś
jeszcze tutaj wchodzi :)
Super rozdział <3 Czekam na kolejny ^^
OdpowiedzUsuńNo wreszcie!!! Adam i Elena= Eledam xd Słodziaki hehe czekam na nexta!! Zamawiam +18 XD
OdpowiedzUsuńSuper a będziesz jeszcze kontynuować opowiadanie o KAIKO na Wattpadzie oraz MASTERCZUŁKU TEŻ NA WATTPADZIE?
OdpowiedzUsuńWszystkie opowiadania będą kontynuowane tylko, że mam ich tyle i wciąż do głowy wchodzą mi pomysły, że trochę nie mam czasu ale prędzej czy później będą. Możne nawet zaraz coś napisze Hahaha
Usuń